Pierwsi swoją sondę Al-Amal umieścili Arabowie. Dzień po nich podobnego wyczynu dokonali Chińczycy. Statek Tianwen 1 przesłał już zresztą na Ziemię pierwsze zdjęcia powierzchni Marsa. Teraz oczy świata skierowane są na Amerykanów. 18 lutego, po kilkumiesięcznej podróży, do Marsa dotrze łazik Perseverance, następca modelu Curiosity, który nadal eksploruje planetę.

Walka o dominację w kosmosie przybiera na sile. Do tej pory wyprawy na Marsa były głównie zasługą Stanów Zjednoczonych i Rosji. Swoje misje miały też Indie oraz Europejska Agencja Kosmiczna. Teraz do wyścigu dołączają Zjednoczone Emiraty Arabskie i Chińczycy.

CZYTAJ TAKŻE: Elon Musk: Już za 5 i pół roku człowiek wyląduje na Marsie

Naukowcy z ZEA 9 lutego umieścili Al-Amal na orbicie Czerwonej Planety. Planowana przez siedem lat misja (wspólnie z ekspertami z Uniwersytetu Berkley i Uniwersytetu Kolorado) to pierwsze tego typu wydarzenie w świecie arabskim. Według założeń Centrum Kosmicznego Mohammeda bin Rashida w Dubaju sonda w maju tego roku rozpocznie badania atmosfery oraz wpływu na nią m.in. wiatru słonecznego. Arabscy naukowcy zamierzają ustalić, co spowodowało w odległej przeszłości zmianę klimatu planety.

Tianwen 1, co w tłumaczeniu oznacza „poszukiwanie niebiańskiej prawdy”, ma z kolei na celu okrążenie Marsa i wypuszczenie na jego powierzchnię lądownika z łazikiem. Ten będzie miał za zadanie spenetrować wielką równinę Utopia Planitia. Ta część misji powinna zacząć się w maju. Eksploracja równiny potrwa około trzy miesiące.

CZYTAJ TAKŻE: Arabowie lecą na Marsa. Cel: kolonizacja

W czwartek na orbitę Czerwonej Planety doleci Perseverance. Amerykanie zamierzają zbadać z kolei Krater Jezero, który prawdopodobnie ponad 3 mld lat temu był jeziorem (to tam NASA chce szukać mikrobiologicznych śladów dawnego życia na Marsie). Wyjątkowość tej misji polega m.in. na tym, że do poszukiwań po raz pierwszy wykorzystany zostanie nie tylko łazik, ale również dron.