Reklama

Start-upy 2026. Te młode polskie firmy technologiczne mogą w tym roku namieszać

Nad Wisłą ciekawych projektów nie brakuje. Które rodzime start-upy mogą w tym roku pozytywnie zaskoczyć? „Rzeczpospolita” zebrała 12 przykładów młodych firm, które warto obserwować.

Publikacja: 12.01.2026 20:26

Wrocławska spółka KFB Technologies, specjalizująca się w wibroakustyce i rozwiązaniach prośro-dowisk

Wrocławska spółka KFB Technologies, specjalizująca się w wibroakustyce i rozwiązaniach prośro-dowiskowych dla przemysłu, uruchomiła pionierską usługę monitorowania i zarządzania emisjami w zakresie hałasu, drgań, jakości powietrza, wody i gleby z wykorzystaniem AI

Foto: KFB Technologies

Orbotix

Polsko-rumuński start-up, który rozwija autonomiczne rozwiązania z wykorzystaniem AI, m.in. roje dronów bojowych, ma stanowić odpowiedź na zmieniające się wyzwania bezpieczeństwa w Europie.

Po wybuchu wojny za naszą wschodnią granicą innowacyjne projekty sektora Defense Tech znalazły się na radarze inwestorów. Tak stało się też z Orbotix Industries – firma z centralą w Warszawie, powstała w 2023 r., a więc już po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, pozyskała finansowanie na rozwój autonomicznych systemów bezzałogowych wspieranych przez sztuczną inteligencję. Co ciekawe, rundzie wartej 6,5 mln euro przewodził amerykański fundusz Bravo Victor Venture Capital, potężny inwestor, który wcześniej wsparł m.in. za oceanem takie nowatorskie projekty, jak Figure AI czy Anduril (innowacje związane z humanoidami oraz dronami kamikaze).

Czytaj więcej

Start-upy 2026. AI, drony i robotyka. Polskie firmy wchodzą w nową erę

Orbotix nad Wisłą buduje jednostkę badawczo-rozwojową AI, skupiającą się na rozwijaniu innowacyjnych technologii obronnych. Za spółką stoją Bogdan Ochiana oraz Sebastian Straube, a także wielospecjalistyczny zespół inżynierów z różnych krajów Starego Kontynentu, zajmujących się projektowaniem i budowaniem autonomicznych systemów obrony powietrznej. Polsko-rumuński start-up działania operacyjne, poza tymi dwoma rynkami, prowadzi obecnie również w Hiszpanii i Ukrainie. Jego najbliższe plany to rozwój technologii rojów dronów, a także budowa mikroprodukcji zlokalizowanej w krajach UE. Linia produktów Orbotix, poza rojami (Wasper-1), projektowanymi w celu „przełamywania obrony wroga przy znacznie niższych kosztach niż w przypadku tradycyjnych systemów”, obejmuje system ATA, autonomiczną platformę wykrywania i neutralizacji celów w czasie rzeczywistym, a także drona Watcher, wyposażonego w technologię rozpoznawania obiektów czy kompaktowy statek autonomiczny Oros-X (do rozpoznania wewnątrz budynków). – Powstanie naszej spółki na wschodniej flance NATO sprawia, że region szczególnie narażony na zagrożenia staje się liderem w tworzeniu technologii mogących chronić Europę – przekonuje Straube.

SalesPatriot

Projekt inicjowany w Dolinie Krzemowej przez 18-latka i studenta ultraselektywnego programu Management, Entrepreneurship & Technology na UC Berkeley rozwinął się w obiecujący start-up sektora obronnego.

Reklama
Reklama

SalesPatriot powstał w 2024 r. i szybko został objęty opieką jednego z najbardziej prestiżowych akceleratorów – Y Combinator. Przykuł też uwagę inwestorów (fundusze pozyskane m.in. od akceleratorów i aniołów biznesu w ciągu paru miesięcy od startu zbliżyły się do 1 mln dol.). W październiku 2025 r. ten polsko-amerykański start-up został zasilony 5 mln dol. (pieniądze wyłożyli m.in. znany polski inwestor Bartek Pucek oraz twórca ElevenLabs Mati Staniszewski). Wraz z rundą seed firma otworzyła w Warszawie tzw. SalesPatriot House – centrum rozwoju technologii i miejsce, w którym zespół buduje zaplecze dla ekspansji międzynarodowej. Inżynierowie w SalesPatriot koncentrują się na dostarczaniu kodu. Projekt to bowiem platforma, która automatyzuje procesy zakupowe w sektorze obronnym i lotniczym. Z rozwiązania już korzystają zespoły obsługujące zamówienia Pentagonu o łącznej wartości ponad 200 mln dol. rocznie (wśród klientów znajdują się m.in. Jamaica Bearings Group, AllClear Aerospace i STATZ Corporation).

Start-up, założony przez Macieja Szymczyka, Nelsona Raya oraz Beniamina Rhodesa-Kropfa, rozwiązuje jeden z bardziej palących problemów rynku wartego miliardy dolarów rocznie. Większość zamówień dla Departamentu Obrony USA wciąż opiera się na przestarzałych, ręcznych procedurach, a brak standaryzacji i rozproszone dane powodują opóźnienia i błędy, które utrudniają realizację kontraktów w czasie, gdy logistyka i odporność łańcuchów dostaw mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa (SalesPatriot porządkuje dane z portali rządowych, systemów ERP, arkuszy kalkulacyjnych, a nawet nieustrukturyzowanej komunikacji e-mailowej). W tym roku firma chce umocnić pozycję w sektorze obronnym, wejść na rynek lotnictwa cywilnego i rozpocząć ekspansję w Europie oraz Azji. Cel w dłuższej perspektywie? Stać się kluczową infrastrukturą dla strategicznych łańcuchów dostaw – od obronności po energetykę.

EduChat

Sztuczna inteligencja w edukacji? Tak, to przyszłość. Udowodnić to chce 18-letni Kuba Urbańczyk, który razem z kolegą Maciejem Kopcem stworzył nauczyciela AI. Już używa go 6 tys. polskich uczniów w 36 szkołach.

Projekt EduChat w ub.r. wygrał konkurs Our Future Founders, otrzymał mentoring od Young Incredibles Sebastiana Kulczyka, współpracuje też z Uniwersytetem Śląskim i Instytutem Nauki Lektikon. Ledwo wystartował, a idzie jak burza.

– Zaczęliśmy ten projekt jako maturzyści, bo sami widzieliśmy, że ChatGPT to katastrofa dla edukacji, dzieci po prostu ściągają. Zrobiliśmy AI, które nie podaje odpowiedzi, tylko zadaje pytania i uczy myśleć – tłumaczy Kuba Urbańczyk.

Owa metoda sokratejska już chwyciła. – Wszyscy piątoklasiści w Wodzisławiu Śląskim używają naszej platformy i uczą się o AI – podkreśla współzałożyciel EduChat. Co dwóch nastolatków zrobiło inaczej? – Większość EdTechów to AI, które robi pracę domową za dziecko. My zrobiliśmy odwrotnie – postawiliśmy na AI, która zmusza do myślenia. Jak korepetytor, który pyta „a dlaczego tak myślisz?”, zamiast podać odpowiedź. Rodzice i nauczyciele widzą raporty, gdzie dziecko ma trudności, co warto powtórzyć – opisuje działanie swojej platformy Urbańczyk. – Uczniowie wysyłają nam zdjęcia, jak uczą się na naszej platformie, a nauczyciele mówią, że dzięki personalizowanemu podejściu młodzież chce się faktycznie dowiedzieć czegoś nowego – kontynuuje. I dodaje, że w Polsce niestety nadal mało kto wie, że istnieje polska alternatywa dla ChatGPT, która faktycznie uczy, zamiast wyręczać. To może się jednak szybko zmienić, bowiem start-up właśnie rusza z ekspansją do szkół średnich. Ponadto EduChat zamierza wyjść poza rynek polski – na 2026 r. planuje ekspansję do kilku krajów.

