Z tego artykułu dowiesz się:
- Co doprowadziło do historycznego strajku w fabrykach Hyundaia?
- W jakim tempie roboty uczą się ludzkich zadań?
- Dlaczego ten konflikt może być momentem zwrotnym dla relacji człowiek-maszyna w globalnym przemyśle?
Wprowadzenie zaawansowanych robotów Atlas na linie montażowe miał być sposobem na optymalizację produkcji. Pracownikom producenta samochodów taki plan nie przypadł do gustu. Doszło do pierwszego w historii globalnego przemysłu motoryzacyjnego przypadku, w którym zaawansowana sztuczna inteligencja i robotyka stały się bezpośrednią przyczyną przestoju w fabrykach. Związki zawodowe mówią wprost: ani jedna maszyna nie podejmie pracy bez formalnego porozumienia.
Związkowcy nie chcą humanoidów
Konflikt narastał od dawna. Wszystko zaczęło się w styczniu 2026 r. podczas targów technologicznych CES, na których Hyundai Motor Group zaprezentował nową generację humanoidalnego robota Atlas. Prawdziwy wstrząs wywołała deklaracja koncernu o planach wdrożenia ponad 25 tys. takich jednostek w swoich fabrykach, począwszy od zakładu pojazdów elektrycznych Metaplant America w Georgii w 2028 r. Reakcja strony społecznej była natychmiastowa – oddział Hyundai Motor w Koreańskim Związku Zawodowym Pracowników Metalurgicznych, reprezentujący ponad 39 tys. zatrudnionych, ogłosił absolutne weto wobec planów zarządu. Pierwsza fala protestów pokazała determinację załogi – w połowie lipca robotnicy przeprowadzili trzydniowy częściowy strajk w kompleksie produkcyjnym w Ulsanie, kończąc zmiany dwie godziny wcześniej. Ten przestój doprowadził do załamania harmonogramu produkcji około 5 tys. pojazdów, a to miało narazić firmę na straty rzędu nawet 200 miliardów wonów (134 mln dol.). Ponieważ negocjacje utknęły w martwym punkcie, związkowcy zapowiedzieli kolejną rundę czterogodzinnych codziennych protestów. Te mają potrwać do środy 22 lipca. Aż 86 proc. pracowników zagłosowało za strajkiem.
Carl Benedikt Frey, ekonomista z Oksfordu, w rozmowie z „The Wall Street Journal”, przekonuje, iż strajk to moment zwrotny dla całej branży. Oczekiwania załogi wykraczają jednak poza samą robotyzację. Po 15 rundach nieudanych negocjacji trwających od maja związek domaga się wzrostu wynagrodzenia, premii stanowiącej 30 proc. zysku netto za 2025 r. oraz wydłużenia wieku emerytalnego z 60 do 65 lat.
Czytaj więcej
Rok 2026 może zostać uznany za punkt zwrotny w historii robotyki. Po latach eksperymentów humanoidalne roboty wchodzą w fazę masowego wdrożenia w p...
Maszyny depczą ludziom po piętach
Równolegle Hyundai konsoliduje pełną kontrolę nad technologią – koncern właśnie odkupił od SoftBank Group pozostałe udziały w Boston Dynamics za 325 mln dol., stając się jedynym właścicielem twórców Atlasa. To urządzenia, które uznawane są za jedne z najbardziej zaawansowanych w swojej klasie. Obawy pracowników przed mechaniczną konkurencją nie są więc bezpodstawne. Roboty humanoidalne to wydajni pracownicy, którzy bez zmęczenia wykonują precyzyjne zadania. Doświadczenia z innych azjatyckich fabryk pokazują, jak szybko maszyny uczą się rzemiosła. Założyciel Xiaomi Lei Jun ujawnił niedawno dane z fabryki pojazdów elektrycznych swojej firmy – pracujące tam humanoidy osiągnęły zdumiewającą, 98-proc. skuteczność na stanowisku montażu nakrętek samogwintujących. Gdy roboty debiutowały na linii produkcyjnej w marcu, ich skuteczność wynosiła 90 proc. – pracowały wówczas na jednym stanowisku w oddziale ciśnieniowego odlewania, wykonując autonomiczne cykle trwające 76 sekund przez trzy godziny bez przerwy. Zaledwie cztery miesiące ciągłego doskonalenia algorytmów w realnych warunkach pozwoliły im zbliżyć się do wskaźnika dokładności wyszkolonego ludzkiego operatora. Ta trajektoria wydajności, nazywana krzywą iteracji, udowadnia, że maszyny potrafią eliminować błędy niemal z tygodnia na tydzień.
Obecnie globalny wyścig w sektorze technologii humanoidalnych zdominowały Chiny i USA, ale o swój kawałek tortu walczą też Japonia, Korea Płd. i kraje europejskie.