Reklama

Humanoidy wchodzą do fabryk i domów: Chiny kontra USA w wyścigu robotów

Rok 2026 może zostać uznany za punkt zwrotny w historii robotyki. Po latach eksperymentów humanoidalne roboty wchodzą w fazę masowego wdrożenia w przemyśle, logistyce i usługach. W tej rewolucji Chiny doganiają Amerykę. Czy to jednak nie jest wyścig w ślepej uliczce?

Publikacja: 10.01.2026 20:13

Robot LG CLOiD wkłada ręcznik do pralki. Humanoidy domowe to nowy kierunek rozwoju robotyki

Robot LG CLOiD wkłada ręcznik do pralki. Humanoidy domowe to nowy kierunek rozwoju robotyki

Foto: Bloomberg

To moment, w którym „humanoidy przestały obiecywać, a zaczęły pracować”. Zakończone właśnie targi CES 2026 w Las Vegas pokazały, że era ucieleśnionej sztucznej inteligencji (Embodied AI), czyli inteligentnych i autonomicznych robotów, nie jest już wizją przyszłości, lecz twardym faktem rynkowym. Podczas gdy na poprzednich targach humanoidy, roboty poruszające się jak ludzie, głównie tańczyły i robiły salta, w 2026 r. prezentowały precyzyjne sortowanie odpadów medycznych, montaż elektroniki i interakcję z ludźmi w czasie rzeczywistym, wspieraną przez modele GPT-5 i modele multimodalne nowej generacji. W Las Vegas to właśnie te maszyny skradły show branży motoryzacyjnej. Pokazano m.in. nową generację robota Walker S2 od UBTech, który w czasie rzeczywistym współpracował z ramionami robotycznymi na makiecie linii montażowej.

Demonstrowane dane sprzedażowe za ubiegły rok oraz portfele zamówień takich gigantów jak BMW, Hyundai czy Amazon potwierdzają: to ma być rok masowego wdrożenia pilotażowego.

Chiny stawiają na tanią „ucieleśnioną sztuczną inteligencję”

To, co na targach pokazywano w praktyce, nie tylko zmienia krajobraz fabryk, ale także przyspiesza globalny wyścig technologiczny między USA a Chinami. To Chiny zaskakują tempem rozwoju nowej technologii i liczbą firm robotycznych. Rząd w Pekinie wspiera te firmy, by rozwiązać problem starzejącego się społeczeństwa i braku rąk do pracy oraz zdobyć technologiczną supremację. – Chiny wyprzedzają obecnie Stany Zjednoczone we wczesnej komercjalizacji robotów humanoidalnych – ocenia Andreas Brauchle z firmy doradczej Horváth, w rozmowie z CNBC. – Choć docelowo oba kraje zbudują podobnie duże rynki, Chiny skalują produkcję znacznie szybciej w tej początkowej fazie. Za tymi wysiłkami stoi strategiczna wizja Pekinu, łącząca przemysł, politykę i sport, w której humanoidy pełnią rolę narzędzia konkurencyjności globalnej.

Czytaj więcej

Chińczycy rzucają wyzwanie Tesli. Wchodzą do USA z humanoidalnymi robotami

W ostatnich latach Chiny uczyniły robotykę fundamentem swojej strategii, planując masową produkcję w ramach „15. planu pięcioletniego”. – Chiński nacisk na rozwój robotyki humanoidalnej napędzany jest kombinacją przeciwdziałania presji demograficznej i wzmacniania roli kraju w globalnej konkurencji – twierdzi Karel Eloot z McKinsey & Company.

Reklama
Reklama

Aby przyspieszyć rozwój i zainteresować opinię publiczną, Chiny aktywnie promują tę technologię poprzez organizację pokazowych zawodów sportowych dla humanoidów, co pozwala inżynierom testować wytrzymałość i szybkość maszyn w realistycznych warunkach.

Podczas tych wydarzeń maszyny rywalizują w biegach, grze w piłkę czy testach zręcznościowych. Rząd zyskuje wizerunek Chin jako lidera „nowego wyścigu zbrojeń” w robotyce. Państwo Środka chce powtórzyć scenariusz z rynku fotowoltaiki: zalać świat tanią, masową produkcją, z którą zachodnie firmy nie będą w stanie konkurować cenowo.

Analitycy RBC Capital Markets przewidują, że globalny rynek humanoidów osiągnie wartość 9 bln dol. do 2050 r., z czego ponad 60 proc. przypadnie na Chiny.

Kluczowi gracze już teraz narzucają tempo. Unitree, firma wyceniana na 7 mld dol., zaprezentowała niedawno tańczący model H2. Model UBTech Robotics Walker S2 potrafi samodzielnie wymieniać baterie. Firma planuje produkcję 5 000 jednostek w 2026 r. Z kolei Xpeng, producent aut elektrycznych, zapowiedział masową produkcję robota Iron na przyszły rok. Najbardziej zaawansowany wydaje się Agibot: ogłosił właśnie zjazd robota numer 5000 z linii produkcyjnej.

Chińskie koncerny wprowadzają pierwsze humanoidy do fabryk. Prezes Xiaomi, Lei Jun, powiedział, że firma wprowadzi je masowo w ciągu pięciu lat. Roboty te przejmą zadania wykonywane obecnie przez pracowników, zwłaszcza te powtarzalne lub wymagające dużej precyzji. A to dopiero pierwszy krok. Zdaniem prezesa Xiaomi jeszcze większym rynkiem staną się humanoidalne roboty domowe, które będą musiały działać znacznie wydajniej i radzić sobie z bardziej złożonymi, codziennymi zadaniami niż roboty fabryczne. Na CES 2026 koreański koncern LG pokazał kompaktowego humanoida na kołach. Ma on około 1 metra wysokości i posiada dwie sprawne ręce, ale zamiast kroczyć na nogach (co wciąż jest energochłonne i niestabilne), ma kółka.

Ameryka stawia na inteligencję ponad masowość

Robotyka, postrzegana jako rzeczywiste zastosowanie AI, może stać się nowym polem bitwy w 2026 r. Choć Chiny dominują już w skali produkcji, USA koncentrują się na innym elemencie rywalizacji – inteligencji robotów i oprogramowaniu. Firmy takie jak Tesla, Figure AI (wspierane przez OpenAI i Microsoft) oraz Boston Dynamics rozwijają systemy, które pozwalają maszynom na znacznie wyższy stopień autonomii i uczenia się przez obserwację. USA stawiają na jakość algorytmów i integrację z najpotężniejszymi modelami językowymi (LLM), wierząc, że inteligentniejszy robot wygra z tym, który jest jedynie tańszy w produkcji.

Reklama
Reklama

Najgłośniejszym projektem pozostaje Optimus od Tesli. Elon Musk ogłosił na początku 2026 r., że pierwsza flota kilkuset robotów rozpoczęła już stałą pracę w fabryce w Austin, wykonując proste zadania logistyczne i operacje przy montażu ogniw bateryjnych.

Czytaj więcej

Przełom w robotyce. Humanoidy poczują ból i zareagują jak ludzie

Z kolei Hyundai (właściciel Boston Dynamics) ogłosił, że do końca 2026 r. w jego południowokoreańskich fabrykach będzie pracować już ponad tysiąc jednostek robota Atlas. Koncern udowodnił, że humanoidy są w stanie pracować na trzy zmiany przy rozdziale części zamiennych, co obniżyło koszty operacyjne testowej linii o 15 proc.

Politico informowało w grudniu, że sekretarz handlu Howard Lutnick spotyka się z dyrektorami generalnymi firm robotycznych, aby stworzyć plan przyspieszenia rozwoju branży. Waszyngton rozważa wydanie rozporządzenia wykonawczego w sprawie wspierania i ochrony robotyki, w tym przed szpiegostwem przemysłowym ze strony Chin.

Co prawda, chińską przewagą jest potężny łańcuch dostaw, pozwalający obniżać koszty o 20–30 proc. rocznie, ale barierą pozostaje dostęp do technologii, np. chipów. – Istnieje bardzo duża zależność od amerykańskich chipów, na przykład chipów Nvidii – zauważa Jacqueline Du z Goldman Sachs.

Obecnie koszt zaawansowanego prototypu to wydatek rzędu 150–500 tys. dol., kwota absolutnie zaporowa dla większości branż, jednak tempo spadku cen w Chinach sugeruje, że granica opłacalności zbliża się szybciej, niż zakładano.

Reklama
Reklama

Rok 2026 to czas „zejścia pod strzechy przemysłowe”. Firma BMW ogłosiła w styczniu, że po udanych testach robota Figure 02 w fabryce w Spartanburgu w USA, wdraża flotę 50 robotów do stałej pracy przy montażu elementów karoserii. Z kolei Mercedes-Benz we współpracy z Apptronik wykorzystuje roboty Apollo do dostarczania części na linię produkcyjną w swoich zakładach w Węgrzech. To dowód na to, że bariera kosztowa pęka tam, gdzie praca odbywa się w trybie ciągłym.

Według Karela Eloota z McKinsey & Company koszt prototypu musi spaść do poziomu 20–50 tys. dol., aby roboty mogły realnie konkurować z ludzką pracą. Przyjmuje się, że pierwsza fala masowej opłacalności nastąpi w latach 2026–2030, głównie w fabrykach pracujących w trybie 24/7. W takim modelu robot, który zastępuje trzy zmiany pracowników, zwraca się inwestorowi w mniej niż rok. Kolejna fala, obejmująca usługi i handel, przewidywana jest na 2035 r., natomiast masowe wejście do gospodarstw domowych to perspektywa 2040 r., kiedy cena robota zrówna się z kosztem taniego samochodu miejskiego.

Powtórka z dotcomów?

Wraz z gwałtownym napływem kapitału do sektora robotyki, coraz głośniej wybrzmiewają ostrzeżenia przed powtórzeniem scenariusza „dotcomów”. Chińska Narodowa Komisja Rozwoju i Reform (NDRC) oficjalnie alarmuje, że branża przegrzewa się w niepokojącym tempie. Na samym rynku chińskim działa już ponad 150 podmiotów produkujących niemal identyczne modele, co nieuchronnie prowadzi do cyklu określanego jako „boom and bust” – gwałtownego wzrostu napędzanego dotacjami, a następnie bolesnego upadku większości graczy, podobnie jak miało to miejsce w sektorze aut elektrycznych dekadę wcześniej.

Czytaj więcej

To miał być triumf rosyjskiej AI i robotyki. Skończyło się katastrofą

Zagrożenie nie dotyczy jednak tylko Azji. Astronomiczne wyceny zachodnich startupów, takich jak Figure AI, który po ostatniej rundzie finansowania osiągnął wartość 39 mld dol., budzą sceptycyzm konserwatywnych analityków z Wall Street. Te wyceny opierają się na optymistycznych projekcjach dotyczących 2030 r., a nie na realnych zyskach czy choćby przychodach ze sprzedaży masowej. Istnieje realne ryzyko, że gdy tylko tempo innowacji w zakresie autonomii wyhamuje, a państwowe subwencje i kapitał wysokiego ryzyka zaczną wysychać, rynek czeka brutalna weryfikacja.

Reklama
Reklama

Podczas targów CES 2026 analitycy zwrócili uwagę na niepokojące zjawisko „ghost hardware”. Wiele firm, chcąc przyciągnąć inwestorów, prezentowało roboty wykazujące niemal ludzką płynność ruchów, która – jak się później okazało – była wynikiem ukrytej teleoperacji. Systemy te były zdalnie sterowane przez operatorów w rękawicach haptycznych, co maskowało fakt, że realna, wbudowana sztuczna inteligencja wciąż ma problem z podniesieniem filiżanki w nieznanym środowisku.

