Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie są plany komercyjnego debiutu satelitarnego systemu internetowego Amazon Leo?
- Jakie są przewagi Leo nad konkurencyjnym Starlinkiem?
- Jakie wyzwania regulacyjne stoją przed Amazonem?
Elon Musk ma gigantyczne kosmiczne ambicje. Jego SpaceX nie tylko celuje w Księżyc i Marsa, ale także orbitę ziemską. To na niej kontrowersyjny miliarder chce umieścić milion potężnych satelitów, pełniących nie tylko systemy transmisji internetu, ale też rolę centrów danych dla sztucznej inteligencji. Naukowcy biją na alarm – realizacja tego planu może sprawić, że na nocnym niebie zobaczymy więcej sztucznych maszyn niż prawdziwych gwiazd.
Amazon Leo kusi biznes
Prezes Amazona Andy Jassy wykorzystał swój opublikowany w środę coroczny list do akcjonariuszy, aby dobitnie przypomnieć rynkowi o kosmicznych ambicjach giganta e-commerce. Jassy oficjalnie podał: system satelitarny Amazon Leo jest na dobrej drodze do komercyjnego uruchomienia w połowie tego roku Według zapowiedzi szefa koncernu, usługa ma zaoferować osiągi znacząco przewyższające parametry konkurencyjnego Starlinka od firmy SpaceX, zapewniając przy tym niższą cenę. Prędkość wysyłania danych ma być od sześciu do ośmiu razy lepsza, a pobierania – dwukrotnie wyższa w porównaniu z obecnymi rynkowymi standardami.
Dla klientów korporacyjnych i instytucjonalnych kluczowym argumentem ma być jednak kwestia bezpieczeństwa. Usługa Leo zostanie bezpośrednio zintegrowana z usługami chmurowymi Amazon Web Services (AWS). To umożliwi firmom oraz instytucjom rządowym przesyłanie wrażliwych danych analitycznych i tych przeznaczonych dla modeli AI z całkowitym pominięciem publicznego internetu.
Przed komercyjnym debiutem Amazon pozyskał potężnych partnerów, w tym NASA, australijską National Broadband Network, DIRECTV Latin America oraz amerykańskiego przewoźnika, określanego jako „najbardziej dochodowa linia lotnicza na świecie”. Ten ostatni ma od 2028 r. wyposażyć 500 swoich samolotów w pokładowe Wi-Fi zasilane siecią Leo.
Czytaj więcej
Satelita sieci Starlink uległ rozpadowi na co najmniej dziesiątki fragmentów na niskiej orbicie okołoziemskiej. Zdarzenie potwierdziła firma SpaceX...
SpaceX przyćmi gwiazdy?
System Leo opiera się na innowacyjnej, seryjnie produkowanej antenie Leo Ultra, oferującej prędkość pobierania do 1 Gb/s i wysyłania do 400 Mb/s. Przed firmą Jassy’ego stoi jednak nie tyle wyzwanie technologiczne, co regulacyjne. Choć tempo wystrzeliwania urządzeń rośnie (m.in. dzięki udanym kwietniowym misjom we współpracy z United Launch Alliance oraz planom Arianespace), na orbicie znajduje się obecnie zaledwie 241 satelitów Amazona. Tymczasem licencja amerykańskiej Federalnej Komisji Łączności (FCC) wymaga umieszczenia 1618 satelitów do 30 lipca 2026 r. Amazon, który wydał już na budowę konstelacji ponad 10 mld dol. (przy prognozowanych tegorocznych, całkowitych nakładach kapitałowych firmy rzędu 200 mld dol.), zawnioskował do FCC o dwuletnie przedłużenie tego kluczowego terminu. Trwa więc wyścig z czasem. Amazon obiecuje 700 satelitów na orbicie do końca lipca, a docelowo sieć liczącą około 7700 urządzeń.
SpaceX na tym tle to inna liga. Spółka złożyła już do FCC formalny wniosek o zgodę na wyniesienie na orbitę dodatkowego miliona satelitów. Mają one pełnić funkcję potężnych, orbitalnych centrów obliczeniowych, dostarczających moc dla rozwijających się systemów sztucznej inteligencji.
Dla astronomów te plany są nie do przyjęcia. Już teraz wokół Ziemi krąży około 10 tys. satelitów sieci Starlink. Naukowcy jeszcze niedawno szacowali, że w przypadku umieszczenia na orbicie 65 tys. urządzeń z planowanych konstelacji (w tym Starlink, Amazon Leo, OneWeb i chińskiego Guowang), jeden na piętnaście widocznych punktów świetlnych na nocnym niebie będzie satelitą. Perspektywa miliona maszyn brzmi więc wręcz absurdalnie.
Czytaj więcej
Megakonstelacje satelitów, w tym Starlink Elona Muska, mogą być znacznie mniej odporne, niż się wydaje. Według nowych badań burze słoneczne mogą w...
Szalony plan Elona Muska
Po burzliwych negocjacjach ze środowiskiem badawczym SpaceX zgodziło się zredukować jasność obecnych Starlinków, jednak nowy projekt – jak zauważa astronom i konsultant ds. ciemnego nieba John Barentine – zniweczy ten kompromis. Szacuje się, że każde z nowych, orbitalnych centrów danych może mieć nawet 100 metrów długości. Co gorsza, w przeciwieństwie do standardowych konstelacji, miałyby one operować na znacznie wyższych orbitach (od 500 do 2000 km), co oznacza, że maszyny znajdowałyby się niemal w ciągłej ekspozycji na światło słoneczne, będąc doskonale widoczne z Ziemi nawet w samym środku nocy.
Szacuje się, że nieuzbrojone ludzkie oko jest w stanie dostrzec na czystym, wolnym od smogu świetlnego niebie niecałe 4,5 tys. gwiazd. Jeśli SpaceX zrealizuje swój pomysł wdrożenia miliona maszyn dla AI, sztuczne obiekty całkowicie przyćmią naturalne konstelacje. Eksperci zarzucają ponadto firmie Muska, że w swoich skąpych dokumentach pomija gigantyczne zagrożenia związane z ryzykiem kolizji, zanieczyszczeniem atmosfery oraz brakiem rozwiniętej technologii zdolnej do rozpraszania niewyobrażalnych ilości ciepła odpadowego generowanego przez serwery na orbicie.