Najwięksi wrogowie sztucznej inteligencji. Potężne zmiany nie przejdą bez walki

Rewolucja technologiczna może doprowadzić do opodatkowania robotów, czterodniowego tygodnia pracy, gwarancji zatrudnienia i dochodu podstawowego.

Publikacja: 30.05.2023 01:51

Rozwój sztucznej inteligencji może sprawić, że konieczne będą reformy – od gwarancji zatrudnienia, p

Rozwój sztucznej inteligencji może sprawić, że konieczne będą reformy – od gwarancji zatrudnienia, przez czterodniowy tydzień pracy, po tzw. bezwarunkowy dochód podstawowy, finansowany z podatków od robotów i AI

Foto: Blue Planet Studio / shutterstock

Nastroje anty-AI na świecie przybierają na sile. W czasach rewolucji przemysłowej, gdy rodził się luddyzm, radykalny ruch przeciwko industrializacji, jego szeregi zasilali pracownicy fizyczni. Robotnicy i rzemieślnicy niszczyli maszyny, bo widzieli w nich główną przyczynę niskich płac i zagrożenia bezrobociem. Dla sporej części mas postęp techniczny na przełomie XVIII i XIX w. był tym samym, czym w trzeciej dekadzie XXI w. dla wielu z nas może jawić się boom na sztuczną inteligencję. Tyle że dziś luddyzm swoją siłę czerpie nie z osób pracujących siłą mięśni, lecz mózgu – m.in. twórców i artystów. Protest członków społeczności internetowej ArtStation, sprzeciwiających się grafikom generowanym przez algorytmy (umieszczają w swoim portfolio obrazy „No AI Art”), czy strajk scenarzystów w Hollywood, domagających się zakazu dla botów tworzących filmowe skrypty, to ledwie przedsmak tego, co nas czeka.

AI odbiera nam władzę

Boom na AI rozgrzał skrajne emocje. Dziś jeszcze nie wiemy, czy ta technologia uczyni nas w przyszłości superludźmi czy nas unicestwi. Ale fakt jest taki, że musimy nauczyć się z nią żyć. A to wymaga radykalnych zmian.

Czy rację ma Elon Musk, który apeluje o półroczne moratorium na prace nad rozwojem sztucznej inteligencji, twierdząc, że kolejne jej modele doprowadzą do „utraty kontroli nad cywilizacją”, czy Yann LeCun, jeden z najbardziej znanych naukowców z tej branży, rozwijający algorytmy AI w koncernie Meta, który o przeciwnikach sztucznej inteligencji mówi, że to zwyczajni pesymiści. – Charakteryzuje ich nieograniczona wyobraźnia dotycząca scenariuszy katastrof i całkowity jej brak w zakresie sposobów ich uniknięcia. Możemy sobie wyobrazić lot samolotem zakończony wypadkiem, ale inżynierowie znaleźli sposoby, aby ta forma transportu była bezpieczna – podkreśla.

Czytaj więcej

Już bilion dolarów wartości. Ta firma rozdaje karty w sztucznej inteligencji

Paul Graham, znany amerykański informatyk i inwestor, jest jeszcze większym zwolennikiem „swobody” dla technologii AI. Jego zdaniem tworzenie prawa ograniczającego technologię, przynajmniej tak, jak dzieje się to w Europie, to błąd. Choć sam ujął to bardziej dosadnie. „Wiedziałem, że organy regulacyjne UE będą wariować na temat sztucznej inteligencji. Nie spodziewałem się, że to szaleństwo przybierze formę niewiarygodnie głupich projektów rozporządzeń” – napisał na Twitterze.

Mimo takich opinii to jednak współcześni luddyści dochodzą do głosu. Yuval Noach Harari, izraelski historyk i autor bestsellera „Sapiens”, wskazuje, iż obawy przed sztuczną inteligencją prześladowały ludzkość już od samego początku ery komputerów. – Po raz pierwszy wymyśliliśmy technologię, która nas nie wzmacnia, ale odbiera nam władzę – twierdzi.

Podczas wystąpienia na Frontiers Forum, cyklicznym wydarzeniu, na którym laureaci Nagrody Nobla i wybitni myśliciele rozmawiają o globalnych wyzwaniach, Harari przywołał głośny przykład programisty Google’a Blake’a Lemoine’a, który stracił pracę po tym, jak ogłosił, że bot, którego programował, uzyskał świadomość. – I wcale w tym wydarzeniu najistotniejsze nie jest to, że bot ma samoświadomość, co zapewne jest nieprawdą, lecz to, iż Lemoine, spodziewając się konsekwencji w postaci utraty lukratywnej posady, zdecydował się podjąć ryzyko, niejako chroniąc AI. A zatem, jeśli sztuczna inteligencja może wpływać na ludzi w taki sposób, że ci godzą się na ryzyko, to do czego może nas jeszcze nakłonić – zastanawia się Harari.

Era obfitości

Skrajne spojrzenia na rozwój AI nie dają faktycznego obrazu rzeczywistości. Z jednej strony bowiem są interesy korporacji, a z drugiej społeczne obawy przed zmianą. – Apokalipsa nie nadchodzi, musimy za to przeciwstawić się cynizmowi i strachowi przed AI – przekonuje w rozmowie z „Guardianem” kanadyjski pisarz i intelektualista Stephen March.

Czytaj więcej

Elektronika będzie sterowana myślami. Oni rzucili wyzwanie Muskowi

I nauczyć się żyć w świecie algorytmów, gdzie – jak prognozuje Goldman Sachs – 300 mln pełnoetatowych stanowisk pracy będzie „dotkniętych” przez AI. Bez wątpienia wiele osób straci źródło utrzymania, inne będą musiały nabyć nowe kompetencje. Z „Future of Jobs Report 2023” wynika, że co piąta firma – na skutek wdrożenia tej technologii – zredukuje zatrudnienie. Brzmi jak przepis na katastrofę. Ale Linus Ekenstam, na co dzień zajmujący się nowymi technologiami edukator AI, uważa, że może nas czekać coś wręcz przeciwnego – era obfitości, w której „potrzeba ludzkiej pracy do przetrwania spada do zera”. Staniemy się gatunkiem wypoczynku – twierdzi.

Niezależnie od tego, czy ta wizja jest realna, coraz mocniej zaczynają wybrzmiewać hasła luddystów domagających się reform mających na celu sprawiedliwą dystrybucję zysków z automatyzacji. Stąd pomysł na podatek od robotów i powszechny (tzw. bezwarunkowy) dochód podstawowy. Zarówno wprowadzenie specjalnych opłat od każdej maszyny, która zastąpi miejsce pracy (idea wspierana jest m.in. przez znanego senatora Bernarda Sandersa i Billa Gatesa), jak i bezwarunkowy dochód (model finansów publicznych zakładający, że obywatele, niezależnie od sytuacji materialnej, otrzymują od państwa jednakową kwotę pieniędzy) zyskują coraz więcej zwolenników. Podobnie jak żądania państwowych gwarancji zatrudnienia czy postulat czterodniowego tygodnia pracy.

Nastroje anty-AI na świecie przybierają na sile. W czasach rewolucji przemysłowej, gdy rodził się luddyzm, radykalny ruch przeciwko industrializacji, jego szeregi zasilali pracownicy fizyczni. Robotnicy i rzemieślnicy niszczyli maszyny, bo widzieli w nich główną przyczynę niskich płac i zagrożenia bezrobociem. Dla sporej części mas postęp techniczny na przełomie XVIII i XIX w. był tym samym, czym w trzeciej dekadzie XXI w. dla wielu z nas może jawić się boom na sztuczną inteligencję. Tyle że dziś luddyzm swoją siłę czerpie nie z osób pracujących siłą mięśni, lecz mózgu – m.in. twórców i artystów. Protest członków społeczności internetowej ArtStation, sprzeciwiających się grafikom generowanym przez algorytmy (umieszczają w swoim portfolio obrazy „No AI Art”), czy strajk scenarzystów w Hollywood, domagających się zakazu dla botów tworzących filmowe skrypty, to ledwie przedsmak tego, co nas czeka.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Technologie
Szwajcarzy już wiedzą, jak rozwiązać największy problem elektrowni jądrowych
Technologie
„Niewidzialne” włókna zastąpią nylon i kevlar. Bioelektronika podbije świat
Technologie
Amerykanie zbudują drony przyszłości o wielkim zasięgu. Startuje bitwa koncernów
Technologie
Chińczycy opracowali żaroodporny stop. To rewolucja w lotnictwie i transporcie
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Technologie
Apple wyłowił talenty nad Wisłą. Polscy programiści mają świetne pomysły
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał