Silicki: Największe przemiany w technologii i usługach to 10 ostatnich lat

Piotr Guzik

Od internetu uzależnione są niemal wszystkie obszary ludzkiej aktywności. W tym te krytyczne, jak dostawy energii lub wody pitnej, szpitale, ruch lotniczy. I wszystko jest ze sobą połączone. Jeden, z pozoru lokalny i błahy, incydent może doprowadzić do poważnych konsekwencji – mówi Krzysztof Silicki, p.o. dyrektora NASK.

 

NASK obchodzi 25-lecie. Czy wiąże się to z rocznicą podłączenia Polski do internetu? Jaki udział NASK miał w tych wydarzeniach?

Krzysztof Silicki, p.o. dyrektora NASK: Pierwsze połączenie Polski z internetem zostało wykonane rzeczywiście przy udziale NASK, ale był to wtedy zespół koordynacyjny, utworzony przy Uniwersytecie Warszawskim. I było to trochę wcześniej niż 25 lat temu, bo za symboliczną datę utworzenia pierwszego stałego polskiego łącza z internetem przyjmuje się 17 sierpnia 1991 r. Natomiast później NASK został wyodrębniony z UW i stał się samodzielną jednostką badawczo-rozwojową. I właśnie tę rocznicę świętujemy w tym roku.

Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – tak rozwijał się skrót NASK. Internet tym był na początku, siecią dla uczelni i naukowców?

Rzeczywiście, tak historycznie brzmiała nazwa naszego instytutu, w okresie, kiedy naszym głównym zadaniem był rozwój sieci dla środowiska naukowego. Dziś używamy jej tylko w formie skrótu NASK – dodając – z racji nowego statusu; Państwowy Instytut Badawczy. Nasza działalność nie ogranicza się już do sieci akademickich, podobnie jak nie ogranicza się do tego internet. Prawdę mówiąc, od początku nie staraliśmy się ograniczać wyłącznie do środowisk akademickich. Jeśli ktoś spoza tych środowisk wiedział, co to jest internet, i chciał się dołączyć – zwykle nie odmawialiśmy. Ale rzeczywiście początki sieci komputerowych były ściśle związane z potrzebami badaczy. Chodziło o ułatwienie współpracy ośrodków krajowych i kontakt ze społecznością międzynarodową, dostęp do bibliotek i baz danych, wymianę dużych ilości danych i ich wspólną analizę.

Warto wspomnieć, że jeszcze przed nawiązaniem stałej łączności przez internet naukowcy z Polski kontaktowali się przez różne sieci z kolegami z zagranicy. W Krakowie w Instytucie Fizyki Jądrowej PAN działało nawet przez kilka lat stałe łącze, przeznaczone do bezpośredniego kontaktu z ośrodkiem badawczym CERN w Genewie. O jego istnieniu Instytut jednak szerzej nie informował. NASK dowiedział się o tym łączu przypadkiem, w trakcie inwentaryzacji, którą przeprowadzaliśmy w połowie lat 90. przed wspólnym wystąpieniem o zezwolenie telekomunikacyjne dla sieci akademickich.

CZYTAJ TAKŻE: 5G, sztuczna inteligencja, internet rzeczy to koniec internetu, jaki znamy

Jakie cele stawialiście sobie na początku lat 90.? Ile komputerów miało być podłączonych do internetu?

Nie było ściśle wytyczonych planów. Wtedy ambitnym przedsięwzięciem wydawało się dostarczanie łącz pomiędzy ośrodkami akademickimi, budowa i rozwój wieloprotokołowej sieci krajowej, wsparcie regionalnych centrów rozwoju sieci, które tworzone były wokół uczelni w dużych miastach. Mówimy o skali rzędu kilku tysięcy urządzeń końcowych.

Dość szybko okazało się, że mamy do czynienia z lawiną, postęp techniczny w połączeniu z rozwojem rynku sprawiły, że pojawiły się firmy prywatne, świadczące usługi dla indywidualnych użytkowników. Również Telekomunikacja Polska przyczyniła się do tego, uruchamiając numer telefonu, z którego mogli korzystać indywidualni posiadacze modemów, aby łączyć się z internetem za cenę niewymagającą pokrywania opłaty międzymiastowej.

CZYTAJ TAKŻE: Wolność i bezpieczeństwo mogą iść w parze

Jak w ciągu tych 25 lat zmieniła się rzeczywistość gospodarczo-informatyczna?