Reklama
Reklama

Platforma ma wbudowaną znajomość podstawy programowej z 16 przedmiotów, ale może oferować kompleksowe wsparcie w dziesiątkach przedmiotów szkolnych, w tym takich jak matematyka, geografia, wiedza o społeczeństwie, muzyka, technika, a także w językach: polskim, angielskim czy niemieckim. Wirtualny korepetytor EduChat dostępny jest w modelu subskrypcyjnym.

Cashy

Rodzimy fintech opracował innowacyjne rozwiązanie, które umożliwia dużym firmom „zarabianie na przyspieszaniu płatności faktur” swoich dostawców. Nowatorski pomysł chwycił – start-up notuje rekordowe wyniki.

Jak działa projekt Cashy? W spółce tłumaczą to w ten sposób: dzięki wykorzystaniu własnych nadwyżek finansowych lub wolnego limitu kredytowego duże firmy mogą wspierać płynność finansową swoich podwykonawców i w ten sposób budować silniejsze relacje w łańcuchu dostaw. Rozwiązanie Cashy działa online, bez dodatkowych formalności i nie wpływa na wskaźniki zadłużenia. Efekt? Duże firmy zyskują dodatkowy przychód, a dostawcy otrzymują środki szybciej i prościej: na kilka kliknięć w aplikacji.

O tym, że to działa, może świadczyć fakt, iż z platformy aktywnie korzysta już ponad 1 tys. firm, głównie MŚP, które mogą swobodnie zarządzać swoją płynnością. System Cashy wdrożyli m.in. duzi gracze z branży budowlanej – Budimex czy Erbud Group. Tylko do końca listopada 2025 r. wolumen „przyspieszonych” faktur na platformie przekroczył próg 450 mln zł. – Wolumen przyspieszonych płatności na Cashy sięga 70–80 mln zł miesięcznie. Biorąc pod uwagę tempo wzrostu oraz nasze plany sprzedaży, w 2026 r. spodziewamy się osiągnąć 1,5 mld zł obrotu – zapowiada Edmund Kubeczka, jeden z założycieli start-upu, dyrektor sprzedaży.

W Cashy zainwestowały już fundusze Spinaker Alfa oraz 4growth VC, a ostatnio 3 mln zł popłynęło od Macieja Zientary oraz Opoka TFI, należącego do Macieja i Wojciecha Dudów. Pieniądze te mają pomóc w dalszym skalowaniu działalności spółki w kraju, ale też w przygotowaniu jej do wyjścia za granicę, głównie na rynki Europy Środkowo-Wschodniej. Jakub Wrede, drugi z założycieli i prezes fintechu, mocno wierzy w sukces tego projektu.

– Stabilność łańcucha dostaw to dziś kluczowa przewaga konkurencyjna w takich branżach, jak budownictwo czy produkcja. Zainteresowanie klientów naszym rozwiązaniem pokazuje, że dla dużych firm wcześniejsze płatności to nie problem, tylko inwestycja w projekty, w relacje z kontrahentami, w przewidywalność – przekonuje prezes Cashy.

Reklama
Reklama

AutoMEE

Start-up kierowany przez Dominika Laskowskiego, wykorzystując ogromne możliwości sztucznej inteligencji, otworzył małym i średnim przedsiębiorstwom drzwi do świata optymalizacji kosztowej na wyjątkową skalę.

Pod marką floweMEE firma stworzyła i rozwija jedną z pierwszych platform AI do automatycznego księgowania dokumentów. Rodzima spółka przekonuje, że jej rozwiązanie to przełom w branży – nie tylko księguje dokumenty do planu kont, rozlicza je z wyciągami bankowymi i prowadzi obieg dokumentów, ale w trakcie pracy uczy się też zasad funkcjonowania obsługiwanej firmy za pomocą języka naturalnego, bez skomplikowanych schematów i projektów IT. W praktyce system ten przejmuje powtarzalne i czasochłonne zadania (księgowanie, rozliczenia, raportowanie bez arkuszy Excel), integrując się z ERP firmy (dane płynnie przesyłane przez API do systemów przedsiębiorstwa), a wszystko po to, aby back office nie spowalniał biznesu (wedle autoMEE działająca w tle AI redukuje koszty back office nawet o 50 proc.).

Co ciekawe, floweMEE rozwijany jest w strategicznym partnerstwie z Moore Polska, jedną z wiodących firm księgowych i audytorskich. W start-upie autoMEE podkreślają, iż to połączenie kompetencji technologicznych i praktycznego doświadczenia księgowego daje MŚP wymierne korzyści. W konsekwencji flowMEE jest dla nich nie tylko narzędziem AI, ale także elementem „wiarygodnego, nowoczesnego ekosystemu finansowo-księgowego, wspierającego zarządy firm w podejmowaniu szybszych i lepszych decyzji biznesowych”, co – jak zauważa Laskowski – wpływa z kolei na poprawę ich pozycji konkurencyjnej.

Działająca od blisko dwóch lat gdańska spółka Dominika Laskowskiego i Kacpra Tokarczyka w 2025 r. osiągnęła kilka kamieni milowych – już w 15 miesięcy od uruchomienia biznesu wypracowała 3 mln zł rocznych przychodów, obsługując ponad setkę klientów, zarówno na rodzimym rynku, jak i za granicą. A plany na 2026 r. autoMEE ma bardzo ambitne: czterokrotne zwiększenie bazy klientów i skali przychodów, jak również dalsza międzynarodowa ekspansja (polski start-up ma już swoje biuro w Londynie).

Gekko Photonics

Polski start-up opracował innowacyjne rozwiązanie – spektroskopię nowej generacji. Technologia ta może odmienić procesy diagnostyczne w branży chemicznej, kosmetycznej czy farmaceutycznej.

Reklama
Reklama

Rozwiązanie dla firm, które chcą kontrolować jakość produkcji w czasie rzeczywistym, zmniejszyć straty, ograniczyć błędy i lepiej przewidywać procesy, to przełom, bo długi czas oczekiwania na wyniki z laboratorium, mała liczba pomiarów oraz podejmowanie decyzji bez aktualnych danych o trwającym procesie to problem. Odpowiedzią jest innowacyjny system Spectrally, który opracował Gekko Photonics. Firma podaje, że automatyzacja procesu pozwala np. osiągnąć o 30 proc. niższe koszty utylizacji dzięki segregacji odpadów na toksyczne i nietoksyczne, zmniejszyć koszty zakupu tzw. substratów oraz oszczędzić setki godzin czasu pracy laborantów miesięcznie. Po udanym wprowadzeniu systemu w kraju, start-up planuje wejść na rynki zagraniczne. Celem jest znalezienie pierwszych klientów i stworzenie sieci sprzedaży technologii. Wrocławska spółka zaczyna szukać partnerów w Stanach Zjednoczonych i Europie. Już jest po rozmowach m.in. z partnerami z Włoch, Portugalii i Wielkiej Brytanii, wkrótce zamierza nawiązać relacje z podmiotami z USA.

W ostatnich miesiącach firma testowała i wprowadzała swoje systemy pomiarowe w fabrykach chemicznych. Pozwalają one na prowadzenie pomiarów bezpośrednio na linii produkcyjnej. Nie trzeba pobierać próbek, czekać na wyniki analiz ani angażować pracy laboratorium. Informacje o tym, jak zachodzi proces czy reakcja, są dostępne na bieżąco, a to umożliwia szybką reakcję w razie ewentualnych nieprawidłowości. Tak szczegółowe dane pozwalają na precyzyjne wskazanie optymalnego momentu zakończenia prowadzenia reakcji czy procesu mieszania. Pierwsze wdrożenia zostały zrealizowane w produkcji żywic epoksydowych (prowadzone są studia wykonalności w innych segmentach przemysłu chemicznego, m.in. w produkcji klejów przemysłowych, kosmetyków czy analizie wody). Gekko Photonics chce stawiać zarówno na bezpośrednie wdrożenia, jak i współpracę z dystrybutorami.

