Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega technologia FoodScore.
  • Czym nowa aplikacja różni się od popularnych liczników kalorii.
  • Jaki model biznesowy i cele stoją za wrocławskim projektem z branży medtech.

FoodScore to rozwiązanie, które powstało z myślą o osobach pragnących odżywiać się zdrowiej, ale nie mających czasu lub ochoty, by skrupulatnie liczyć kalorie każdorazowo przed jedzeniem, ważyć składniki, czy ręcznie uzupełniać dzienniki żywieniowe. Rodzima aplikacja ma to robić za użytkownika, jedynie na podstawie fotografii. Zasada jest prosta: robisz zdjęcie posiłku telefonem, a algorytm, analizując obraz, podaje informację o jakości i potencjalnym wpływie na organizm spożywanego dania. Kluczem są zaszyte w apce modele vision AI – to one rozpoznają składniki, ich proporcje i sposób przygotowania jedzenia, a także autorski model analityczny, szkolony na informacjach z zakresu dietetyki, żywienia oraz metabolizmu.

Wrocławski projekt ma szybko rosnąć

Za FoodScore stoi dziś ponad 30-osobowy zespół. Wrocławskim start-upem kieruje Katarzyna Tejza, która ma doświadczenie w projektach medycznych oraz badawczo-rozwojowych (związana m.in. z inicjatywą „Co mi powiesz brzuchu”, zasiada też w zarządzie wrocławskiego centrum medycznego Endocare, specjalizującego się m.in. w chorobach metabolicznych i leczeniu zaburzeń odżywiania). Jej pomysł na biznes w założeniu opiera się na dwóch filarach: tzw. freemium (podstawowe funkcje aplikacji są dostępne bezpłatnie, a kolejne możliwości będą rozwijane w ramach płatnych opcji) i sprzedaży abonamentów oraz sprzedaży produktów diagnostycznych partnerów. Spółka nie chce jednak pozycjonować aplikacji wyłącznie jako kolejnej subskrypcji dietetycznej. Tejza ma plan, by zbudować platformę łączącą codzienne dane żywieniowe, analizę AI, profilaktykę, diagnostykę i współpracę ze specjalistami. Co więcej, liczy na szybki rozwój – do końca roku FoodScore chce osiągnąć poziom 100 tys. aktywnych użytkowników, a w perspektywie I połowy 2027 r. wygenerować ok. 4 mln zł przychodów ze sprzedaży.

Start-up zamierza przy tym rozwijać się także w kierunku projektów medtechowych, choć przy zachowaniu wyraźnego podziału między funkcjami edukacyjno-analitycznymi a diagnostycznymi. W spółce zaznaczają, iż obecna wersja aplikacji nie ma diagnozować chorób ani rekomendować leczenia, lecz pomagać użytkownikom rozumieć potencjalny wpływ posiłków na organizm. Jednakże równolegle firma prowadzi prace B+R (m.in. we współpracy z Siecią Badawczą Łukasiewicz – Polskim Ośrodkiem Rozwoju Technologii oraz z jednym z wiodących wrocławskich szpitali klinicznych).

Katarzyna Tejza pomysłów ma jednak więcej. Np. w najbliższych miesiącach start-up ma rozwinąć wersję dla najmłodszych, a także moduł B2B do komunikacji użytkownika ze specjalistą oraz nowe funkcje asystenta AI wspierające przygotowywanie zdrowszych posiłków.

Czytaj więcej

Polski start-up rewolucjonizuje medycynę. AI wykryje chorobę szybciej niż człowiek

Co różni FoodScore od innych aplikacji?

Dotychczas na rozwój FoodScore przeznaczono ponad 3 mln zł. Jak podkreślają twórcy, środki te nie zostały wydane na prostą aplikację z tabelą kalorii, lecz na technologię – integrację modeli AI, rozwój „logiki oceny posiłków”, czy konsultacje specjalistyczne. W firmie przyznają, że istotne koszty generuje samo wykorzystanie sztucznej inteligencji – każda analiza zdjęcia, rozmowa z asystentem, bądź interpretacja danych to konkretne koszty obliczeniowe.

