Prace nad nowelizacją ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC) trwają od 2020 roku, czyli już sześć lat. Jak pani ocenia projekt zmian przygotowywany przez Ministerstwo Cyfryzacji?
Ministerstwo wykonało dużo pracy nad wdrożeniem dyrektywy NIS2. Duża część postulatów przedsiębiorców została uwzględniona. Wiele obowiązków jest określonych precyzyjnie, co powinno ułatwić ich realizację. Natomiast najważniejsze postulaty operatorów w sprawie tzw. dostawcy wysokiego ryzyka (DWR), czyli wdrożenia zaleceń 5G Toolbox, nie zostały uwzględnione wcale. Moim zdaniem mechanizm DWR w obecnym kształcie to wylanie dziecka z kąpielą.
Ministerstwo zapewnia, że małe i średnie firmy są wyłączone z mechanizmu DWR. Jednak pani od dawna wskazuje, że jest to fikcja, bo granica 10 mln zł przychodu doprowadzi do objęcia ustawą także mikroprzedsiębiorców. Co to oznacza dla małych, lokalnych dostawców internetu?
Mechanizm DWR dotknie wszystkie podmioty kluczowe i ważne oraz niektóre podmioty finansowe, które nie podlegają pod NIS2. Tylko wśród przedsiębiorców komunikacji elektronicznej wprowadzono wyjątek dla podmiotów o rocznych przychodach niższych niż 10 mln zł. Górna granica przychodów małego przedsiębiorcy wynosi jednak 10 mln euro. Czyli wszyscy mali przedsiębiorcy komunikacji elektronicznej o rocznych przychodach powyżej 10 mln zł aż do 10 mln euro także będą objęci mechanizmem. Przedsiębiorcy średni tym bardziej. Ta granica kwotowa ma zresztą znaczenie głównie retoryczne. I tak większość mikro- i małych przedsiębiorców komunikacji elektronicznej świadczy również usługi DNS, a dostawcy DNS są podmiotami kluczowymi bez względu na swoją wielkość. To oznacza, że po wydaniu decyzji DWR wszystkie podmioty kluczowe i ważne (z nielicznymi wyjątkami w branży komunikacji elektronicznej), zamiast przeznaczać swoje zasoby na walkę o cyberbezpieczeństwo i reakcję na rzeczywiste ataki, będą zobowiązani do poniesienia kosztów usunięcia nieokreślonej partii swojego sprzętu. Sprzętu, który wcale nie musi być wadliwy ani szkodliwy. Dlaczego tak twierdzę? Wiemy, jakie zagadnienia będą badane przez kolegium ds. cyberbezpieczeństwa przy wydawaniu opinii dla ministra cyfryzacji w toku postępowania DWR. Niektóre z tych zagadnień mogą być w ogóle badane wyłącznie w przypadku dostawców spoza UE i NATO. Zatem państwo pochodzenia dostawcy może okazać się równie ważne, jak i ewentualne wady sprzętu. W skrócie: polscy przedsiębiorcy mogą zostać zobowiązani do usuwania sprawnego i bezpiecznego sprzętu.
Wspomniała pani o swego rodzaju cenzusie majątkowym w procedurze wyboru dostawcy. Czy to oznacza, że prawo do bycia stroną w tak kluczowym postępowaniu ma zależeć od wielkości portfela firmy? Co to może oznaczać dla małych i średnich firm?