Clément Delangue, prezes start-upu Hugging Face, który niedawno został celem cyberataku przeprowadzonego przez autonomicznego agenta OpenAI w ramach testu bezpieczeństwa, wygłosił kontrowersyjną tezę, że to Chiny wygrywają wyścig o sztuczną inteligencję. – Chiny wyraźnie dominują obecnie w obszarze modeli otwartych i nie zdziwiłbym się, gdyby przy obecnym tempie postępu zaczęły dominować także wśród najnowocześniejszych modeli pod koniec tego lub w przyszłym roku – powiedział szef Hugging Face w rozmowie z CNBC.

Tzw. modele czołowe to absolutny szczyt technologiczny – najpotężniejsze i najdroższe w tworzeniu systemy, takie jak GPT-5.6-Sol, Claude Sonnet 5, Mythos 5 czy Gemini 2,5 Pro. Z kolei modele otwarte, często określane jako open-source lub open-weight, udostępniają użytkownikom przynajmniej swoje wagi (gotowy, wytrenowany model do pobrania), a w niektórych przypadkach także kod. Pozwala to firmom i programistom na całym świecie uruchamiać je na własnych serwerach, bez konieczności korzystania wyłącznie z płatnych usług amerykańskich dostawców.

Czytaj więcej

Incydent w OpenAI nie był taki niewinny. Uciekająca AI to poważne ostrzeżenie

Mimo że Chiny mają utrudniony dostęp do najnowocześniejszych mocy obliczeniowych dla AI – obszaru, w którym dominują USA i z którego próbowały wykluczyć Pekin m.in. poprzez restrykcje dotyczące sprzedaży najnowszych chipów Nvidii – chińskie modele coraz bardziej zmniejszają dystans do amerykańskich systemów.

Stworzony w Pekinie model Kimi K3 firmy Moonshot, wydany w lipcu, w testach porównawczych mocno zbliżył się do czołowych modeli Anthropic i OpenAI, a w niektórych obszarach wręcz je przewyższył. Wraz z gwałtownym wzrostem możliwości chińskich modeli rośnie też ich wykorzystanie przez zachodnie przedsiębiorstwa.

Są również inne obszary AI, w których Chiny uważane są za lidera. Wśród najważniejszych otwartych modeli, które można pobrać, modyfikować i uruchamiać na własnych serwerach, znajdują się chińskie projekty, takie jak seria Qwen rozwijana przez koncern Alibaba czy modele firmy DeepSeek. Wielu ekspertów uważa też Chiny za światowego lidera w dziedzinie robotów, których „mózgami” są modele AI. Czy zatem USA przegrywają wyścig technologiczny w dziedzinie sztucznej inteligencji?

Chiny mają pomysł na dominację Ameryki

Choć chińskie modele ustępują jeszcze pod względem osiągów czołowym systemom z USA, stały się tańszą i niezwykle wydajną alternatywą. Ponieważ większość zastosowań AI nie wymaga mocy modeli z samego szczytu, ich wykorzystanie rośnie na rynku amerykańskim i np. w Afryce.

– Na podstawie obecnych trendów jest bardziej niż prawdopodobne, że chińska AI stanie się domyślnym standardem dla krajów rozwijających się – powiedział w rozmowie z CNBC Daniel Remler, starszy analityk ds. technologii i bezpieczeństwa narodowego w Center for a New American Security (CNAS).

Może to mieć dalekosiężne konsekwencje. – Kraje te mogą z większym prawdopodobieństwem sprzymierzyć się politycznie z Pekinem, a chińskie firmy AI zyskają przyczółek na ich rynkach – zauważa Remler.

– Chiny mają „znaczącą przewagę” w wielu obszarach, w których AI znajdzie zastosowanie, w tym w robotyce, pojazdach autonomicznych oraz w działaniach administracji państwowej – twierdzi z kolei Keegan McBride, dyrektor ds. polityki naukowej i technologicznej w Tony Blair Institute for Global Change. – W długiej perspektywie, jeśli „przemysł, robotyka, zautomatyzowana infrastruktura naukowa i operacje państwowe oparte na AI staną się kluczowym miernikiem czerpania wartości z AI, Chiny są na bardzo dobrej pozycji – dodał.

Czytaj więcej

USA otwierają nowy front wojny z Chinami. Tym razem celem są humanoidy i centra danych AI

Chińska AI wciąż potrzebuje amerykańskich chipów

Brak wystarczającej mocy obliczeniowej stanowi jednak dla Chin poważną barierę. – USA dysponują obecnie najbardziej zaawansowanymi modelami na świecie, silnymi sojuszami technologicznymi i przytłaczającą przewagą w zasobach mocy obliczeniowej – podkreśla McBride.

Amerykańskie kontrole eksportowe dotkliwie ograniczyły chińskim firmom dostęp do najnowocześniejszych procesorów. – To osłabia nie tylko ich zdolność do trenowania większych i potężniejszych modeli AI, ale także do obsługi wnioskowania na tych modelach – zaznaczył Remler. Trening to niezwykle kosztowne „uczenie” modelu na gigantycznych zbiorach danych, natomiast wnioskowanie to proces generowania odpowiedzi dla użytkowników. Brak chipów uderza więc w Chiny na obu etapach. Firma Moonshot musiała wręcz wstrzymać nowe subskrypcje z powodu ograniczonych zasobów infrastruktury po tym, jak gwałtownie wzrósł popyt na model Kimi K3.

Czytaj więcej

Chińska AI uderza w gigantów. Darmowy Kimi3 wywołał panikę na rynku

Niemniej Chiny pracują nad pokonaniem tych ograniczeń. Ich firmom zarzuca się m.in. wykorzystywanie metod pozwalających na przenoszenie wiedzy z amerykańskich modeli do własnych systemów (tzw. destylacja modeli) oraz przemyt procesorów Nvidii do kraju.

Destylacja modeli polega ona na tym, że mniejszy model uczy się na odpowiedziach większego, bardziej zaawansowanego systemu. Pozwala to ograniczyć koszty i zapotrzebowanie na moc obliczeniową potrzebną do stworzenia konkurencyjnego rozwiązania. W niektórych przypadkach pozwala również osiągnąć bardzo wysokie wyniki w testach przy znacznie mniejszych nakładach niż w przypadku budowy modelu od podstaw. Zyskuje również rodzimy chiński przemysł chipów – na czele z procesorami serii Ascend od Huawei.

Ameryka podzielona. Jensen Huang broni chińskiej AI

Debiuty modeli Kimi K3 i DeepSeek powodowały już panikę na rynkach ze względu na ich wydajność i niskie koszty. Niedawno sekretarz skarbu USA Scott Bessent zagroził nawet sankcjami chińskim firmom za „kradzieże IP” i destylację amerykańskich modeli. Sukcesy chińskich modeli otwartych doprowadziły też do wyraźnego pęknięcia między politykami w Waszyngtonie a liderami amerykańskiego sektora technologicznego.

Czytaj więcej

USA: Chiny kradną naszą technologię AI. Na stole nowe sankcje

Szef Nvidii Jensen Huang stanął w obronie chińskich rozwiązań. W lipcowym wywiadzie dla Axios oświadczył, że zachodnie firmy „absolutnie powinny używać chińskich modeli, bo są świetne”, a próby ich blokowania nazwał błędem. – Nie ma takiego scenariusza, w którym Chiny zepchną amerykańskie firmy z drogi – to zerowe prawdopodobieństwo. Odcinanie dostępu czy ograniczanie otwartego kodu nie leży w interesie USA. „Darmowe AI” i tani otwarty kod są doskonałe dla rynku, bo nakręcają popyt na całą infrastrukturę i centra danych – powiedział. Wcześniej zaś, podczas FT Future of AI Summit w listopadzie 2025 r. mówił, że „Chiny wygrają wyścig o sztuczną inteligencję”, bo mają niższe koszty energii i luźniejsze regulacje (potem łagodził swoją wypowiedź). Wszystko to ściągnęło na niego falę krytyki ze strony jastrzębi w Waszyngtonie, którzy zarzucili mu stawianie sprzedaży chipów ponad interesy bezpieczeństwa narodowego.

