Materiał powstał we współpracy z Google

Sterowanie komputerem za pomocą ruchów głowy, automatyczne napisy, głosowe opisywanie otoczenia czy narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję – takie rozwiązania można już poznawać i testować w nowo otwartym Accessibility Discovery Center (ADC) w warszawskiej siedzibie Google. To pierwsze tego rodzaju miejsce w Europie Środkowo-Wschodniej i dziewiąte na świecie. Centrum ma być czymś więcej niż prezentacją technologicznych nowinek. Jego zadaniem jest stworzenie przestrzeni, w której osoby z niepełnosprawnościami, inżynierowie, przedstawiciele biznesu, administracji publicznej i organizacji społecznych będą wspólnie pracować nad usuwaniem barier. Podczas inauguracji ADC w Warszawie podkreślano, że o sukcesie cyfrowej inkluzji zdecydują jednak nie tylko algorytmy, ale także sposób myślenia firm i gotowość do słuchania użytkowników rozwiązań.

– To nie jest muzeum. To miejsce ma być żywe i zapraszamy do niego wszystkich – mówiła podczas inauguracji Olga Sztuba, menedżerka ds. komunikacji w Google.

Przygotowania do uruchomienia ADC trwały kilka lat. Grzegorz Krumpholz, dyrektor ds. technologii i platform w Google, wskazywał, że centrum uzupełnia prace polskich zespołów inżynieryjnych. Firma zatrudnia w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu łącznie 3 tys. osób. W Polsce rozwijane są m.in. technologie związane z przeglądarką Chrome, systemem Android i urządzeniami Pixel.

– Wierzymy w Google, że technologia nie ma sensu, jeżeli nie jest dostępna dla wszystkich i jest ukryta za jakimiś barierami – mówił Krumpholz. Podkreślał, że zamiast koncentrować się na ograniczeniach konkretnej osoby, należy szukać barier tkwiących w otoczeniu i sposobie projektowania usług. Rozwiązania opracowane z myślą o osobach z niepełnosprawnościami często poprawiają też komfort korzystania z produktów przez pozostałych użytkowników.

Piotr Rudnicki, lider warszawskiego ADC, zwracał uwagę, że już samo przygotowywanie centrum pokazało wartość współpracy z osobami korzystającymi z technologii asystujących. – Oprowadzaliśmy wycieczki, ale też ich uczestnicy oprowadzali nas, bo osoby, które przychodziły, dzieliły się swoimi doświadczeniami – mówił Rudnicki.

Konrad Rychlewski, drugi z liderów ADC, podkreślał znaczenie zaangażowania partnerów. – Kluczem do sukcesu tego miejsca jest silna społeczność i bliska współpraca z naszymi partnerami. Chcemy tworzyć przestrzeń wymiany doświadczeń, wspólnego testowania i przezwyciężania barier – zaznaczył.

W centrum można poznać m.in. Google Lookout, który pomaga osobom niewidomym i słabowidzącym uzyskiwać głosowe opisy otoczenia i zdjęć, „Napisy na żywo”, umożliwiające transkrypcję mowy, oraz „Mowę wzrokiem”, pozwalającą komunikować się przez wybieranie wzrokiem słów i zwrotów. Prezentowane są też funkcje wspomagające wykonywanie zdjęć oraz alternatywne metody obsługi urządzeń.

Dostępność standardem

Znaczenie inicjatywy podkreślał dr Krzysztof Czechowski, dyrektor Biura Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych. Zwracał uwagę na skalę potrzeb oraz rosnącą zależność codziennego życia od usług cyfrowych. Według przywołanych przez niego danych Światowej Organizacji Zdrowia na świecie żyje 1,3 mld osób z niepełnosprawnościami w stopniu znacznym. Wraz z rozwojem cyfryzacji dostępność będzie miała coraz większy wpływ na możliwość samodzielnego załatwiania spraw i uczestnictwa w życiu społecznym.

– Dostępność musi być normą. To nie jest żaden gest dobroczynności. Dostępność to podstawa dzisiaj inkluzji społecznej – mówił Czechowski. Jego zdaniem problem ma także wymiar gospodarczy. Niedostępne serwisy internetowe mogą odcinać przedsiębiorców od części potencjalnych klientów. – To ogromny rynek konsumentów, którzy dzisiaj wypadają z rynku, bo po prostu serwisy internetowe są niedostępne. E-commerce traci fortuny na tym – argumentował. Podkreślił też, że choć centrum zajmuje relatywnie niewielką przestrzeń to jego wpływ może być globalny, jeśli uwagi użytkowników przełożą się na zmiany w produktach wykorzystywanych na całym świecie.