W planach są m.in. spersonalizowane rekomendacje posiłków, planowanie diety, integracje z urządzeniami monitorującymi zdrowie oraz rozwiązania wspierające współpracę ze specjalistami.

– Naszym celem jest stworzenie ekosystemu, który łączy codzienne wybory żywieniowe z realnym wpływem na zdrowie, samopoczucie i sprawność. FoodScore ma pomagać użytkownikom podejmować lepsze decyzje – prościej, szybciej i bez presji – tłumaczy Tejza.

Jak zaznacza, zamiast narzucać dietę czy sztywne zasady, aplikacja wyjaśnia, które elementy posiłku wpływają na ocenę i co można zmienić, aby był korzystniejszy.

– Nie oceniamy człowieka ani jego wyborów, nie oceniamy też produktów, a pokazujemy, jaki wpływ może mieć konkretny posiłek na organizm. Analizujemy realne jedzenie: domowe obiady, posiłki restauracyjne, catering, a nie wyłącznie produkty z kodem kreskowym – wyjaśnia szefowa FoodScore, wskazując, co różni wrocławskie rozwiązanie od innych tego typu apek na rynku.

FoodScore analizuje parametry żywieniowe takie jak proporcje makroskładników, zawartość błonnika, indeks i ładunek glikemiczny, jakość tłuszczów czy stopień przetworzenia żywności.

Model zbudowany na wiedzy naukowej

A jak aplikacja działa w praktyce? Otóż korzystanie z niej sprowadza się właściwie do wykonania zdjęcia posiłku. Resztą zajmuje się AI,a dokładniej system oparty na modelach wizji komputerowej, wspierany przez technologię analizy żywieniowej – te automatycznie rozpoznają składniki, ich proporcje oraz sposób przygotowania (gotowanie, pieczenie czy smażenie). Jak podkreśla Katarzyna Tejza, na tej podstawie autorski model metaboliczny analizuje posiłek, wykorzystując kilkanaście parametrów żywieniowych i metabolicznych.

Czytaj więcej

Start-upy 2026. Te młode polskie firmy technologiczne mogą w tym roku namieszać

– Bazujemy tu na aktualnej literaturze naukowej oraz uznanych modelach żywieniowych, takich jak Harvard Healthy Eating Plate czy EAT-Lancet. Celem jest przełożenie złożonych danych na prostą, zrozumiałą informację dla użytkownika – zauważa. I zaznacza, że efektem jest jednolity wynik w skali od 0 do 100, który podsumowuje właściwości posiłku i jego potencjalny wpływ na organizm.

Oprócz tego użytkownik otrzymuje zestaw tzw. subindeksów zdrowotnych (pokazują bardziej szczegółowo, jak dany posiłek może oddziaływać na kluczowe obszary funkcjonowania organizmu). W konsekwencji użytkownik zyskuje wiedzę o metabolizmie glukozy, układzie sercowo-naczyniowym, poziomie stanu zapalnego, czy pracy wątroby.

– Obecnie wiele osób chce jeść zdrowiej, ale w natłoku informacji gubi się w sprzecznych poradach, trendach i skomplikowanych narzędziach. Liczenie kalorii czy ręczne śledzenie posiłków jest dla większości z nas zbyt wymagające. Problemem nie jest brak informacji, tylko brak prostego sposobu, aby zastosować ją w codziennym życiu. Ludzie nie chcą liczyć, chcą rozumieć, co jedzenie faktycznie robi z ich organizmem – podsumowuje szefowa FoodScore.

Według danych CBOS ok. 59 proc. dorosłych Polaków ma nadwagę lub otyłość, a ponad 2,9 mln osób choruje na cukrzycę.