Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaka technologia przełamała barierę w inkubacji, która przez dekady uniemożliwiała rozwój zarodków?
  • Dlaczego system inkubacji bezskorupkowej jest kluczowy w projekcie przywrócenia wymarłego ptaka moa?
  • W jaki sposób sukces projektu może wpłynąć na plany de-ekstynkcji mamuta włochatego?

Czy nowozelandzki moa południowy, gatunek, który wymarł w XV wieku, zostanie odtworzony? Nielotny ptak, który występował wyłącznie na terenie Nowej Zelandii (największe osobniki osiągały nawet 3,5 m wysokości i ważyły ok. 250 kg), może powrócić za sprawą jednego ze start-upów. Ten stawia bowiem na technologię inkubacji bez skorupki.

Kluczowy jest tlen

Firma, o której mowa, ogłosiła sukces wyklucia ptaków w autorskim systemie inkubacji bezskorupkowej. Nowatorska technologia, jak podkreślają w Colossal Biosciences, jako pierwsza pozwala na pełny rozwój zarodka w sztucznym środowisku bez konieczności dodatkowego doprowadzania czystego tlenu.

Czytaj więcej

Chcą wskrzesić kolejne wymarłe zwierzę. Naukowcy ostrzegają

Konstrukcja sztucznego jaja przypomina zaparzacz do herbaty. Składa się z sześciokątnej sieci wydrukowanej w technologii 3D oraz bioinżynieryjnej membrany silikonowej. To właśnie ona odgrywa kluczową rolę – jej zdolność do przenoszenia tlenu idealnie odpowiada właściwościom naturalnej skorupki jaja w normalnych warunkach atmosferycznych. Sztuczne jajo wyposażono również w otwartą pokrywę, co daje badaczom możliwość monitorowania rozwoju zarodka w czasie rzeczywistym. W trakcie testów, które odbywały się w standardowym komercyjnym inkubatorze, naukowcy musieli uzupełniać wapń normalnie wchłaniany z prawdziwej skorupki.

Warto przypomnieć, że próby hodowli ptaków poza naturalną skorupką podejmowano już w latach 80. XX wieku. Dotychczasowe systemy miały jednak wadę: wymagały dostarczania dużych ilości czystego tlenu. Okazało się to barierą nie do przebycia, ponieważ gaz w wysokim stężeniu uszkadza delikatne DNA zarodka, co uniemożliwiało stosowanie tej metody na szeroką skalę. Projekt Colossal Biosciences eliminuje to ograniczenie.

– Nie tylko zreplikowaliśmy jajo – przeprojektowaliśmy je od podstaw – komentuje Ben Lamm, dyrektor firmy.

Czytaj więcej

Zdumiewające odkrycie badaczy. Podali powód wyginięcia mamutów

Brakujący element układanki czy sprytny marketing?

Dlaczego sztuczne jajo jest tak ważne dla tzw. projektów deekstynkcji? Colossal Biosciences wskazuje, że technologia ta jest niezbędna do odtworzenia nowozelandzkiego moa południowego. Ptaki te składały jaja o objętości około 80 razy większej niż jaja kurze – były one zdecydowanie zbyt duże, by jakikolwiek żyjący ptak mógł je wysiadywać.

– Dla gatunków, u których surogatka jest niemożliwa, a odzyskiwanie genomu wyprzedziło nasze możliwości jego wykorzystania, to jest brakujący element układanki – wyjaśnia Beth Shapiro, główny naukowiec firmy.

Start-up, wyceniany obecnie na ponad 10 mld dol., równolegle pracuje nad sztucznymi macicami na potrzeby deekstynkcji ssaków, w tym mamuta włochatego.

Czytaj więcej

Chcą przywrócić do życia dodo i mamuty. Firma osiągnęła astronomiczną wartość

Jednak doniesienia te spotykają się z dużą rezerwą niezależnych ekspertów. Choć inżynieria projektu robi wrażenie, to cytowani przez Associated Press badacze zauważają, że systemowi wciąż daleko do prawdziwego jaja. Brakuje w nim m.in. tymczasowych organów zarodkowych, odpowiedzialnych za odżywianie, stabilizację pisklęcia i usuwanie odpadów metabolicznych.

Vincent Lynch, profesor biologii z Uniwersytetu w Buffalo, zarzucił wręcz, że start-up prowadzi kampanię dezinformacyjną. Jego zdaniem chodzi o marketing, który pomoże przyciągać kapitał.