Crowdfunding sposobem na rozkręcenie biznesu

123RF

Internauci chętnie wspierają startupy i innowacyjne projekty.

Rynek internetowych zbiórek pieniędzy to dziś niezwykle popularny sposób pozyskiwania kapitału na rozkręcenie biznesu. Zagraniczne platformy Kickstarter, Indiegogo czy GoFundMe wykreowały już wiele biznesów, jak choćby Pebble, który – po pozyskaniu ponad 20 mln dol. – stworzył jeden z pierwszych inteligentnych zegarków i rozkręcił modę na smartwatche.

Przykładów podobnych spektakularnych zbiórek przybywa. Rekordzista zgromadził od internautów grubo ponad 100 mln dol.

Badania pokazują, że globalny rynek finansowania społecznościowego w ciągu czterech lat będzie rósł w tempie niemal 17 proc. rocznie. Dynamika w naszym kraju może być jednak większa.

Tzw. crowdfunding – od wielu lat wykorzystywany za granicą przez startupy, wynalazców i internautów poszukujących finansowania dla swoich projektów – na dobre zadomowił się w Polsce, o czym świadczy popularność takich platform, jak Wspieram.to, Beesfund, PolakPotrafi, Zrzutka.pl czy Crowdway.

Atrakcyjny instrument inwestycyjny

Takie tzw. finansowanie społecznościowe dotychczas sprowadzało się głównie do akcji charytatywnych czy też wspierania pomysłów np. innowatorów, którzy w zamian za pomoc w postaci określonej kwoty oferowali donatorom m.in. dostawę opracowywanego właśnie nowatorskiego produktu.

W ostatnim czasie internetowe zbiórki nabrały jednak charakteru inwestycji (tzw. equity crowdfunding). Wspierający dany projekt w takim modelu dostają bowiem w zamian udział w startupie.

Wszystko wskazuje na to, że crowdfunding w Polsce (zwłaszcza w modelu equity) w tym roku nabierze szczególnego rozpędu. Z początkiem II kw. mogą wejść bowiem w życie przepisy, które zniosą dotychczasowy limit 100 tys. euro (ok. 420 tys. zł), jakie spółki akcyjne mogły otrzymać w ramach crowdfundingu udziałowego. Takie stosunkowo niewielkie emisje są jednym z napędów rynku startupów w Wielkiej Brytanii. W Polsce jednak on wciąż raczkuje. Teraz może się to zmienić, bo Ministerstwo Finansów dziesięciokrotnie zwiększy ten limit (do 1 mln euro).

Zmiany to efekt regulacji unijnych, które kraje członkowskie muszą wdrożyć do lutego 2019 r. Resort finansów chce wprowadzić przepisy jednak już teraz.

– Naszą intencją jest jak najszybsze podwyższenie progu, gdyż widzimy w tym możliwość wzrostu zainteresowania taką formą finansowania, z której często korzystają startupy i wszelkie innowacyjne przedsięwzięcia – komentuje biuro prasowe MF.

Choć internauci na portalach crowdfundingowych przekazują z reguły niewielkie kwoty na projekty (zgodnie z danymi PolakPotrafi średnia wpłata to 100 zł), które wzbudziły ich zainteresowanie, to są i tacy, którzy traktują finansowanie społecznościowe jako biznes.

Marceli Kudajczyk z platformy Crowdway twierdzi, że są osoby, które jednorazowo wykładają nawet kilkaset tysięcy złotych. – Traktują to jako atrakcyjny instrument inwestycyjny. Ryzyko co prawda jest duże, bo jak się mówi, dziewięć na dziesięć startupów upada, ale potencjał stopy zwrotu, przy stosunkowo niskim nakładzie, jest wysoki – tłumaczy.

Według niego equity crowdfunding nie jest jednak rozwiązaniem korzystnym dla wszystkich firm. – Im wcześniej startup skorzysta z takiego finansowania, tym więcej udziałów będzie musiał oddać za mniejszą kwotę. Trzeba pamiętać, że spółki na późniejszym etapie rozwoju są w stanie pozyskać więcej pieniędzy za mniej udziałów – dodaje.

41 proc. z nas postawi na crowdfunding

Na razie w Polsce znacznie bardziej rozwinięte niż equity crowdfunding są typowe zbiórki internetowe. Eksperci twierdzą, że popularność takiego crowdfundingu polega na tym, że za niewielką sumę pieniędzy można się poczuć współautorem sukcesu jakiegoś przedsięwzięcia i mieć poczucie, że dołożyło się do niego przysłowiową cegiełkę.

