Gdy administracja Donalda Trumpa ogłosiła zakaz importu zaawansowanych robotów z Chin, niemal wszyscy skupili się na humanoidach. Tymczasem nowe przepisy obejmują znacznie więcej urządzeń.

Nowe restrykcje obejmą również autonomiczne roboty sprzątające – potwierdza w rozmowie z serwisem The Verge Katie Gorscak, dyrektor ds. relacji z mediami w FCC. Nie oznacza to wprawdzie, że urzędnicy zapukają do drzwi i odbiorą Amerykanom ich dotychczasowe Roomby – firmy wciąż mogą importować i sprzedawać modele, które wcześniej uzyskały akceptację regulatora. Rząd twierdzi jednak, że przyszłe generacje zagranicznych robotów stanowią bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. W efekcie nawet producenci odkurzaczy zostali nagle postawieni pod ścianą i zmuszeni do składania twardych deklaracji o przeniesieniu produkcji do USA.

Uderzenie w roboty mobilne

Choć w oficjalnym komunikacie rząd wymienił „roboty humanoidalne” oraz „czworonożne”, faktyczny zakres zakazu jest znacznie szerszy. Okazuje się, że przepisy obejmują niemal każdego nowego robota sterowanego oprogramowaniem, który porusza się po ziemi, waży więcej niż 2 kg (4,4 funta, włączając w to stację dokującą), potrafi rozpoznawać otoczenie i posiada dowolną łączność bezprzewodową.

Czytaj więcej

Ameryka blokuje chińskie humanoidy. Stawka jest większa niż roboty

W praktyce oznacza to, że pod nowe regulacje mogą podpaść nie tylko humanoidy Unitree czy AgiBot, ale również większość nowoczesnych robotów domowych, kosiarek czy maszyn przewożących paczki w centrach logistycznych Amazona.

Przy tak skonstruowanej definicji FCC de facto zakazuje wprowadzania na rynek USA przyszłych autonomicznych kosiarek do trawy, robotów dostawczych poruszających się po chodnikach. Że rząd celuje także w odkurzacze, było wiadomo już z treści samego ogłoszenia. W swojej decyzji dotyczącej bezpieczeństwa narodowego (National Security Determination), którą FCC uzasadnia wprowadzony zakaz, urzędnicy wprost powołali się na śledztwo dziennikarskie The Verge. Ujawniono w nim przypadek niedawnego skrajnego zaniedbania w zabezpieczeniach, co pozwoliło jednemu człowiekowi uzyskać zdalny dostęp do ponad 7 000 odkurzaczy roboczych marki DJI na całym świecie.

Cyberbezpieczeństwo czy polityka przemysłowa?

Jednak podobnie jak w przypadku wcześniejszego bana na routery konsumenckie, nowe przepisy nie różnicują producentów pod względem jakości zabezpieczeń. Uderzają bez wyjątku we wszystkich producentów robotów sprzątających, niezależnie od ich praktyk w zakresie ochrony danych – z jednego prostego powodu: niemal każdy odkurzacz autonomiczny jest produkowany poza granicami USA.

Zanim amerykański pionier rynku i twórca Roomby zbankrutował, jego roboty i tak były montowane przez zewnętrzną firmę z Chin. Podobnie jak w przypadku Apple czy Google, te urządzenia po prostu nie powstają na terenie Stanów Zjednoczonych.

Dziś przytłaczająca większość robotów sprzątających jest również w Chinach projektowana. Cała pierwsza piątka rynku – Roborock, Ecovacs, Dreame, Xiaomi oraz Narwal — to podmioty chińskie. Nawet brytyjski Dyson korzysta z tamtejszych zakładów. Po bankructwie sama marka Roomba przeszła na własność chińskiej firmy Picea, będącej dotąd jej podwykonawcą.

„Mamy dziś wyjątkowo mało marek niechińskich, a ich udział w rynku jest tak znikomy, że trudno go nawet śledzić” – przyznaje Jitesh Ubrani, analityk firmy badawczej IDC.

Nawet kalifornijski startup Matic – wyróżniany przez redakcję jako najlepszy autonomiczny odkurzacz, montowany na miejscu w USA – będzie musiał ubiegać się o specjalne wyłączenie (waiver) dla swoich nowych modeli. Firma wciąż nie pozyskuje wymaganych 65 proc. komponentów z terenu Stanów Zjednoczonych, co w rozmowie z portalem potwierdził jej współzałożyciel i prezes, Mehul Nariyawala.

USA nie mają już własnych producentów

Waszyngton właśnie zablokował też rynek, na którym USA nie posiadają już ani jednego własnego, niezależnego producenta. Po bankructwie i przejęciu iRobot (twórcy Roomby) przez chińskiego podwykonawcę Picea, Ameryka stała się całkowicie zależna od azjatyckich łańcuchów dostaw. Żąda się więc od firm nakładów na natychmiastową produkcję w USA w sytuacji, gdy w kraju nie ma dostawców silników, czujników i baterii, tworzy próżnię rynkową, której amerykańskie startupy nie są w stanie zapełnić.

Czytaj więcej

Chińczycy przejmują giganta robotyki z USA. Obawy o inwigilację

W procedurze przyznawania wyłączeń z zakazu rząd nie zadaje pytanym firmom ani jednego pytania o cyberbezpieczeństwo, a więc szyfrowanie danych, częstotliwość aktualizacji bezpieczeństwa czy sposób przechowywania nagrań z kamer. FCC interesuje wyłącznie to, gdzie roboty są projektowane, wytwarzane, montowane i testowane, oraz czy producent złoży twarde zobowiązanie do przeniesienia fabryk na terytorium USA.

FCC dopuszcza roboty produkowane poza USA, jeśli uzyskają specjalne wyłączenie. Jednak dla większości cywilnych robotów mobilnych przyszłość w Stanach Zjednoczonych stała się z dnia na dzień niepewna.

Wszystko to oznacza w praktyce to, że Waszyngton rozpoczął nowy etap technologicznej wojny z Chinami. Tym razem stawką nie są już smartfony ani chipy AI, lecz cała generacja inteligentnych maszyn poruszających się po świecie fizycznym. A to rynek, który w ciągu najbliższych lat może być wart setki miliardów dolarów.