IMAX przeżywa najlepszy okres w swojej historii, a motorem tego sukcesu pozostaje Christopher Nolan. Dla wielu widzów nie liczy się już tylko sam film, ale również miejsce jego obejrzenia i wyjątkowa jakość obrazu oraz dźwięku. Nolan od lat konsekwentnie kręci swoje największe produkcje kamerami IMAX i pozostaje najważniejszym ambasadorem tego formatu. Po sukcesie "Mrocznego Rycerza", "Interstellar", "Dunkierki" i "Oppenheimera" to właśnie jego filmy przekonały miliony widzów, że warto dopłacić do biletu za lepsze wrażenia.

Polowanie na 70 mm

Choć spółka oferuje różne opcje, w tym cyfrowe wersje formatu 70 mm, projekcje te są często przycinane, aby dopasować je do konkretnej sali. W USA znajduje się zaledwie 25 ekranów zdolnych do odtwarzania taśm filmowych, a na całym świecie jest ich łącznie tylko 41. Tak mała liczba wynika z faktu, że większość filmów jest dziś kręcona i wyświetlana cyfrowo. Taśma IMAX 70 mm oferuje rozdzielczość odpowiadającą około 18K (nieporównywalnie wyższą od tradycyjnego cyfrowego 4K) oraz pełny profil proporcji obrazu 1.43:1, wypełniający cały gigantyczny ekran.

Czytaj więcej

„Odyseja” nie zwalnia. Nowy film Christophera Nolana zarobił już fortunę

To właśnie niedostępność tej technologii sprawiła, że seans „Odysei” dla wielu widzów stał się wydarzeniem porównywalnym z koncertem czy wielkim wydarzeniem sportowym – bilety kupuje się z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, a podróż do innego kraju przestaje być przeszkodą.

W Polsce działa sześć sal IMAX (w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Poznaniu, Łodzi i Wrocławiu; wszystkie działają w sieci Cinema City), ale żadna nie wyświetla filmów z taśmy 70 mm. Dlatego wielu polskich fanów Nolana wybiera Pragę, gdzie znajduje się jeden z najbliższych europejskich ekranów obsługujących ten format.

– Dziś rano dowiedziałem się, że biuro turystyki w Montpellier we Francji odnotowało 30-procentowy wzrost liczby pasażerów w tamtejszym metrze od premiery „Odysei” – powiedział Gelfond. – Ludzie latają do innych krajów. W Nowym Jorku biletów nie da się dostać aż do września. IMAX stał się właściwie marką luksusową.

Zdaniem prezesa firmy premiery filmów Nolana zaczynają wpływać na ruch turystyczny.

Po „Odysei” czas na kolejne premiery

W ten weekend firma wprowadzi do kin pokazy wyprodukowanego przez Sony i Marvela filmu „Spider-Man: Brand New Day”, który wcześniej nie mógł trafić na ekrany sieci ze względu na umowę na wyłączność dla „Odysei”. W dalszej części roku na globalnych ekranach firmy pojawią się m.in. „Resident Evil” w reżyserii Zacha Creggera, najnowszy film z Tomem Cruisem – „Digger”, „Godzilla Minus Zero”, „The Adventures of Cliff Booth” Davida Finchera z Bradem Pittem (oparty na „Pewnego razu... w Hollywood” Quentina Tarantino) oraz „Street Fighter” od Paramountu.

Rok zwieńczy „Diuna: Część trzecia” w reżyserii Denisa Villeneuve’a wyprodukowana przez Warner Bros.

Wall Street ponownie uwierzyła w Imax

W efekcie rosnącego zainteresowania filmami wyświetlanymi w kinach IMAX akcje spółki z branży technologii rozrywkowych osiągnęły historyczne maksimum. Prezes Imaxa, Rich Gelfond, poinformował, że film generuje wyniki niemal dwukrotnie wyższe niż „Oppenheimer” Nolana z 2023 r. – Ten facet to geniusz. Jak dziękuje się geniuszowi? Pracuje się z nim ponownie – powiedział Gelfond w programie „Squawk on the Street” na antenie CNBC. – To już chyba ósmy film, który zrobiliśmy z Chrisem.

Gelfond podkreślił jednak, że sukces firmy – w tym najlepszy lipiec w jej historii – to coś więcej niż tylko wyniki kasowe: – To już działa jak koło zamachowe całego biznesu.

Imax nie zarabia wyłącznie na sprzedaży biletów. Firma licencjonuje swoją technologię kinom, sprzedaje systemy projekcyjne oraz pobiera część wpływów z pokazów, dlatego każdy kolejny hit zwiększa wartość całej sieci.

– Otwieramy więcej kin, instalujemy więcej systemów, nasze powtarzalne przepływy pieniężne są wyższe, a wskaźnik konwersji gotówki jest na wyższym poziomie – powiedział. – Więc to naprawdę kwestia solidnych fundamentów – tłumaczył.

Wycena akcji spółki wzrosła od początku roku o blisko 40 proc., zmierzając po czwarty z rzędu roczny wzrost, a w ciągu ostatnich 12 miesięcy podwoiła swoją wartość (wzrost o 100 proc.). W poniedziałek kurs zamknięcia po raz pierwszy w historii firmy przekroczył poziom 50 dol. za akcję i ten poziom utrzymał w kolejnych dniach.

Gelfond zauważył, że poniedziałkowy 6-procentowy wzrost kursu akcji był częściowo reakcją na kolejny udany weekend w kinach. Imax odnotował już trzeci weekend z rzędu z globalną sprzedażą biletów przekraczającą 50 mln dol., a utrzymujący się popyt może tę passę jeszcze wydłużyć.

Czytaj więcej

Film AI rzuca wyzwanie Nolanowi i „Odysei”. Takiego starcia jeszcze nie było

Łącznie spółka wygenerowała już 221 mln dol. wpływów z kin na całym świecie dzięki „Odysei”, co stanowi blisko 25 proc. całkowitych światowych wpływów z tej produkcji wytwórni Universal. To niezwykły wynik, biorąc pod uwagę, że sale IMAX stanowią zaledwie niewielką część wszystkich kin na świecie. Pokazuje to, jak wielu widzów jest gotowych zapłacić więcej za seans w najwyższej jakości.

Spółka już teraz przedłużyła okres wyświetlania epickiego dzieła Nolana – w szczególności pożądanych seansów na taśmie 70 mm – do połowy września. Wiele z tych pokazów jest już całkowicie wyprzedanych na całym świecie, poinformował Gelfond.

Jak już wcześniej informowało CNBC, spółka prowadziła „wstępne rozmowy” z potencjalnymi nabywcami. Gelfond po raz kolejny pozostawia otwartą furtkę do ewentualnej sprzedaży firmy. – Radzimy sobie świetnie, nigdy nie było lepiej – powiedział. – Jeśli ktoś się do nas zwróci, z pewnością go wysłuchamy.

Na razie jednak trudno sobie wyobrazić lepszy moment. Spółka korzysta z największego boomu na kina premium od wielu lat, a kalendarz kolejnych superprodukcji sugeruje, że dobra passa może jeszcze potrwać.