O współpracy mówiła też Donata Kończyk, pełnomocniczka prezydenta m.st. Warszawy ds. dostępności. Odczytała list Rafała Trzaskowskiego, w którym prezydent stolicy podkreślił znaczenie współpracy inżynierów, administracji publicznej i organizacji pozarządowych. Zwrócił też uwagę na potencjał technologii asystujących i sztucznej inteligencji w zwiększaniu samodzielności osób z niepełnosprawnościami. Kończyk zadeklarowała gotowość miasta do współpracy z ADC. – Widzę ogromny potencjał we współpracy również z miastem i taką współpracę z naszej strony deklaruję – powiedziała.

Dostępność od początku

Podczas debaty „Technologie bez barier w codziennej praktyce” towarzyszącej otwarciu ADC uczestnicy zwracali uwagę, że wiele problemów można wyeliminować, zanim produkt trafi na rynek. Warunkiem jest uwzględnienie dostępności na etapie projektowania, a nie dopiero po zakończeniu prac. – Jeżeli to jest coś, o czym myślimy dopiero po sprzedaży czy po wyprodukowaniu produktu, wtedy te rozwiązania są dużo trudniejsze – mówił Krumpholz. Późniejsze poprawki bywają skomplikowane, kosztowne i niespójne z innymi elementami systemu. Dlatego dostępność powinna być uwzględniana już podczas określania wymagań, projektowania interfejsów i testowania produktów.

Adrian Now, prowadzący kanał „W ciemno”, podkreślał, że niepełnosprawność w dużej mierze zależy od tego, w jakim środowisku funkcjonuje człowiek. – My jesteśmy niepełnosprawni w środowisku, które jest niedostosowane. W momencie, gdy środowisko, urządzenia, oprogramowanie staje się dostosowane, to nagle jesteśmy wszyscy sobie równi – mówił. Zwracał uwagę, że dostępność nie dotyczy wyłącznie osób z formalnie stwierdzoną niepełnosprawnością. Obejmuje również seniorów, osoby słabiej słyszące i ludzi korzystających z okularów. – Nawet jeśli dzisiaj jestem piękny, młody, pełnosprawny, to za te 40 lat pewnie będę wymagał tych okularów, będę musiał używać ich do czytania – zauważył.

AI pomaga, ale…

Jednym z wątków debaty była rola sztucznej inteligencji. Uczestnicy wskazywali, że AI ułatwia komunikację, tworzenie napisów, odczytywanie informacji z otoczenia i dostosowywanie urządzeń do potrzeb użytkownika. Zwracali jednak uwagę na ograniczenia tych rozwiązań. Paulina Grzelak, studentka Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej, mówiła o znaczeniu automatycznych napisów i tłumaczeń. Jako osoba głucha korzysta z narzędzi, które przekształcają wypowiedzi na tekst. – Jeżeli ktoś coś mówi, to ściągam sobie to na telefon. Przekłada mi się to na tekst. Tak samo, jeżeli ja czegoś nie rozumiem, to też proszę ją, żeby mi wytłumaczyła i przełożyła mi to na dostępny język dla mnie – opowiadała. Zaznaczała jednak, że technologia nie zawsze działa idealnie. Szczególnie trudne może być dostosowanie komunikacji do potrzeb osób, dla których naturalnym językiem jest polski język migowy.

Adrian Now przywołał przykład aplikacji Be My Eyes, która pomaga osobom niewidomym m.in. przez opisywanie zdjęć i otoczenia. Zwracał jednocześnie uwagę, że nie każda funkcja AI jest dostępna dla wszystkich użytkowników. – Co z tego, że to jest dostępne, jak nie dla nas? Nie każdy mówi w języku angielskim i nie każdy chce się porozumiewać w tym języku. Musimy mieć wybór – argumentował.

Rozwiązania opracowane z myślą o osobach z niepełnosprawnościami często poprawiają też komfort korzy

Rozwiązania opracowane z myślą o osobach z niepełnosprawnościami często poprawiają też komfort korzystania z produktów przez pozostałych użytkowników

Foto: mat. pras.

Krumpholz podkreślał, że Google rozwija modele AI i testuje ich działanie w swoich produktach. Zwracał też uwagę na możliwość personalizacji. – Ta sama aplikacja może wyglądać zupełnie inaczej dla innych osób – wyjaśniał.

