Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób mobilne roboty humanoidalne mogą zrewolucjonizować dostęp do zaawansowanej chirurgii?
  • Na czym polegał przełomowy zabieg z udziałem „Surgie”?
  • Jakie są największe wyzwania technologiczne stojące przed nową generacją medycznych maszyn?

Współczesna robotyka medyczna kojarzy się z niezwykłą precyzją, ale też z ogromnymi gabarytami. Dotychczasowe wyspecjalizowane systemy chirurgiczne potrafią ważyć około 800 kg i wymagają specjalnie przystosowanych, niezwykle kosztownych sal operacyjnych. To drastycznie ogranicza ich globalną dostępność, zamykając drogę do nowoczesnej opieki pacjentom z uboższych, zacofanych technologicznie lub odizolowanych regionów. I tu wkraczają humanoidy.

„Surgie” już operuje

Wyniki badań, opublikowane w czasopiśmie „Nature”, otwierają nowy rozdział w historii telemedycyny. Naukowcy opisali operację z udziałem humanoidalnych robotów, które wcieliły się w rolę chirurgów. Czy mobilne maszyny o ludzkich kształtach zastąpią potężne i drogie systemy? Doświadczenie, za którym stoją naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, daje podstawy, aby tak sądzić. Inżynierowie i chirurdzy z UC San Diego stworzyli kompaktowe roboty o nazwie „Surgie”. Mają 150 cm wzrostu i ważą zaledwie 27 kg, a dzięki swojej niespotykanej dotąd mobilności oraz lekkiej konstrukcji mogą pracować w niemal każdych warunkach, stając się tańszą, a przede wszystkim łatwiej dostępną alternatywą dla medycznych kolosów.

W ramach przedklinicznego badania przeprowadzonego na dużych ssakach naczelnych zrealizowano dwa udane, historyczne zabiegi. W pierwszym z nich humanoidalny robot, wspierany przez żywego chirurga pełniącego rolę asystenta, przeprowadził operację usunięcia pęcherzyka żółciowego. W drugim dwa roboty operowały wspólnie, ramię w ramię, bez bezpośredniego udziału ludzkich rąk przy stole operacyjnym. W obu przypadkach maszyny nie działały autonomicznie – były precyzyjnie sterowane na odległość przez lekarzy w trybie teleoperacji.

Michael Yip, pracownik naukowy UC San Diego i jeden z autorów publikacji, przekonuje, że zdalnie sterowane humanoidy mają realny potencjał w zakresie rozszerzania dostępu do kluczowych zabiegów wszędzie tam, gdzie pacjenci z powodów logistycznych lub finansowych nie mieliby na nie szans.

Czytaj więcej

Człowiek przestał być już potrzebny. Roboty uzyskały zaskakującą umiejętność

Od pola walki po misje kosmiczne

Choć sukces kalifornijskich naukowców jest bezprecedensowy, technologia ta znajduje się dopiero na tzw. etapie dowodu słuszności koncepcji (proof of concept) i wciąż boryka się z ograniczeniami. Podczas testowych zabiegów roboty wymagały wielokrotnej rekalibracji, przez co operacje trwały znacznie dłużej niż przy użyciu obecnych systemów. Kolejnym poważnym wyzwaniem pozostaje latencja – opóźnienie między ruchem chirurga a reakcją maszyny, co utrudnia operowanie na większe odległości.

Twórcy projektu zachowują jednak spokój, przypominając początki tradycyjnej laparoskopii robotycznej. Shanglei Liu, adiunkt chirurgii w UC San Diego School of Medicine, który osobiście sterował robotem, zauważa, że wczesne systemy napotykały identyczne problemy. Pierwsza laparoskopowa operacja robotyczna trwała sześć godzin; dziś zajmuje zaledwie 30 minut. Z czasem „Surgie” osiągnie podobną sprawność?

Ambicje naukowców sięgają dalej niż tylko wykonywanie procedur chirurgicznych. Widzą oni potencjał humanoidalnych robotów w szerszym zastosowaniu na blokach operacyjnych: od podawania narzędzi, po sprzątanie po zabiegach. Długofalowym celem zespołu jest stworzenie zintegrowanego środowiska, w którym ludzie i humanoidy będą pracować jako jeden zespół, rozwiązując problem globalnego niedoboru kadry medycznej. A dzięki uniwersalnej konstrukcji, lekkie roboty chirurgiczne będzie można wdrożyć praktycznie wszędzie – od odległych obszarów wiejskich, przez szpitale polowe na froncie walki, aż po przyszłe misje w kosmosie.