Pixel Trapps

Blockchain gaming to coś więcej niż chwilowa moda – to fundamentalna zmiana w sposobie, w jaki myślimy o cyfrowej rozrywce. Polski start-up ma pomysł, jak na tym perspektywicznym rynku namieszać.

Pixel Trapps, który działa w blockchain gamingu, wchodzi w nowy etap rozwoju. Analizując dynamiczne zmiany w sektorze i rosnące oczekiwania graczy, firma podjęła strategiczną decyzję o budowie autorskiej technologii opartej na blockchainie – platforma OlympX Games ma być pomostem łączącym tradycyjnych graczy ze światem cyfrowych aktywów. W tradycyjnym modelu cyfrowej rozrywki (Web2) gracz wydaje pieniądze na przedmioty, które pozostają własnością twórcy gry. W modelu blockchainowym (Web3) użytkownik zyskuje cyfrowe prawo własności – zdobyty miecz czy skin staje się niezależnym aktywem (często w formie NFT), które można sprzedać, wymienić lub przenieść między grami. Perspektywy tego sektora są ogromne: od transparentnych systemów rankingowych, przez rywalizację o realne nagrody, po budowanie otwartych ekonomii wewnątrz gier.

– Przez ostatnie trzy lata byliśmy w samym centrum rewolucji Web3. Widzieliśmy, jak giganci, tacy jak Ubisoft czy Sega, zaczynają testować ten grunt, ale dostrzegliśmy też luki w dostępnych rozwiązaniach. Polski rynek jest wciąż na etapie wczesnej adaptacji, gdy świat szuka sprawdzonych, skalowalnych modeli, dlatego – zamiast polegać na zewnętrznych półśrodkach – zdecydowaliśmy się stworzyć własną, autorską technologię – mówi Dariusz Kowalski, szef Pixel Trapps.

Reklama
Reklama

Start-up zamierza oferować swoje produkty na platformach Steam, Google Play czy App Store , jak i entuzjastom krypto (Web3) na Epic Store i Telegramie. Spółka chce wykorzystać prognozowany wzrost rynku stablecoinów, implementując je jako środek rozliczeń w grach typu „skill-based”. Firma zgromadziła wokół swoich projektów ponad 170 tys. użytkowników i ponad 10 tys. unikalnych portfeli. Portfel aktywów cyfrowych firmy wyceniany jest na 3,5 mln zł. W II kwartale chce udostępnić wczesny dostęp do platformy i grę na Telegramie. Równolegle rozwija portfolio produktowe (nadchodzi demo „Highway Patrol Simulator”).

Flavoury

Platforma wideo jak kulinarny Netflix? Polak stworzył unikatowy projekt adresowany do miłośników dobrej kuchni – w jednym miejscu gromadzi ponad 100 szefów z gwiazdkami Michelin z ponad 30 krajów.

Pod koniec 2025 r. wystartowała oryginalna platforma streamingowa Flavoury, która oferuje ponad 100 filmów oryginalnych (a w ciągu roku dołączą do nich setki nowych tytułów, bo co tydzień będzie przybywać pięć–dziesięć nowych pozycji).

Dostępna z poziomu przeglądarek internetowych (pod adresem www.flavoury.com), na urządzeniach mobilnych (iOS i Android), a także w Smart TV zaproponowała rynkowi powiew świeżości. Kiedyś, żeby zobaczyć mistrzów kuchni Michelin w akcji, trzeba było zarezerwować stolik z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem – i często polecieć na drugi koniec świata. Teraz wystarczy jedno kliknięcie, by spotkać mistrzów z dwiema lub trzema gwiazdkami. Flavoury proponuje widzom przepisy krok po kroku, kulisy pracy legendarnych restauracji, ale też osobiste historie szefów, którzy na co dzień kształtują światowy fine dining. Na liście są np. Ana Roš z restauracji Hiša Franko ze Słowenii, uznana za World’s Best Female Chef i World’s Best Chef 2024, Julien Royer z Odette w Singapurze (wielokrotnie nagradzana jako najlepsza restauracja Azji) czy Paolo Casagrande z Lasarte w Hiszpanii i Mark Birchall z Moor Hall w Wielkiej Brytanii. To prawdziwe ikony.

– Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, w której każdy, od domowego kucharza po profesjonalistę, może czerpać inspirację prosto od mistrzów – wyjaśnia Norbert Dworzyński, założyciel Flavoury.

Reklama
Reklama

Jak podkreśla, Flavoury powstała z pasji do kuchni i przekonania, że dostęp do wiedzy najwybitniejszych szefów nie powinien mieć granic. – To platforma, która zmienia sposób, w jaki uczymy się gotować – przekonuje.

Polski „kulinarny Netflix” wystartował niecałe dwa miesiące temu. Dostępny jest globalnie w siedmiu językach. Jedną z unikalnych funkcji Flavoury jest możliwość tworzenia własnych tzw. video cookbooks (osobistych, filmowych książek kucharskich, które użytkownicy mogą dowolnie budować, porządkować i rozwijać). Platforma działa w modelu subskrypcyjnym.

BioCam

Medtech specjalizujący się w nieinwazyjnej diagnostyce przewodu pokarmowego chce przyspieszyć proces komercjalizacji flagowego produktu: kapsułki endoskopowej. Po 2027 r. produkt miałby trafić do pacjentów.

BioCam na realizację swoich planów pozyskał ostatnio ponad 5 mln zł (największa runda w historii spółki) m.in. od rodziny Gibałów i znanego inwestora Macieja Ledziona (Plan Be Eco, Plenti). Innowacja spółki to „inteligentna” kapsułka endoskopowa, którą pacjent połyka – wyposażona w miniaturową kamerę i czujniki bezprzewodowo przesyła obrazy i dane diagnostyczne w trakcie naturalnego pasażu przez układ pokarmowy. System ten ma potencjał, by w przyszłości stać się mniej inwazyjną i bardziej komfortową alternatywą dla tradycyjnych badań. Nowe fundusze zostaną przeznaczone na uruchomienie produkcji średnioseryjnej nowej generacji kapsułek oraz na pierwsze wdrożenia komercyjne głównie na mniej regulowanym rynku weterynaryjnym. Deeptech, kierowany przez Macieja Wysockiego, rozwija obecnie urządzenia zdolne do obrazowania nie tylko światłem białym, lecz także wąskim spektrum NBI, co pozwoli na wyraźną poprawę jakości diagnostycznej. Nowa wersja kapsułki osiąga do 30 godzin pracy na baterii (wcześniej 10–12 godzin) oraz rejestruje od 150 do 300 tys. zdjęć podczas jednego badania – kilkukrotnie więcej niż prototypy prezentowane w poprzednich latach. Teraz spółka koncentruje swoje wysiłki na wykorzystaniu potencjału zastosowania weterynaryjnego, ale BioCam chce wejść na drogę do certyfikacji wyrobu medycznego i wprowadzenia urządzenia na rynek medycyny ludzkiej. Komercjalizacja w tym sektorze (po uzyskaniu odpowiednich certyfikatów) szykowana jest po 2027 r. W tym roku rozważane jest z kolei przeprowadzenie emisji pre-IPO i wejście na NewConnect. Start-up w 2026 r. chce osiągnąć przychody na poziomie co najmniej 2–3 mln zł w całości pochodzące z segmentu weterynaryjnego. Osiągnięcie pełnej rentowności spodziewane jest pod koniec 2027 r.

– BioCam stał się firmą przygotowaną do skalowania nie tylko w Polsce, ale także na rynkach zagranicznych – dodaje Maciej Wysocki.

Celem jest m.in. rynek amerykański.

Juo

Start-up rozwija technologię do subskrypcji produktów fizycznych, głównie dla firm branży e-commerce. Już dziś przetwarza transakcje o wartości kilkuset milionów złotych rocznie, utrzymując ponad 500 tys. subskrypcji.

