Łukasz Trybuś: W e-sporcie liczy się mocne łącze z internetem i myszka

Łukasz Trybuś
mat. pras.

Ostatnio duży turniej w USA wygrał 16-latek, za co zdobył nagrodę rzędu 11,5 mln zł. Słysząc o takich sumach, nastoletni gracze chcą rzucać szkołę, aby poświęcić się treningowi – mówi Łukasz Trybuś, prezes Stowarzyszenia Sportów Elektronicznych.

Mamy w Polsce reprezentację w wirtualnej piłce nożnej (gra wideo „FIFA”), a z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy powoływane są kolejne e-sportowe drużyny narodowe. Jak zostaje się profesjonalnym graczem?

Często metodą prób i błędów. Godziny spędzone przed komputerem sprawiają, że jedni grają lepiej, inni gorzej – nie jest to jeszcze trening usystematyzowany. Dopiero niedawno zaczęły powstawać laboratoria badawcze, które pracują nad optymalizacją treningu – zwiększeniem efektywności przy ograniczeniu zagrożeń. Oferta związana z e-sportem jest dostępna także w placówkach edukacyjnych. Klasy o takim profilu oferują nie tylko podstawy treningu e-sportowego, ale także naukę z zakresu kompetencji zawodowych. Należy dodać, że branża sportów elektronicznych to nie tylko zawód gracza, ale przede wszystkim profesje związane z multimediami, nowymi mediami oraz IT.

CZYTAJ TAKŻE: Nowa dyscyplina olimpijska? Stoją za nią ogromne pieniądze

Jaka jest średnia wieku profesjonalnych graczy?

Górna granica to ok. 25 lat, kiedy graczom spada refleks i pojawiają się ograniczenia rozwojowe. Problemem jest za to kwestia rozpoczęcia kariery. Ostatnio duży turniej w USA wygrał 16-latek, za co zdobył nagrodę rzędu 11,5 mln zł. Słysząc o takich sumach, nastoletni gracze chcą rzucać szkołę, aby poświęcić się treningowi. Sam uważam, że najlepszy wiek na profesjonalną karierę to 18 lat, kiedy młody człowiek nie musi już wybierać między szkołą a treningiem.

Biegaczowi do startu wystarczą dobre buty. Czego potrzebuje gracz?

Przede wszystkim komputera. Monitor też musi mieć właściwe parametry. Są specjalne myszki dla graczy, podkładki, a także tzw. bungee, czyli system mocowania kabla myszki. Gracz potrzebuje też dobrego fotela, gdyż spędza osiem–dziesięć godzin dziennie przy komputerze. Ale kluczowe jest internetowe łącze – zazwyczaj światłowody.

Rywalizacja e-sportowa ma rzesze fanów, ale czy nie lepiej pograć samemu?

Porównam to do oglądania piłki nożnej. Na ekranach też śledzimy, jak ktoś inny gra. Kibicujemy drużynie, bo lubimy jej styl, utożsamiamy się z klubem albo kadrą narodową. Podobnie jest w e-sporcie – drużyny mają różne style gry, charaktery. To czysta rywalizacja między-ludzka – choć odbywa się za pomocą komputera.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

E-sklepy zaprzegają do pracy algorytmy, AR i VR

Epidemia oznacza większy zwrot w stronę automatyzacji sprzedaży oraz inwestowania w nowe rozwiązania technologiczne, ...

Sklepy liczą na żniwa. Żadnych promocji na „Cyberpunka”

Choć gra trafiła do tysięcy sklepów od tych z elektroniką przez ogólnospożywcze po platformy ...

Bartłomiej Drozd: Czeka nas wysyp cyberoszustw

Dziś chronimy się przed wirusem i nie zwracamy uwagi na bezpieczeństwo w sieci. To ...

„Pocztowi kumple” z Uberem. Wielka transakcja za Oceanem

Bastian Lehmann to dziś najgłośniejsze nazwisko w Dolinie Krzemowej. Amerykanin niemieckiego pochodzenia stworzył startup, ...

Rusza wyścig kin o wyposzczonego widza. Jakie filmy zobaczymy

Po małych kinach podwoje otwierają trzej giganci. Jako pierwsze filmy zacznie znowu wyświetlać Multikino. ...

Chiński miliarder obniżył pensję. Zabiła go trucizna w herbacie

39-letni Lin Qi miliarder i założyciel firmy gamingowej Yoozoo został otruty. Tak przynajmniej twierdzi ...