– Projekty mogą być różne – od typowo społecznych, rozwiązujących jakiś problem, po czysto rozrywkowe, np. wsparcie rozwoju ulubionej gry komputerowej – komentuje Adam Czarnecki z firmy ARC Rynek i Opinia, która zbadała crowdfundingową społeczność.

Największe platformy z tej kategorii: Zrzutka, Wspieram.to i PolakPotrafi, mogą pochwalić się łączną sumą wpłat na poziomie ponad 67 mln zł. To w porównaniu ze zbiórkami w USA czy W. Brytanii nieznaczny ułamek. Jednak, jak przekonuje Czarnecki, od kilku lat obserwujemy istotny rozwój portali crowdfundingowych.

– Polski rynek finansowania społecznego w porównaniu z zachodnim jest jeszcze w początkowej fazie rozwoju. Polacy jednak coraz częściej szukają tego typu wsparcia swoich przedsięwzięć i z drugiej strony – coraz chętniej angażują się własnymi środkami w realizację czyjegoś pomysłu. W projektach crowdfundingowych liczy się innowacja, każdy, kto ma dobry pomysł i jest w stanie zainteresować nim resztę społeczności, może marzenie przemienić w czyn – mówi Czarnecki.

Z ubiegłorocznych badań firmy ARC wynika, że aż 41 proc. Polaków wyraża zainteresowanie wspieraniem projektów crowdfundingowych w przyszłości. Obecnie tylko co dziesiąty ankietowany deklaruje rzeczywiste zaangażowanie w tego typu akcje. Optymizmem napawa zatem fakt, że odsetek osób, które będą przekazywać pieniądze na akcje crowdfundingowe, może się zwiększyć nawet o 30 punktów procentowych.

Najwyższe zainteresowanie projektami crowdfundingowymi wykazują młodzi. 16 proc. osób w wieku 20–33 lat wspiera finansowo projekty przez internet, a kolejne 53 proc. zapowiada, że będzie robić to w przyszłości.

Najmniej przekonane do tego rodzaju działalności jest najstarsze pokolenie. Deklarowane obecne zaangażowanie grupy 57+ nie odbiega od średniej dla wszystkich grup wiekowych (wynosi 9 proc.), ale deklarowany wzrost zaangażowania w przyszłości w finansowanie społeczne jest ponaddwukrotnie niższy niż wśród osób najmłodszych (sięga zaledwie 26 proc.).

Blaski polskiego rynku finansowania społecznościowego

Wystarczyły trzy godziny, aby bitewna gra karciana Valhalla zebrała od internautów 100 tys. zł – dwa razy więcej, niż wynosił cel crowdfundingowej akcji zaplanowany na cały miesiąc. W ciągu pięciu dni na koncie twórców gry w serwisie Zagramw.to było już 220 tys. zł. A to tylko jeden z wielu przykładów sukcesów, jakie odnotowują innowatorzy poszukujący wsparcia finansowego dla swoich projektów. Do najbardziej imponujących przykładów można zaliczyć m.in. zbiórkę zrealizowaną przez Lovely. Opracowany przez startup gadżet erotyczny pod koniec zeszłego roku pobił rekord polskiego crowdfundingu i uzbierał aż 1,64 mln zł. Niewiele mniej, bo 1,57 mln zł, zgarnął na platformie Crowdangels.pl projekt organicznej aspiryny Willo. Wśród blasków rynku e-zbiórek warto wspomnieć o polskiej grze „Theomachy”, która na amerykańskim serwisie Kickstarter dostała aż 123 tys. dol.

Mogą Ci się również spodobać

Uber schodzi pod ziemię

Londyńczycy korzystający z aplikacji Ubera mogą już – oprócz możliwości zamówienia przewozu samochodem – ...

Peter Thiel: FBI i CIA powinny zbadać Google

Technologiczny miliarder Peter Thiel wzywa amerykańskie tajne służby, by sprawdziły jak mocno Google jest ...

Google daje podwyżki mężczyznom. Płaciło im mniej niż kobietom

Niedawne badanie wewnętrzne przeprowadzone w Google wykazało, że w ostatnim czasie to mężczyźni zarabiali ...

„Fortnite” maszynką do zarabiania pieniędzy

Gry stworzona przez Epic Games nie przestaje zadziwiać. Przyciągnęła już ponad 200 mln zarejestrowanych ...

Amerykanie znaleźli sposób na katastrofalne pożary

Niszczycielskim pożarom w Australii, Kalifornii czy na Syberii będzie można zapobiec dzięki sztucznej inteligencji ...

Gwiazdy biją firmy na Instagramie

Na Instagramie konta z największą liczbą obserwatorów należą do sportowców i celebrytów. Zdecydowanie wyprzedzają ...