Rychlewski wskazał przykład tłumaczenia mowy na żywo podczas spotkań wideo, dostępnego – jak mówił – w ponad 60 językach. Rozwiązanie wykorzystujące bezpośredni przekład mowy na mowę pozwala zachować więcej cech wypowiedzi niż systemy opierające się wyłącznie na tekście.

Uczestnicy podkreślali również, że wyniki AI trzeba weryfikować, a modele nie powinny utrwalać stereotypów dotyczących niepełnosprawności. Technologia musi być nie tylko sprawna, ale także zaprojektowana z uwzględnieniem różnorodnych potrzeb.

Potrzebne nowe narzędzia

Podczas dyskusji Justyna Jaruzelska, osoba głucha posługująca się językiem migowym, zwracała uwagę, że technologie ułatwiające kontakt ze światem osób słyszących zwiększają samodzielność, ale powinny uwzględniać również prywatność użytkowników. Podkreślała, że społeczność osób głuchych jest zróżnicowana. Nie wszyscy posługują się językiem migowym i nie wszyscy równie swobodnie czytają po polsku. Dlatego rozwiązania cyfrowe powinny oferować różne sposoby komunikacji. Jaruzelska wskazywała na potrzebę rozwijania narzędzi tłumaczących polski język migowy na tekst lub mowę. Chodzi o to, by osoba głucha mogła nie tylko odbierać informacje, lecz także przekazywać je bez konieczności każdorazowego pisania na telefonie.

Krumpholz przypomniał o projekcie Euphonia, który pomaga osobom mającym trudności z artykulacją, przekształcając ich wypowiedzi w bardziej płynną mowę. Zaznaczył, że rozwijanie technologii wspierających komunikację jest ważnym kierunkiem. Rozmówcy wskazywali też na potrzebę lepszej integracji smartfonów z aparatami słuchowymi. Dostępność zależy bowiem od całego ekosystemu – urządzeń, systemów operacyjnych, aplikacji i sposobu świadczenia usług.

Dostępność elementem konkurencyjności

Uczestnicy debaty zwracali uwagę, że jedną z największych przeszkód we wdrażaniu dostępności jest brak zainteresowania ze strony osób zarządzających. Czechowski podkreślał, że jeśli dostępność nie stanie się priorytetem kierownictwa, nawet dobre pomysły pracowników nie przełożą się na zmiany. Jeżeli dostępność jest uwzględniana dopiero po wdrożeniu produktu, wymaga dodatkowych prac i nakładów. Jeżeli zostanie zaplanowana od początku, może ograniczyć koszty późniejszych zmian i zwiększyć liczbę osób korzystających z usługi.

Podczas spotkania wskazywano konkretne bariery. Jeden z uczestników zwrócił uwagę na bankowe procedury potwierdzania tożsamości wymagające połączenia głosowego, które mogą utrudniać samodzielne korzystanie z usług osobom głuchym. Inny problem dotyczy pracy z dokumentami w sieci, gdzie różne systemy i technologie asystujące nie zawsze prawidłowo ze sobą współpracują. Takie przykłady pokazują, że o dostępności często decydują szczegóły niezauważalne dla większości użytkowników. Dla części klientów mogą jednak przesądzać o tym, czy będą mogli samodzielnie skorzystać z usługi.

Warszawskie ADC ma łączyć kompetencje techniczne z doświadczeniem osób, które na co dzień korzystają z technologii asystujących. Dla Google to krok w kierunku uwzględniania dostępności w rozwoju produktów, a dla organizacji społecznych i instytucji publicznych – możliwość zgłaszania problemów i testowania rozwiązań. – To, co centrum rozwiąże, zależy od nas wszystkich, bo przecież jest to głównie przestrzeń tworzenia, dialogu i testowania – mówił Rychlewski.

Przedstawiciele Google zachęcają, aby z ADC korzystały organizacje społeczne, uczelnie, firmy technologiczne i instytucje publiczne. Zainteresowani wizytami i warsztatami mogą kontaktować się z centrum pod adresem adc-warsaw@google.com.

Jak wygląda Accessibility Discovery Center (ADC) firmy Google w Warszawie?

Na wirtualny spacer po otwartym już Centrum, w tym po strefie demonstracyjnej, zapraszają Olga Sztuba z Google i Artur Osiecki z „Rzeczpospolitej".

Materiał powstał we współpracy z Google