Z tego artykułu dowiesz się:

  • Które kluczowe produkty Microsoftu tracą wsparcie i z czym wiąże się ich „cyfrowa emerytura”.
  • Dlaczego natychmiastowe przejście na model subskrypcyjny nie zawsze jest optymalnym rozwiązaniem.
  • W jaki sposób rynek wtórny oprogramowania i wersje LTSC pozwalają optymalizować koszty modernizacji IT.

Decyzja giganta technologicznego to naturalny krok w cyklu życia produktów, jednak jej skala dotknie wyjątkowo szerokie grono odbiorców. Oprócz flagowego pakietu biurowego Office 2021, z rynku sukcesywnie wycofywane będą kluczowe edycje systemu operacyjnego. Już 4 października zakończy się wsparcie dla głośnej, choć borykającej się z problemami technicznymi wersji Windows 11 24H2. Miesiąc ten przyniesie także koniec aktualizacji dla edukacyjnej wersji Windows 11 SE, a w listopadzie Microsoft przestanie łatać korporacyjne i szkolne wydania Windows 11 23H2.

Choć wizja utraty poprawek bezpieczeństwa budzi niepokój, eksperci uspokajają: zamiast ulegać presji natychmiastowej i kosztownej migracji do chmury, warto przeanalizować alternatywne ścieżki, które pozwolą ocalić firmowe budżety.

Cyfrowa emerytura i czas na zmiany

Oprogramowanie Microsoftu udaje się na cyfrową emeryturę, a to wyzwanie dla użytkowników. Dla biznesu najbardziej dotkliwy jest los pakietu Office 2021, uznawanego przez wielu przedsiębiorców za ostatnią stabilną i przewidywalną wersję biurową kupowaną w tradycyjnym modelu „płacisz raz, posiadasz na zawsze”, wolną od narzucanych narzędzi sztucznej inteligencji. Po 13 października aplikacje te nie przestaną nagle działać, ale zostaną pozbawione krytycznych poprawek bezpieczeństwa, wsparcia technicznego oraz gwarancji kompatybilności. Użytkownicy pozostaną sami z potencjalnymi podatnościami na cyberataki. Microsoft naturalnie wykorzystuje ten moment, aby skierować mniejsze i większe podmioty w stronę płatnych subskrypcji chmurowych, takich jak Microsoft 365 Business lub wersje Enterprise. Abonament nie jest jednak jedynym, ani tym bardziej bezalternatywnym scenariuszem. W obliczu nadchodzącego terminu menedżerowie IT oraz dyrektorzy finansowi nie muszą ulegać panice. Są sposoby, by poradzić sobie z wyzwaniem, o ile automatyczne przejście na model subskrypcyjny uznajemy za zbyt kosztowne i nie zawsze korespondujące z realnymi potrzebami (zwłaszcza gdy pracownicy wykorzystują programy jedynie do podstawowych zadań biurowych).

Jak wskazuje Jan Lewandowski, partner manager w firmie Forscope, moment zakończenia wsparcia „może stać się dla organizacji okazją do wzmocnienia strategii IT”.

Czytaj więcej

Koniec wsparcia Windows 7. Hakerzy zacierają ręce

– Łącząc tradycyjne modele licencjonowania z nowoczesnymi technologiami, można utrzymać bezpieczeństwo i zgodność, a jednocześnie efektywnie wykorzystywać inwestycje w środowisko informatyczne – wyjaśnia ekspert.

Rynek wtórny ratunkiem?

Przedsiębiorstwa mogą zdecydować się na wdrożenie edycji o wydłużonym cyklu życia, takich jak Windows LTSC, lub sięgnąć po pakiet Office LTSC 2024, który gwarantuje wsparcie do października 2029 r. Sposobem na optymalizację kosztów jest także rynek wtórny oprogramowania. Pozwala on legalnie nabywać używane licencje wieczyste z pełną dokumentacją prawną. To elastyczne narzędzie umożliwia stopniową i bezpieczną modernizację infrastruktury bez konieczności przeznaczania gigantycznych funduszy na nowe subskrypcje.

Koniec wsparcia nie oznacza końca oprogramowania. Oznacza jedynie zakończenie opieki ze strony producenta. Od tego momentu organizacje potrzebują jasno określonej strategii, która pozwoli zdecydować, co zachować, co zmodernizować i za co rzeczywiście warto płacić – podsumowuje Jan Lewandowski.

Eksperci wskazują, że dla wielu firm kluczem do sukcesu będzie więc rzetelny audyt posiadanych zasobów i chłodna kalkulacja, gdzie starsze odpowiednio zabezpieczone systemy wciąż mogą generować realną wartość.