SpaceX, głównie za sprawą swojego prezesa, jest jedną z bardziej charakterystycznych firm na całym globie i obecnie przykuwa uwagę tysięcy ludzi ze względu na ambitne plany wykorzystania największego statku kosmicznego, jakiego firma dotąd zbudowała.

CZYTAJ TAKŻE: Rosjanie z marsjańskim statkiem rzucają wyzwanie Elonowi Muskowi

Podczas Międzynarodowego Kongresu Astronomicznego w Waszyngtonie, dyrektor ds. operacyjnych w SpaceX Gwynne Shotwell rzuciła nieco więcej światła na plany firmy. Powiedziała, że firma zamierza w ciągu roku wprowadzić statek na orbitę naszej planety. Natomiast na Srebrnym Globie Starship miałby wylądować już w 2022 roku.

Oczywiście słowa Dyrektora to jedno, a realizacja tych założeń to drugie. Niejednokrotnie firmy Elona Muska deklarowały terminy premier swoich produktów, które później okazywały się kompletnie nierealnymi. Tak było na przykład z panelami słonecznymi oferowanymi przez Teslę.

CZYTAJ TAKŻE: Emocjonalni miliarderzy w kosmicznym wyścigu: Elon Musk i Jeff Bezos

Statek Starship ma zastąpić rakiety Falcon 9 i Falcon Heavy ze względu na zwiększone możliwości załadunku oraz zasięg pozwalający na przeprowadzenie misji lądowania na Marsie. Konstrukcja miałaby możliwość wyniesienia nawet 100 tys kilogramów i co najważniejsze, podobnie jak poprzednie rakiety, jest gotowa do wielokrotnego użycia. Dzięki odnawialności SpaceX znacznie redukuje koszty misji i zyskuje duża przewagę na kosmicznym rynku.