Rynkowa „strefa śmierci”: Chińska presja cenowa bije w firmy w USA

O ile dotychczasowa rywalizacja dotyczyła głównie prestiżu i testów wydajnościowych, o tyle najnowsze premiery z lata 2026 r. przyniosły prawdziwy wstrząs ekonomiczny. W ciągu zaledwie ośmiu tygodni chińskie firmy zalały rynek serią potężnych modeli – od Qwen3.8-Max od Alibaby (dorównującego flagowemu Claude Fable 5 od Anthropic), przez Kimi K3 od Moonshot AI, aż po DeepSeek V4 Flash.

Jak zauważa Bloomberg, na rynku powstała tzw. „strefa śmierci” (death zone) dla amerykańskich twórców modeli ze średniej półki. Powód? Ekstremalna wydajność kosztowa. Według niezależnych testów Artificial Analysis, wykonanie złożonego zadania programistycznego przy użyciu chińskiego DeepSeek V4 Flash kosztuje zaledwie 0,03 dol., podczas gdy użycie amerykańskiego Claude Fable 5 to koszt 3,15 dol. – czyli ponad stukrotnie więcej. – Główna zmiana polega na tym, że postęp Chin nie wygląda już jak jednorazowy wyskok jednej firmy – wskazuje pekiński analityk Poe Zhao. – To powtarzalny system tworzenia modeli bliskich światowej czołówce.

Ta strategia cenowa uderza bezpośrednio w plany komercyjne Doliny Krzemowej. Giganci tacy jak OpenAI i Anthropic przygotowują się do debiutów giełdowych, licząc na wyceny rzędu biliona dolarów, co wymaga wysokich zysków. – Gdyby nie chińskie modele otwartoźródłowe, OpenAI i Anthropic szliby do banku ze śmiechem na ustach – podsumowuje jeden z pionierów AI w Chinach Kai-Fu Lee. – Teraz rynek ma alternatywę – i jest ona nieporównywalnie tańsza.

USA wciąż mają przewagę. Ale wyścig trwa

Ale Ameryka wciąż ma sporo atutów. Dysponując ogromnym potencjałem energetycznym, podobnie jak Chiny, USA posiadają również gigantyczny rynek kapitałowy, który pozwolił spółkom takim jak Anthropic i OpenAI pozyskać rekordowe finansowanie i szybko rozwijać działalność. Światowe talenty wciąż masowo napływają do tego kraju. – Jeśli Stany Zjednoczone zdołają utrzymać te atuty, zachowają przewagę w AI, poważną dźwignię geopolityczną oraz zdolność do kształtowania globalnych zasad dotyczących sztucznej inteligencji – podsumowuje Remler.

Czytaj więcej

Szef Nvidii ostrzega: Chiny mogą wygrać wyścig o sztuczną inteligencję

Jednak wyścig jest daleki od rozstrzygnięcia. Chińskie systemy AI osiągają nowe szczyty pod względem możliwości i skali wykorzystania.

„Decydującym pytaniem nie jest już to, czy Chiny mogą konkurować na samym szczycie technologicznym” – napisał cytowany przez CNBC Dewardric McNeal, dyrektor zarządzający i analityk w Longview Global. „Pytanie brzmi, czy USA potrafią dostatecznie szybko się dostosować, aby rywalizować z coraz bardziej wyrafinowanym chińskim ekosystemem innowacji, który rozwija się nie tylko pod kątem wydajności modeli, ale także kosztów, wdrażania, personalizacji, finansowania, standardów, wykorzystania przez programistów i globalnego zasięgu”. W praktyce oznacza to, że wyścig o AI przestaje być konkursem na najinteligentniejszy model. Coraz ważniejsze stają się cena, dostępność, możliwość wdrożenia i skala wykorzystania technologii.