Nowoczesna platforma pozwala na zbudowanie dowolnej oferty subskrypcyjnej, rozdzielając kontekst pracy inżynierów i zespołów operacyjnych. Teraz zespół Juo rozszerza możliwości platformy dla programistów, zespołów operacyjnych oraz agentów AI. Pomaga w tym finansowanie – start-up w ub.r. pozyskał 4 mln euro w rundzie seed (przewodził jej Market One Capital).

Polska platforma upraszcza uruchomienie i obsługę sprzedaży w modelu subskrypcyjnym: od cyklicznych zamówień suplementów, kosmetyków lub karmy dla zwierząt, po bardziej skomplikowane modele, jak hybrydowe subskrypcje cyfrowo-fizyczne elektroniki czy sprzętu medycznego.

– Wiele biznesów nie zdaje sobie sprawy, że mogą sprzedawać w modelu subskrypcyjnym, mimo że sam model wyszedł już daleko poza treści cyfrowe. Brakuje jednak narzędzi do obsługi złożonego procesu sprzedaży produktów fizycznych, w tym różnych wariantów, cen i częstotliwości dostaw. Dlatego zbudowaliśmy platformę, która pozwala łatwo zarządzać – podkreśla Leszek Zawadzki, jeden z założycieli Juo (obok Pawła Tatarczuka oraz Aliny Prelicz).

Innowacyjna platforma jest kompatybilna z nowoczesnymi systemami e-commerce, jak Hydrogen (Shopify), Medusa czy commercetools, jednocześnie obsługuje cykliczne płatności kartami i lokalnymi metodami, takimi jak np. Blik. Z rozwiązania korzystają dziś marki z Europy (Juo osiągnął imponujące tempo wzrostu szczególnie w Holandii) oraz Ameryki Północnej. Za granicą są to np. Mother’s Earth i Meowbox, a nad Wisłą: Your KAYA, Supersonic czy Nutridome.

Biznes ma spore perspektywy. – Subskrybenci to najbardziej lojalni klienci – przyznaje Alina Prelicz.

Kolejny krok to agenci AI. – Technologia, nad którą pracujemy, będzie ważnym elementem następnego etapu rozwoju e-commerce. Systemy AI takie jak ChatGPT nie będą łączyć się z każdym sklepem osobno, lecz korzystać z otwartych standardów, jak MCP – dodaje Paweł Tatarczuk.

KFB Technologies

Wrocławska firma, uznany już w Europie gracz w obszarze wibroakustyki i rozwiązań prośrodowiskowych dla przemysłu, sięga po technologię AI do monitorowania i zarządzania emisjami.

Spółka uruchomiła innowacyjną usługę nie tylko w zakresie kompleksowego nadzoru jakości powietrza, wody czy gleby, ale także hałasu i drgań. Nowatorski projekt, który powstał z myślą o firmach z sektora przemysłowego, budowlanego i projektów smart cities, to platforma RAFA bazująca na sztucznej inteligencji.

– To nowatorski system operacyjny do zarządzania oddziaływaniem na środowisko, które łączy pomiary, analizę i zarządzanie emisjami w czterech kluczowych obszarach środowiskowych; wykrywa i pomaga eliminować zagrożenia, ograniczyć liczbę skarg i incydentów bezpieczeństwa oraz efektywnie zarządzać bezpieczeństwem pracy – wyjaśnia Filip Barański, współzałożyciel KFB Technologies.

Jak wskazuje szef spółki, która w zakresie emisji hałasu i drgań współpracuje już z ponad 250 międzynarodowymi klientami z sektora przemysłowego i zrealizowała 2,5 tys. projektów inżynierskich na świecie, presja na przedsiębiorstwa z sektora przemysłowego, ciężkiego czy też infrastruktury krytycznej na zarządzanie ryzykiem i ograniczanie emisji rośnie. Polskie rozwiązanie może skutecznie w tym pomóc. W KFB przekonują, że to pionierski projekt, bo nie tylko automatyzuje procesy operacyjne, ale też „jako pierwszy na świecie centralizuje i łączy ze sobą dane dotyczące ekspozycji i emisji środowiskowych”. System działa w oparciu o zintegrowane i ustrukturyzowane dane. Dzięki uczeniu maszynowemu i AI służy jako narzędzie do zaawansowanej analizy parametrów środowiskowych, rekomenduje optymalne działania i generuje informacje o trendach predykcyjnych. Umożliwia automatyczne raportowanie środowiskowe (ESG compliance).

– Integracja AI z technologiami klimatycznymi zmienia sposób, w jaki firmy gromadzą i wykorzystują dane środowiskowe, oferując im przewagę konkurencyjną – zaznacza Barański.

RAFA „zasilana” jest przez dane z ponad 200 satelitów, co umożliwia monitoring zmian przy wielkopowierzchniowych obszarach emisji.

FinQbit

Polski projekt znalazł się wśród najlepszych sześciu „kwantowych start-upów” na świecie (w ramach akceleratora CDL w Kanadzie), a mentorem w spółce był laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki – John Martinis.

Już teraz start-up FinQbit uznawany jest za bardzo obiecującą firmę w globalnym sektorze kwantowych technologii obliczeniowych dla finansów (tzw. Quantum Fintech), zaś fakt, że firmie w rozwoju pomagał Martinis, uznawany za jednego z najważniejszych twórców współczesnych komputerów kwantowych, tylko to potwierdza. Podobnie jak zamknięta niedawno runda inwestycyjna, w ramach której start-up pozyskał od aniołów biznesu, w tym Matthiasa Lauga, współtwórcę Tier Mobility, a także uznanego funduszu Techstars, 3 mln zł.

FinQbit koncentruje się m.in. na analizie ryzyka kredytowego i optymalizacji portfeli inwestycyjnych – algorytmy kwantowe skracają czas predykcji rynkowych z godzin do sekund. Zdobyty kapitał firma wykorzysta właśnie na zwiększenie mocy obliczeniowych i rozszerzenie zespołu inżynierów – to ma być fundament do realizacji ambitnych planów ekspansji zagranicznej.

Założycielami spółki są Tomasz Ćwik, od lat związany z sektorem bankowym, zaangażowany w tworzenie Blika, a także Rafał Pracht, inżynier oprogramowania i specjalista w zakresie algorytmów kwantowych. Ich technologia ma fundamentalnie zmienić sposób, w jaki banki, fundusze i ubezpieczyciele oceniają ryzyko. Już na obecnym etapie (dwa lata po założeniu spółki) FinQbit generuje pierwsze przychody, komercjalizując wybrane moduły produktu. W testach modeli ryzyka o wysokiej złożoności platforma osiągnęła wyniki przewyższające popularne algorytmy uczenia maszynowego.

– Budujemy kompetencje i technologię potrzebną, aby nie tylko stać się liderem na globalnym rynku quantum software w finansach, ale też kształtować przyszłość modelowania ryzyka. Podobnie jak w przypadku Blika, który kształtował przyszłość rynku płatności – mówi Tomasz Ćwik.

Celem FinQbit jest udostępnienie mocy obliczeń kwantowych bankom, funduszom czy ubezpieczycielom, bez konieczności budowania własnych zespołów specjalistów.

Biznes Ludzie Startupy
Start-upy 2026. AI, drony i robotyka. Polskie firmy wchodzą w nową erę
Biznes Ludzie Startupy
Podpis elektroniczny w aplikacji mObywatel – cyfrowe narzędzie, które ułatwia życie
Biznes Ludzie Startupy
Nie tylko Ozempic. Polacy chcą odchudzić Europejczyków z pomocą AI
Biznes Ludzie Startupy
Polska to rynek przyzwyczajony do mocnej konkurencji
Biznes Ludzie Startupy
Koniec kradzieży rowerów? Polski pomysł podbija świat
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama