Przez dekady, mimo zmieniających się relacji politycznych, współpraca gospodarcza między Chinami a Unią Europejską pozostawała cichą historią sukcesu. Opierała się na prostym założeniu: poszukiwaniu wspólnych obszarów współpracy przy jednoczesnym poszanowaniu różnic. Z czasem relacje te wykroczyły daleko poza samą wymianę towarów, obejmując inwestycje, technologie i zintegrowane łańcuchy dostaw.
Chińskie przedsiębiorstwa odegrały istotną rolę w tym procesie – nie tylko jako uczestnicy rynku, ale również długoterminowi partnerzy wspierający zieloną i cyfrową transformację Europy. Przyczyniały się do modernizacji infrastruktury, rozwoju innowacji oraz realizacji dwóch kluczowych kierunków transformacji UE. Od projektów związanych z energią odnawialną w Hiszpanii po infrastrukturę cyfrową w Niemczech – chińskie technologie i inwestycje są dziś trwale obecne na całym kontynencie.
Według Euractiv, z tego powodu, planowana zmiana polityki w Brukseli powinna skłonić wszystkich do refleksji.
367 mld euro za „bezpieczeństwo”
Proponowana nowelizacja unijnego aktu o cyberbezpieczeństwie (CSA2) ma szczytny cel: zwiększenie bezpieczeństwa jednolitego rynku UE. Problem tkwi jednak w szczegółach.
Zgodnie z propozycją CSA2 Komisja Europejska miałaby otrzymać uprawnienia do wskazywania państw trzecich budzących „obawy w zakresie cyberbezpieczeństwa”, a następnie klasyfikowania każdego dostawcy pochodzącego z tych krajów lub przez nie kontrolowanego jako „dostawcy wysokiego ryzyka”.
Choć wzmacnianie cyberbezpieczeństwa na jednolitym rynku jest działaniem zarówno uzasadnionym, jak i potrzebnym, proponowane w CSA2 subiektywne oceny ryzyka pozatechnicznego oraz obowiązkowe, szerokie i ograniczone czasowo środki wykluczające mogą prowadzić do wprowadzania ograniczeń gospodarczych pod hasłem bezpieczeństwa.
Przymusowe wykluczanie obecnych dostawców może mieć szerokie konsekwencje gospodarcze dla państw członkowskich UE, w tym wyższe koszty, mniejszą różnorodność dostawców, zaburzenie konkurencji rynkowej, opóźnienia transformacji cyfrowej i zielonej oraz osłabienie potencjału innowacyjnego i globalnej konkurencyjności Europy.
Potencjalna skala kosztów jest ogromna. Jak wynika ze wspólnej analizy CCCEU (China Chamber of Commerce to the EU) i KPMG, opublikowanej 6 maja 2026 r. w Brukseli, obowiązkowe środki wykluczające mogą kosztować Unię Europejską nawet 367,8 mld euro w ciągu najbliższych pięciu lat.
To nie są hipotetyczne wyliczenia, lecz realne straty gospodarcze: około 150 mld euro kosztów bezpośredniej wymiany infrastruktury, 80 mld euro związanych z zakłóceniami w łańcuchach dostaw, 100 mld euro wynikających z szerszych skutków społecznych i transformacyjnych oraz niemal 40 mld euro kosztów prawnych i zgodności regulacyjnej.
Pojawia się więc pytanie: czy proponowane „zabezpieczenia” rzeczywiście zwiększą bezpieczeństwo Unii Europejskiej, czy też nieświadomie doprowadzą do budowy nowej blokady?
Niewygodna prawda jest taka, że wymuszone wykluczanie dostawców jest nie tylko kosztowne, ale może okazać się również strukturalnie przeciwskuteczne.
W sektorze telekomunikacyjnym chińscy dostawcy pomagali rozwijać europejską infrastrukturę mobilnego internetu szerokopasmowego przy niższych kosztach, działając jednocześnie w ramach obowiązujących regulacji. Proponowany w CSA2 36-miesięczny obowiązek całkowitej wymiany infrastruktury zmusiłby operatorów do usuwania już działających urządzeń, odciągając zasoby inżynieryjne od rozwoju technologii 6G i AI. Obecnie nie istnieje alternatywny łańcuch dostaw gotowy przejąć taki ciężar. Organizacja Connect Europe ostrzegała, że tego rodzaju działania mogą wpłynąć na ciągłość wdrożeń i planowanie inwestycji.
W sektorze energetycznym skala chińskiej produkcji przyczyniła się do obniżenia kosztów energii słonecznej i magazynowania energii. W ciągu ostatnich pięciu lat Europa odpowiadała za 10–17 proc. nowych instalacji fotowoltaicznych, opierając się na silnie zintegrowanych łańcuchach dostaw, których nie da się odtworzyć z dnia na dzień. Przymusowe wykluczanie dostawców nie oznacza automatycznie ich natychmiastowego zastąpienia – może natomiast spowolnić inwestycje w kluczowym momencie transformacji energetycznej.
Zgodnie z założeniami CSA2 same sektory energetyczny i telekomunikacyjny poniosłyby niemal 40 proc. wszystkich strat – odpowiednio 79,9 mld euro i 57,4 mld euro. To swoista „premia za zgodność”, która ograniczy budżety firm przeznaczane na innowacje, a ostatecznie przełoży się na wyższe koszty dla konsumentów i podatników.
Co więcej, jednolity, narzucony z poziomu Brukseli system wymiany infrastruktury pomija głębokie różnice pomiędzy państwami członkowskimi. Niemcy, Francja i Włochy znalazłyby się pod ogromną presją. Jeszcze większe wyzwania mogłyby jednak dotknąć mniejsze i bardziej podatne fiskalnie gospodarki – takie jak Grecja, Portugalia czy państwa bałtyckie – które mogłyby wpaść w pułapkę „spowolnionego rozwoju cyfrowego”, pozostając jeszcze bardziej w tyle i osłabiając jednolity rynek UE od środka.
Poza tymi sektorami gospodarka Unii Europejskiej jest silnie powiązana z Chinami w obszarze handlu, inwestycji i innowacji.
W 2025 r. wartość dwustronnej wymiany handlowej osiągnęła 759 mld euro, z czego znaczną część stanowiły maszyny i urządzenia elektryczne – produkty wykorzystywane w europejskim przemyśle i systemach energetycznych, w wielu przypadkach objęte sektorami, których dotyczyłyby ograniczenia związane z CSA2.
Łączna wartość wzajemnych inwestycji przekroczyła 280 mld dol.. Kapitał ten jest dziś obecny w lokalnych fabrykach i miejscach pracy na całym kontynencie, tworząc głębokie powiązania gospodarcze, które również mogłyby zostać dotknięte ograniczeniami dotyczącymi kluczowych sektorów i dostawców w ramach CSA2.
W obszarze innowacji chińskie podmioty zgłosiły w 2025 r. rekordowe 22 031 patentów europejskich, co stanowiło blisko 11 proc. wszystkich zgłoszeń do Europejskiego Urzędu Patentowego. Huawei znalazł się pod tym względem na drugim miejscu, a CATL na dziesiątym, co pokazuje skalę zaangażowania chińskich firm w europejski ekosystem innowacji. Także ten obszar mógłby zostać dotknięty działaniami ograniczającymi dostęp do współtworzenia standardów i współpracy technologicznej.
Podejście przyjęte w CSA2 – utożsamiające wiarygodność z krajem pochodzenia przy braku obiektywnych, technicznych dowodów – jest nie tylko kosztowne gospodarczo. Może również rodzić pytania dotyczące zgodności z zasadami równości i niedyskryminacji zapisanymi w art. 20 i 21 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, a także z zasadami Światowej Organizacji Handlu (WTO). Ocenianie ryzyka na podstawie klasyfikacji geopolitycznej zamiast empirycznych dowodów to narzędzie zbyt ogólne, które może stworzyć precedens dla innych sektorów.
Europa może sama zbudować sobie cyfrową blokadę
I właśnie to jest sedno problemu: uzasadnione obawy dotyczące cyberbezpieczeństwa nie powinny prowadzić do gospodarczo przeciwskutecznego rozdzielania współpracy i łańcuchów dostaw.
Dlatego China Chamber of Commerce to the EU (CCCEU) apeluje do instytucji unijnych o ponowne rozważenie wprowadzania obowiązkowych środków wykluczających w obecnym kształcie. Potrzebne jest podejście regulacyjne oparte na neutralności technologicznej, obiektywnych dowodach i zgodności z globalnymi zasadami handlu. Fundamentem długoterminowej stabilności powinno pozostać wzajemne zaufanie, a nie powszechna podejrzliwość.
Chiny i Unia Europejska to światowe potęgi gospodarcze, które wspólnie odpowiadają za utrzymanie multilateralizmu i otwartej współpracy, szczególnie w czasie narastającej globalnie presji protekcjonistycznej.
Mechanizmy ochronne powinny wzmacniać bezpieczeństwo. Jeśli jednak staną się barierami utrudniającymi współpracę, Europa może przekonać się, że jedne z najtrudniejszych przeszkód to te, które stworzyła sama, a koszty ich usunięcia mogą okazać się większe, niż dziś się wydaje.
Link do oryginału: https://www.euractiv.com/opinion/e367-8-billion-question-guardrails-or-blockade/