SpaceX współpracuje przy tej misji z NASA, która dała właśnie zielone światło. Wcześniej astronautów zabierały na stację i z powrotem radzieckie sojuzy. Crew-2 to już druga taka misja SpaceX, firmy miliardera Elona Muska.

Rakieta Falcon 9 dostarczy na stację w kapsule załogowej Dragon dwoje astronautów: Shane’a Kimbrough (dowódca) i Megan McArthur (pilot), oraz specjalistów Thomasa Pesqueta i Akihiko Hoshide. Pozostaną tam pięć miesięcy.

CZYTAJ TAKŻE: Inteligentny metal, dzięki któremu podbijemy kosmos

Dowódca Shane Kimbrough ma imponujące doświadczenie kosmiczne. Brał udział w misji promu kosmicznego w 2008 r. i misji Sojuz MS-02, przebywając na ISS od października 2016 do kwietnia 2017 r. Ma na koncie cztery spacery kosmiczne. Zanim został kosmonautą, dowodził kompanią śmigłowców szturmowych Apache.

Co ciekawe, podczas lotu zostanie wykorzystany pierwszy stopień rakiety Falcon 9, który brał udział w poprzedniej misji załogowej Crew-1 w listopadzie 2020 r.

CZYTAJ TAKŻE: Armia USA i Jeff Bezos zbudują atomowy statek kosmiczny

Przed startem zaplanowanym na 23 kwietnia w piątek o 11.49 inżynierowie SpaceX musieli się uporać z problemami z pomiarem ilości tlenu tankowanego do zbiorników.

SpaceX jest wyraźnie na fali. Firma Elona Muska została przed tygodniem wybrana przez NASA na wykonawcę załogowego lądownika księżycowego w ramach programu Artemis. W jego ramach już za trzy lata ludzie mają wrócić na Księżyc i spędzić tam tydzień. Kontrakt jest wart 2,9 mld dol.

CZYTAJ TAKŻE: Musk twierdzi, że SpaceX doleci na Marsa przed 2030

Jednocześnie SpaceX testuje prototypy statku Starship, który ma zabrać ludzi na Księżyc, a potem na Marsa. Na razie ze zmiennym szczęściem. Ostatnie dwa testy zakończyły się wybuchami.

Starship ma też w 2023 r. w ramach tygodniowej misji dearMoon zabrać na pierwszą prywatną podróż wokół Księżyca ośmiu turystów, z japońskim miliarderem Yusaku Maezawą.