Jeśli technologia nie dogoni oczekiwań, branża może zderzyć się ze ścianą. Nadmierne rozdrobnienie rynku, brak standaryzacji oprogramowania oraz „wojna cenowa” na etapie, w którym produkty nie są jeszcze gotowe do masowego użytku, mogą sprawić, że rok 2026, zamiast być rokiem triumfu, stanie się początkiem wielkiej konsolidacji i upadku wielu medialnych gwiazd robotyki.

Od ASIMO do Optimusa: Dlaczego kształt człowieka?

Nie wszyscy eksperci podzielają entuzjazm wobec humanoidów – pojawiają się głosy krytyki i wątpliwości co do kosztów i użyteczności. Historia maszyn przypominających człowieka sięga dekad wstecz – choćby do pionierskiego robota ASIMO firmy Honda, który zachwycał świat na początku lat 2000. Dlaczego firmy decydują się na budowę humanoidów, mimo że jest to inżynieryjnie najtrudniejsza forma? Z jednego kluczowego powodu: nasz świat jest zbudowany przez ludzi i dla ludzi. Humanoid nie wymaga przebudowy fabryki, wymiany schodów na podjazdy czy modyfikacji narzędzi. Ma on „wejść” w infrastrukturę stworzoną dla człowieka i zastąpić go tam, gdzie praca jest zbyt ciężka lub nudna.

Czytaj więcej

„Kosztowne eksperymenty i wyrzucanie pieniędzy”. Światowej sławy ekspert obnaża kolejną bańkę

A jednak część ekspertów i robotyków wieszczy, że pogoń za robotem przypominającym człowieka to kosztowna ślepa uliczka. Argumentują oni, że kopiowanie biologicznych ograniczeń – takich jak tylko dwie ręce czy pionowa, niestabilna postawa – jest błędem. Tye Brady, inżynier z Amazon Robotics, przekonywał, że korzyści z takich robotów są często przeceniane, a wygląd „jak człowiek” bywa bardziej przyciągający medialnie niż użyteczny technologicznie.

Reklama
Reklama

Z kolei Rodney Brooks, emerytowany profesor MIT i współzałożyciel iRobot, wskazuje, że replikacja samego ludzkiego ruchu dłoni jest wyzwaniem. Ludzka dłoń to inżynieryjny majstersztyk natury, wyposażony w ok. 17 tys. mechanoreceptorów (szczególnie gęsto rozmieszczonych na opuszkach). Brooks zwraca też uwagę na kwestie bezpieczeństwa. Pełnowymiarowe humanoidalne roboty kroczące zużywają ogromne ilości energii, żeby utrzymać równowagę. Gdy upadają, stanowią zagrożenie. Naukowiec przewiduje, że za 15 lat udane „humanoidalne” roboty będą miały koła, wiele ramion, wyspecjalizowane sensory i porzucą ludzką formę. Jest przy tym „głęboko przekonany”, że dzisiejsze miliardowe inwestycje finansują kosztowne eksperymenty, które nigdy nie wejdą do masowej produkcji.

Globalne Interesy
Monopol Google’a pękł. Kto podbija rynek wyszukiwarek?
Globalne Interesy
ChatGPT zaprzeczał inwazji na Wenezuelę. Sztuczna inteligencja w chaosie
Globalne Interesy
Polska AI lepsza od Mety Marka Zuckerberga. Bielik w światowej czołówce
Globalne Interesy
AI dostaje ciało. Giganci technologii odkryją karty na CES 2026
Globalne Interesy
Mark Zuckerberg idzie na całość. Meta wydaje miliardy na chińską gwiazdę AI
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama