Ogłoszona cena oznacza premię 2,9 proc. wobec kursu zamknięcia akcji Alibaby w Nowym Jorku, gdzie są notowane od 2013 r. Suma pozyskanych pieniędzy może wynieść co najmniej 11,3 mld dol., co będzie symbolicznym dobrym początkiem w tym „specjalnym regionie administracyjnym” nękanym od pięciu miesięcy demonstracjami politycznymi i starciami z policją. Wraz z dodatkową alokacją akcji wartość oferty może sięgnąć 12,9 mld dol.

CZYTAJ TAKŻE: Rewolucja w Alibabie. Jack Ma nie jest już szefem koncernu

Alibaba wybrała symbol giełdowy 9988, bo dla Chińczyków są to najszczęśliwsze liczby, symbolizujące razem długotrwałą pomyślność.

Osiem akcji notowanych w Hongkongu będzie równać się jednej (ADS) z Nowego Jorku. Popyt na nie był ogromny, drobni inwestorzy z Hongkongu zapisali się na ponad 40-krotność puli przeznaczonej początkowo do sprzedania, więc z całą pewnością dojdzie do wykorzystania opcji dodatkowej alokacji (greenshoe). Jest to największe przebicie od ponad 4 lat. Inwestorzy detaliczni dostaną 10 proc. puli, wcześniej przewidywano dla nich z 2,5 proc.

CZYTAJ TAKŻE: Chiński Alibaba idzie po 20 mld dol. W obawie przed Trumpem

Uroczysty debiut nastąpi 26 listopada. Jest szczególnie istotny dla Hongkongu, który stracił IPO Alibaby na rzecz Nowego Jorku w 2013 r., bo nie chciał zgodzić się na nietypową strukturę zarządzania w spółce, w której wyłonieni przez nią pracownicy mają większość miejsc w radzie dyrektorów. Giełda w Hongkongu zmieniła ostatecznie swe przepisy, co pozwoliło Alibabie mieć w Azji miejsce do notowania akcji i do obrotu nimi. „Banki mają nadzieję, że inne duże chińskie firmy notowane w Stanach pójdą za przykładem Alibaby” – stwierdził Reuters.