Autor największego ataku na media społecznościowe przyznał się do winy

Brytyjczykowi, który włamał się na liczne konta Twittera, w tym konta Baracka Obamy i Joe Bidena, obiecując rozdawanie kryptowalut, grozi 70 lat więzienia. Na oszustwo nabrało się tysiące osób.

Publikacja: 10.05.2023 07:20

W 2020 roku około 350 milionów użytkowników Twittera zobaczyło podejrzane tweety na oficjalnych kont

W 2020 roku około 350 milionów użytkowników Twittera zobaczyło podejrzane tweety na oficjalnych kontach najważniejszych użytkowników platformy. Tysiące dały się nabrać na oszustwo, wierząc w rozdawanie kryptowalut

Foto: Stock Adobe

23-letni Joseph James O'Connor, znany jako PlugwalkJoe, przyznał się do zarzutów związanych  atakiem hakerskim. W ubiegłym miesiącu doszło do jego ekstradycji z Hiszpanii do USA. Włamanie na Twittera w lipcu 2020 r. dotknęło ponad 130 kont, w tym konta Baracka Obamy i Joe Bidena. Brytyjczyk wysłał tweety z prośbą o wysłanie bitcoinów na wskazane konto, obiecując podwojenie pieniędzy.

O'Connor został oskarżony w związku z oszustwem wraz z trzema innymi mężczyznami. Amerykański nastolatek Graham Ivan Clark przyznał się do winy już w 2021 roku. Także Nima Fazeli z Orlando na Florydzie i Mason Sheppard z Bognor Regis w Wielkiej Brytanii zostali oskarżeni o przestępstwa federalne - podaje BBC.

Asystent prokuratora generalnego USA Kenneth Polite Jr opisał w oświadczeniu działania O'Connora jako „rażące i złośliwe”. mówiąc, że „nękał, groził i wymuszał na swoich ofiarach wpłaty, powodując znaczną szkodę emocjonalną”.

Podobnie jak wielu przestępców O'Connor próbował zachować anonimowość, ukrywając się za różnymi kontami i pseudonimami i działając spoza Stanów Zjednoczonych.

Czytaj więcej

Twitter usuwa nieaktywne konta. Musi się też pogodzić z klapą Twitter Blue

W 2020 roku około 350 milionów użytkowników Twittera zobaczyło podejrzane tweety na oficjalnych kontach najważniejszych użytkowników platformy. Tysiące dały się nabrać na oszustwo, wierząc w rozdawanie kryptowalut.

Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa uważają, że konsekwencje włamania na Twittera mogłyby być znacznie gorsze, gdyby O'Connor i inni hakerzy mieli plany bardziej wyrafinowane niż tylko szybkie wzbogacenie się. Mogli np. rozpowszechniać dezinformacje polityczne albo biznesowe związane z inwestowaniem na giełdzie.

Włamanie pokazało, jak słabe były w tym czasie zabezpieczenia Twittera, ponieważ hakerom udało się użyć sztuczek socjotechnicznych bardziej podobnych do sztuczek oszustów niż cyberprzestępców, aby uzyskać dostęp do wewnętrznego panelu sterowania na stronie.

Przyznanie się O'Connora nie było zaskoczeniem, ponieważ pojawiło się mnóstwo dowodów dzięki samym hakerom, którzy popełnili kilka poważnych błędów lub byli zbyt głośni w swym świętowaniu po włamaniu.

O'Connor przyznał się również do innych przestępstw hakerskich, w tym uzyskania dostępu do konta na TikToku. Opublikował na nim wideo, w którym rozpoznano jego głos. Zagroził wówczas, że udostępni „wrażliwe i osobiste materiały” związane z właścicielem konta w serwisie Discord.

23-letni Joseph James O'Connor, znany jako PlugwalkJoe, przyznał się do zarzutów związanych  atakiem hakerskim. W ubiegłym miesiącu doszło do jego ekstradycji z Hiszpanii do USA. Włamanie na Twittera w lipcu 2020 r. dotknęło ponad 130 kont, w tym konta Baracka Obamy i Joe Bidena. Brytyjczyk wysłał tweety z prośbą o wysłanie bitcoinów na wskazane konto, obiecując podwojenie pieniędzy.

O'Connor został oskarżony w związku z oszustwem wraz z trzema innymi mężczyznami. Amerykański nastolatek Graham Ivan Clark przyznał się do winy już w 2021 roku. Także Nima Fazeli z Orlando na Florydzie i Mason Sheppard z Bognor Regis w Wielkiej Brytanii zostali oskarżeni o przestępstwa federalne - podaje BBC.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
IT
Kryzys niestraszny specjalistom IT w Polsce? Zaskakujące informacje
IT
Pracownicy IT z mniejszym wzięciem i zagrożeni przez AI. Ciężki los juniora
IT
Brytyjski gigant oszukany na ogromne sumy. Stworzyli fałszywego dyrektora finansowego
IT
Polskie paradoksy dostosowań do unijnej dyrektywy
IT
Lawinowo przybywa programistów na swoim. Mają bardzo niepewną przyszłość