Dyrektor generalny Roskosmosu Jurij Borysow ogłosił przełożenie na przyszły rok misji Łuna-25, pierwszej misji księżycowej w historii współczesnej Rosji. W jej ramach na Księżyc powinna zostać wysłana automatyczna sonda.

„Niestety misja została przełożona na przyszły rok – powiedział Borysow, odpowiadając pytanie podczas Wschodniego Forum Ekonomicznego, cytowany przez TASS.

To nie pierwsze opóźnienie Łuny-25. Ostatni raz władze obiecywały zrealizować lądowanie sondy na Księżycu przed końcem 2022 roku. Głównym zadaniem misji jest opracowanie podstawowych technologii miękkiego lądowania w rejonie okołobiegunowym oraz prowadzenie badań kontaktowych danego rejonu południowego bieguna Księżyca. Po Łunie-25 polecą jeszcze dwie sondy. Rosjanie nie deklarują, że po nich wyślą na Księżyc ludzi.

Czytaj więcej

Wielki pech NASA. Start misji Artemis znowu odwołany

Borysow nie podał powodów kolejnego opóźnienia. W maju zdymisjonowany już szef Roskosmosu Rogozin zapowiadał start we wrześniu. Po rosyjskiej napaści na Ukrainę Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) zawiesiła udział Rosji we wspólnych projektach eksploracji Księżyca.

Wpłynęło to na programy automatycznych stacji Łuna-25, Łuna-26 i Łuna-27. Rosjanie, prawdopodobnie z braku zachodnich komponentów, musieli późnić start pierwszej stacji. Początkowo Łuna-25 miała zostać wystrzelona w październiku 2021 roku, ale start został przełożony. W listopadzie wykryto usterkę w stacji. Urządzenie "nie mogło pokazać poprawnych danych podczas schodzenia z orbity”. Potem stacja miała wystartować na Księżyc w maju tego roku, potem we wrześniu, a teraz wiadomo, że będzie to w 2023 r.

Przypominamy, że ostatni raz rosyjski lądownik księżycowy Łuna-24 poleciał na satelitę Ziemi w 1976 roku. Rosjanie fizycznie nigdy nie stanęli na Srebrnym Globie.