Niewyobrażalnie. Początkowo można powiedzieć, że internet był unowocześnioną wersją telefonu czy faksu. Umożliwiał przesyłanie danych w postaci elektronicznej – to była jego główna zaleta dla naukowców, którzy dzielili się wynikami pomiarów, prowadzonych w ramach eksperymentów. Natomiast zwykłym użytkownikom początkowo służyły usługi e-mail i stosunkowo skromna liczba stron firm i instytucji, które zainwestowały w taką „wirtualną” wizytówkę. Zainteresowanie ze strony biznesu było duże, tak duże, że przerosło nawet możliwości techniczne, co doprowadziło do powstania, głównie w USA, tzw. bańki internetowej, której pęknięcie doprowadziło do załamania rynku około 2000 r. Rewolucja wróciła pod koniec pierwszej dekady XXI wieku. Jej symbolem jest internet mobilny i rozwój mediów społecznościowych.

20 lat temu usługi, z których korzystamy przez nasze telefony (smartfony), były naprawdę w sferze science fiction. Usługi bankowe, sprawy urzędowe, zakupy, gry, muzyka i wideo online, ciągły kontakt z rodziną i przyjaciółmi – a to wszystko w urządzeniu mieszczącym się w kieszeni. Tak naprawdę do największej przemiany doszło w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Konsekwencje tej zmiany odczuwają wszystkie dziedziny gospodarki, państwa i organizacje i wszyscy użytkownicy, dla których zmianie uległ po prostu styl życia.

Jakie były wyzwania kiedyś, a jakie są teraz?

Myślę, że w gruncie rzeczy wciąż są te same. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to głównie mówimy o ochronie danych przed nieuprawnionym dostępem, o ochronie użytkowników przed oszustwami i o ochronie infrastruktury krytycznej przed atakami powodującymi awarie i utrudnienia w działalności firm czy instytucji. Natomiast zupełnie zmieniła się skala tych wyzwań. Od internetu uzależnione są niemal wszystkie obszary ludzkiej aktywności. W tym te krytyczne, takie jak dostawy energii lub wody pitnej, szpitale, ruch lotniczy. I wszystko jest ze sobą połączone. Jeden, z pozoru lokalny i błahy, incydent może doprowadzić do lawiny zakłóceń i bardzo poważnych konsekwencji.

Jak widzi pan przyszłość NASK?

Przed chwilą mówiliśmy o tym, jak bardzo różni się dzisiejszy świat od tego, który mieliśmy kilkanaście lat temu. Kto wie, jak będzie wyglądał za kolejnych kilkanaście. Może dużą część tego, co obecnie wykonuje personel NASK, będą realizowały uczące się maszyny, sztuczna inteligencja, analizujące zagrożenia z maszynową prędkością i precyzją? Już dziś tworzymy rozwiązania oparte na uczeniu maszynowym, pomocne w naszej pracy, i planujemy je rozwijać. A w tej sytuacji nasze silne kadry będą realizować w NASK zupełnie inne zadania, choć ich charakter zawsze będzie ten sam – innowacyjne zmienianie rzeczywistości cyfrowej.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Chmura rośnie jak szalona. Kto się liczy?

Popularność usług chmurowych szybko się zwiększa. Jak pokazują najnowsze dane firmy Canalys, wartość tego ...

Tysiące aplikacji na Androida kradnie dane użytkowników

Około 1300 aplikacji nielegalnie omija mechanizmy zabezpieczające, aby uzyskać dostęp do m.in. geolokalizacji, czy ...

Ogromna nadzieja dla niewidomych: implant pozwoli im odzyskać wzrok

Jest nadzieja dla osób niewidomych. Już sześciu pacjentów otrzymało specjalne implanty, umożliwiające im częściowe ...

Donald Trump grozi Wielkiej Brytanii i Niemcom w sprawie Huawei

Amerykański prezydent Donald Trump ma osobiście ostrzec brytyjski rząd w trakcie swojej podróży do ...

Najbogatsi stawiają na akcje hi-tech

Już ponad połowa zamożnych przedsiębiorców na świecie inwestuje w akcje spółek technologicznych. Żadna inna ...

Robert Trętowski: Blockchain spędza sen z powiek starej gospodarce

Prawie wszystkie firmy technologiczne eksperymentują z blockchainem – mówi Robert Trętowski, wiceprezes zarządu Krajowej ...