Producenci gier znad Wisły weszli do pierwszej ligi. Kto podbija świat

Pixabay

Mamy ponad trzysta studiów deweloperskich, tytuły popularne na całym świecie i 16 milionów graczy.

O wielu branżach mówi się, że są polską specjalnością. Najczęściej jednak na wyrost. Ale z pewnością takie stwierdzenie ma uzasadnienie w przypadku produkcji gier komputerowych. „Wiedźmin” i inne polskie tytuły są naszym najlepszym towarem eksportowym.

W kraju działa już ponad trzysta studiów. Takie firmy jak CD Projekt, Techland czy 11 bit studios są świetnie znane globalnej społeczności graczy. Twórcy gier są także fenomenem na warszawskiej giełdzie. W takim ujęciu łączna wartość studiów wynosi kilkadziesiąt miliardów złotych.

CZYTAJ TAKŻE: Polskie gry odporne na koronawirusa

– Branża gier nieustannie się rozwija. Nie ma przesłanek, żeby sądzić, że trend ten się zmieni. Wręcz przeciwnie, widzimy dużo miejsca na wzrost – mówi Piotr Karbowski, prezes studia CreativeForge Games. – Każdy z krajów ma swoje unikalne nisze, np. na naszym rynku dobrze przyjmowane są gry strategiczne.

Radzą sobie w różnych dziedzinach

Praktyka pokazuje, że rodzime studia potrafią się odnaleźć w każdym segmencie rynku. CD Projekt przeniósł do świata gier opowieść o wiedźminie, bazującą na książkach Andrzeja Sapkowskiego, a teraz pracuje nad grą „Cyberpunk” utrzymaną w klimacie science fiction. Wrocławski Techland jest autorem kultowego horroru „Dying Light” o inwazji zombi. W tym roku wypuści na rynek drugą część. Z kolei 11 bit studios dostało się na światowe salony po premierze „This War of Mine”. Jest to gra inspirowana oblężeniem Sarajewa, opowiadająca o przetrwaniu w czasie wojny oglądanej, co ciekawe, z perspektywy cywila.

Polacy próbują swoich sił także w segmencie wirtualnej rzeczywistości. Przykładem może być aplikacja edukacyjna „Chernobyl VR Project” przygotowana przez studio The Farm 51. To wirtualna wycieczka dająca możliwość poznania skażonego terenu i jego mrocznej historii.

CD Projekt ocenia, że gra „Cyberpunk” ma większy potencjał niż kultowa seria „Wiedźmin”

Przykłady ciekawych produkcji autorstwa polskich firm można mnożyć. Sporo miejsca na liście sukcesów zajęłyby też gry z gatunku symulatorów. W ich wydawaniu przoduje rodzima firma PlayWay.

Największym aktywem producentów gier są ludzie. – Wysoko wykwalifikowana kadra techniczna z Polski jest doceniana na całym świecie. Pozwala na tworzenie dopracowanych produktów i konkurowanie na arenie międzynarodowej – podkreśla Damian Fijałkowski, współzałożyciel spółki T-Bull.

Cenni polscy eksperci

Wtóruje mu Jacek Głowacki, menedżer ds. rozwoju w Draw Distance. – Jesteśmy wzorem dla wielu krajów pod względem zarządzania i kultury pracy. Nasi specjaliści charakteryzują się bardzo wysokim poziomem „twardych” umiejętności. Wiele polskich produkcji osiąga znakomite wyniki komercyjne i jest docenianych przez krytyków – przekonuje Jacek Głowacki.

Jak wskazuje, dowodem na to jest rosnąca liczba Polaków obejmujących kluczowe stanowiska w międzynarodowych studiach oraz tworzenie w naszym kraju oddziałów takich firm; przykładem może być choćby krakowskie biuro Infinity Ward (twórca kilku części globalnego hitu „Call of Duty”).

Specyfiką polskiego rynku jest słabo rozwinięta sieć usług dla sektora gier. Mowa o agencjach marketingowych, specjalistach ds. monetyzacji, obsłudze płatności online, wyspecjalizowanych kancelariach prawniczych czy agencjach analitycznych.

– Takich firm, które ułatwiają pracę studiom, w porównaniu z rynkiem niemieckim czy francuskim, jest u nas bardzo mało. Ale polski rynek gier należy do najsilniejszych i najlepszych na świecie. W moim przekonaniu plasujemy się w globalnym TOP 5 pod względem jakości i innowacyjności wypuszczanych produkcji – ocenia Jacek Głowacki.

Zwraca też uwagę, że polskie firmy tworzą gry nie tylko reprezentujące wszystkie możliwe gatunki, ale też na wszystkie dostępne platformy, w tym na konsole następnej generacji, które zadebiutują dopiero za kilka miesięcy.

Diabeł tkwi w szczegółach

Analiza polskiego rynku gier nie jest łatwym zadaniem, ponieważ część danych jest nieporównywalna (z uwagi na inną metodykę badań), a inne mają charakter nieoficjalny i trudno je ująć w statystykach.

– Z danych Newzoo za 2017 r. wynika, że mamy 16 milionów graczy, którzy generują prawie pół miliarda przychodów dla sektora, co czyni nas 23. rynkiem na świecie – informuje Jakub Marszałkowski, współzałożyciel Fundacji Indie Games Polska i organizator Game Industry Conference. – Trzeba jednak pamiętać, że to estymacje opierające się m.in. na demografii, dostępności internetu i liczbie smartfonów. Newzoo w 2014 r. podało, że Polacy w 97 proc. grają na pecetach, co wygląda równie wiarygodnie jak wyniki wyborów w Korei Północnej.

Jakub Marszałkowski dodaje, że w zestawieniu Newzoo rynkiem prawie o połowę większym od naszego jest Turcja, w co trudno uwierzyć, choćby porównując targi branżowe Gaming Istanbul z Poznań Game Arena.

według danych Epic Games Store polscy gracze stanowią społeczność siódmą pod względem wielkości

W raporcie SteamSpy podsumowującym 2017 r. czytamy, że w grach indie (segment gier niezależnych) na urządzania PC Polska jest dziewiątym rynkiem na świecie pod względem liczby graczy i siódmym pod względem przychodów. Co ciekawe, mamy mniej graczy niż Brazylia czy Rosja, ale wydajemy na gry więcej. Z kolei według danych Epic Games Store polscy gracze stanowią społeczność siódmą pod względem wielkości.

– Podobne dane znamy z nieoficjalnych rozmów z właścicielami platform dystrybucyjnych, wydawcami czy twórcami gier na urządzenia PC. Polska znajduje się między piątym a ósmym miejscem w skali globalnej. Jesteśmy dużym i ważnym rynkiem gier na urządzenia PC – podkreśla Jakub Marszałkowski.

Zwraca też uwagę na raport „Polish Gamers Research”. Wynika z niego, że mężczyźni w Polsce grają głównie na PC oraz na konsolach (drugie miejsce), zaś kobiety przede wszystkim w sieciach społecznościowych, a w drugiej kolejności na urządzeniach mobilnych. Na gry odtwarzane na PC i konsolach wydajemy pieniądze nawet trzy razy chętniej niż na gry free to play (darmowe, z opcją mikropłatności). Poza tym są to większe kwoty.

CZYTAJ TAKŻE: CD Projekt już wart więcej niż Orlen

Co rozumiemy pod pojęciem: polski rynek gier? Zdaniem Jakuba Marszałkowskiego jest to w zdecydowanej większości sprzedaż zagranicznych tytułów w naszym kraju, najczęściej nawet bez udziału krajowych dystrybutorów (gry kupowane są w kanale cyfrowym). Z kolei polska branża gier około 90 proc. swojej produkcji sprzedaje na rynkach zagranicznych.

Statystyki pod lupą

W Polsce, podobnie jak na całym świecie, rośnie popularność gier na urządzenia mobilne. Z danych Spicy Mobile wynika, że użytkownicy smartfonów grają raczej w dni robocze niż podczas weekendów, przy czym 61 proc. graczy stanowią kobiety. Częściej niż mężczyźni sięgają one po gry rekreacyjne, przygodowe i muzyczne. Mężczyźni dominują w segmencie gier sportowych (w tej grupie stanowią aż 81 proc. użytkowników), planszowych (71 proc.) i quizach (również 71 proc). Co ciekawe, równe proporcje płci odnotowano w grach hazardowych.

Bloomberg

Najmłodszą częścią sektora gier w Polsce jest e-sport. Jak podaje PMR, branżę tę tworzą nie tylko producenci, wydawcy gier oraz gracze, ale także publiczność oglądająca rozgrywki, dostawcy platform transmisyjnych, wykwalifikowani organizatorzy turniejów, właściciele drużyn sportowych oraz wiele innych firm (w tym sprzętowych, medialnych i sponsoringowych). Widownię e-sportową w Polsce szacuje się już na niemal 6 milionów. Aktywnym polskim producentem gier w tym sektorze jest m.in. CD Projekt z autorskim turniejem Gwent Masters, czyli oficjalną serią zawodów „Gwint: Wiedźmińska gra karciana”.

W swoim zeszłorocznym raporcie firma analityczna PMR oszacowała, że wydatki Polaków na gry wynoszą 2,5 mld zł. Standardowo dużą popularnością cieszą się u nas tytuły największych globalnych producentów. I tak samo jak pozostałe nacje ulegamy modzie na gry typu free-to-play, czego przykładem jest chociażby tytuł „Fortnite” oraz jego naśladowcy.

– Istnieje jednak pewnego rodzaju lokalny patriotyzm albo po prostu naszym rodzimym studiom łatwiej dotrzeć z marketingiem na lokalny rynek – twierdzi Mateusz Adamkiewicz, prezes Gaming Factory.

Treść ważniejsza od formy

W ostatnich latach nowe studia wyrastają jak grzyby po deszczu. Coraz trudniej przebić się z grą i  przykuć uwagę odbiorcy. – Gracze coraz częściej zwracają uwagę na fabułę gry i przyjemność, jaką daje rozgrywka. Widzimy duży potencjał w tematyce społecznej. Czasy nieograniczonych budżetów pompowanych w grafikę wydają się mijać – uważa Kamil Kurkowski, prezes Hydra Games.

Jego zdaniem sukces raczej osiągną ci, którzy dokładnie oglądają każdą złotówkę przed jej wydaniem. A zanim w ogóle sięgną do portfela, weryfikują swoje pomysły. Coraz bardziej będzie się liczyła treść gier, a nie tylko forma.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Hotele potrzebują nowych technologii

Interaktywne tablice w salach konferencyjnych, dotykowe ekrany informacyjne w recepcji oraz centrum zarządzania hotelowym ...

Furtka do danych, klucz w Ameryce

Koncerny zawiadujące danymi milionów ludzi i instytucji znajdują się pod presją rodzimych państw, by ...

Technospecjały

Co dzień kolejne elektroniczne gadżety – od pięknych i użytecznych po dziwaczne i mało ...

Startupy 2019. Collectomate stawia na rewolucję w paczkach

Zaangażowanie w projekt znanego na rodzimym rynku startupów Lecha Kaniuka i byłego piłkarza Jarosława ...

100 lat geologii w służbie państwa

Państwowy Instytut Geologiczny obchodzi w tym roku stulecie istnienia. Z tej okazji dyrektor dr ...

Bartek Brzeski, Huawei Enterprise Business Group: Big data kluczem do sukcesu firm

Big data dotychczas kojarzona była przede wszystkim ze zbieraniem przez wielki biznes danych konsumenckich. ...