Witold M. Orłowski: Libra libre?

AppleMark

Widmo krąży po świecie finansów – widmo nowej rewolucji, i to rewolucji na skalę, jakiej nie widziano od czasów, gdy Fenicjanie wymyślili bankowość – pisze Witold M. Orłowski,
główny ekonomista PwC w Polsce, Akademia Finansów i Biznesu Vistula.

Facebookowi (FB) nie wystarczy, że zarabia dziesiątki miliardów dolarów na reklamach, że ma bezcenną bazę informacji o 1,5 mld użytkowników, że stał się narzędziem wywoływania rewolucji, obalania rządów i kształtowania poglądów miliardów ludzi. Teraz zamierza wejść w obszary do tej pory zastrzeżone dla państw. Chce stworzyć globalny cyfrowy pieniądz o nazwie libra, który z czasem może zastąpić dolara, euro czy juana jako najważniejsza waluta świata. Bo według firmy „przyszłość jest prywatna”.

CZYTAJ TAKŻE: Rewolucja w kryptowalutach. Facebook tworzy potęgę

Co to właściwie znaczy: stworzyć prywatny pieniądz? Wbrew pozorom to nic aż tak trudnego. Pieniądz to każde dobro, które jest powszechnie akceptowane jako płatność za inne dobra. Dzisiaj używamy w Polsce złotych, za które można kupić wszystko, więc również my sami z przyjemnością akceptujemy zapłatę w złotych. Ale bywały czasy, kiedy za jedyny prawdziwy pieniądz uznawaliśmy w Polsce dolara. Rolę pieniądza w pewnej sytuacji mogły też pełnić inne dobra, np. w obozach jenieckich papierosy.

Tradycyjnie najlepszym pieniądzem jest pieniądz złoty lub srebrny. Niezależnie od wartości numizmatycznej nawet złota moneta wybita przez państwo, które od wieków nie istnieje, zachowuje wartość, którą zawdzięcza kruszcowi, z którego jest wykonana. Nie odmawiamy więc przyjęcia jako zapłaty ani średniowiecznych florenów, ani carskich „świnek”.

Innymi słowy: jeśli tylko jakieś dobro jest powszechnie akceptowane jako zapłata, staje się pieniądzem. Nawet jeśli jest tylko wirtualnym zapisem – jak kryptowaluta bitcoin. Nie jest on emitowany przez żadne państwo, ale przez stworzony przez anonimowego autora algorytm komputerowy. Jego ilość jest ograniczona, a nowe bitcoiny pozyskuje się poprzez „wydobywanie” w internecie. Czy jednak na pewno bitcoin jest pieniądzem? Wątpię, bo jest akceptowany przez ograniczoną grupę ludzi (mało kto z nas zgodzi się, by wypłacono mu pensję w bitcoinach). Jego wartość waha się w wariacki sposób, odnotowując w krótkich okresach a to wielokrotny wzrost, a to spadek o 80 proc. I wcale nie jestem pewny, czy da się w bitcoinach przechowywać oszczędności, bo dziś jest – a za rok może go nie być.

CZYTAJ TAKŻE: 200 proc. zysku w pół roku. To jednak ryzykowna inwestycja

Z librą ma być inaczej. Za jej emisją stoją wielkie firmy z FB na czele, który może zachęcić setki milionów swoich użytkowników do akceptacji nowego pieniądza przy transakcjach w sieci. Jego wartość ma być gwarantowana przez rezerwy „tradycyjnych” walut. Powinien być łatwy w użyciu, stabilny i wiarygodny, a przecież tylko tego oczekujemy od pieniądza. I do tego ma idealnie pasować do ery internetu.

Jednak w sukces libry nie wierzę – z dwóch powodów. Po pierwsze, emisja pieniądza jest bardzo dochodowa i nie sądzę, by państwa łatwo oddały prywatnej firmie swój monopol. A po drugie, wolny i wielki rynek libry byłby poza kontrolą państwowych regulatorów, a na to banki centralne zgodzić się nie mogą, jeśli nie chcą powtórki z ostatniego kryzysu finansowego, i to podniesionej do kwadratu.

Wątpię więc, ale wcale nie jestem pewny, czy mam rację. Bo w czasach internetu możliwe są różne cuda, o których się nie śniło filozofom.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Praca w IT to luksus? Nie dla wszystkich

Deficyt kilkudziesięciu tysięcy pracowników i zarobki równe trzykrotności średniej krajowej – to tylko jedna ...

Ryba-szpieg będzie pracować dla wojska

Naukowcy z Uniwersytetu w Wirginii i Harvardu skonstruowali robota-rybę, który pływa dokładnie tak jak ...

Emplobot zarzuca sieć na pracowników

Chatbot, który ułatwia i skraca rekrutację – rozpoczął pracę w Santander Consumer Banku. Rozwiązanie ...

Polscy specjaliści IT już pakują walizki

Eksperci nowych technologii są dużo bardziej otwarci na przeprowadzkę za granicę niż specjaliści z ...

Inwestycje w akcje producentów gier jak ruletka. Połowa to straty

Producenci gier są fenomenem warszawskiej giełdy. Sprawdziliśmy, czy na ich akcjach rzeczywiście można zarobić ...

Opóźnione premiery. Dlaczego gracze muszą być tak cierpliwi?

„Cyberpunk” CD Projektu nie jest jedynym tytułem, którego premierę opóźniono. Na czas nie powstanie ...