Echa raportu NIK: Pola będą już pod kontrolą

Ponad 5 mln zł na nowoczesny sprzęt, szkolenie inspektorów i system gromadzący wyniki pomiarów poziomu pola elektromagnetycznego – resort cyfryzacji chce skuteczniej walczyć z elektroskażeniem.

Jasny podział kompetencji, ekstraśrodki na kontrole, a wiedza o pomiarach dostępna dla każdego – to jedne z pomysłów, dzięki którym społeczeństwo ma czuć się bezpieczniej, a sporów wokół masztów telefonii komórkowej ubędzie.

Tzw. megaustawa telekomunikacyjna likwiduje luki w systemie pomiaru pola elektromagnetycznego i rozwiązuje wiele problemów, na które zwraca uwagę NIK – zapewnia Ministerstwo Cyfryzacji.

„Rzeczpospolita” opisała w poniedziałek raport Izby, która negatywnie oceniła dotychczasowe działaniu instytucji odpowiedzialnych za pomiary natężenia pól elektromagnetycznych i wytknęła szereg zaniedbań, przez które nie ma pewności, czy normy natężenia są przestrzegane.

CZYTAJ TAKŻE: NIK: Komórkowe maszty bez należytej kontroli

– Raport NIK pokazuje jedno: rozwój technologii komunikacyjnych postępuje błyskawicznie. Zgadzamy się, że potrzeba lepszego prawa. Dlatego tzw. megaustawa telekomunikacyjna, nad którą rząd pracuje od ponad roku, poprawia system nadzoru nad urządzeniami wytwarzającymi pole elektromagnetyczne, zapewnia dodatkowe środki na sprzęt i kontrole. Na operatorów nakłada wiele nowych obowiązków – mówi Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji.

Resort zgadza się z NIK, że to niedofinansowanie inspektoratów ochrony środowiska i inspekcji sanitarnych odpowiedzialnych za monitoring – w tym brak dobrej aparatury – generuje część problemów. To ma się zmienić – tylko na zakup nowoczesnego sprzętu do mierzenia natężenia pola, który trafi do wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska, zostanie przeznaczonych ponad 5 mln zł. A inspektorzy przejdą szkolenia.

Megaustawa odpowiada też na inne zalecenie Izby, która wytknęła brak systemu teleinformatycznego z wynikami kontroli pomiarów natężenia pola. „Od 2017 roku trwają prace nad systemem SI2PEM, który zgromadzi wyniki wszystkich pomiarów dotyczących poziomu pola elektromagnetycznego” – przypomina resort cyfryzacji w wydanym komunikacie.

CZYTAJ TAKŻE: Sławomir Hausman: Nie ma powodów do obaw przed nową technologią

W nowym systemie znajdą się efekty pracy wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska, wojewódzkich inspekcji sanitarnych i pomiarów certyfikowanych laboratoriów. Megaustawa wymusi na operatorach też jednolity standard raportowania odnośnie do pola wytwarzanego przez stacje bazowe – co pozwoli na dokładną ocenę łącznych wartości pola wytwarzanego przez wszystkie instalacje radiokomunikacyjne w okolicy.

Dzięki SI2PEM poprawi się koordynacja między służbami odpowiedzialnymi za monitoring, a operatorzy będą mogli precyzyjnie ocenić rozkład wartości pola i efektywniej planować sieć i unikać przekroczeń. – Z kolei obywatele uzyskają dostęp do bezpłatnej strony internetowej, na której będą mogli sprawdzić poziom pola elektromagnetycznego w dowolnym miejscu w kraju – wyjaśnia wiceminister Buk. System będzie gotowy za rok.

Inna nowość to obowiązek przeprowadzania dodatkowych badań natężenia pola elektromagnetycznego przed uruchomieniem stacji pod kątem zgodności z przepisami – a nie, jak obecnie, po uruchomieniu. Wyniki będą zgłaszane wojewódzkim inspektoratom, a ma to dotyczyć stacji jako całości i urządzeń emitujących pole, czyli anteny, której obawiają się obywatele.

Resort cyfryzacji stawia też na edukację i już zlecił ekspertom przygotowanie przekrojowego opracowania na temat pola elektromagnetycznego (powstanie do końca maja), będzie można je pobrać bezpłatnie ze stron ministerstwa. A na stronie internetowej zapoznać się z pakietem zweryfikowanej wiedzy o danej sprawie.

Przez brak materiałów i nieprzejrzystość w działaniach służb badających pomiary natężenia pola wokół problemu narastają emocje. Choć – jak zaznacza resort – Instytut Łączności od lat prowadzi pomiary w całej Polsce. Używając najnowocześniejszego dostępnego sprzętu, ujawnił tylko dwa przekroczenia na 2880 lokalizacji. – Nadzór państwa działa, ale jak zauważa NIK, powinien działać lepiej. Mam nadzieję, że jeszcze przed wakacjami wejdą w życie przepisy, które nadzór ten uszczelnią – dodaje Buk.

W Polsce określono dopuszczalny poziom PEM na poziomie niższym od przyjętego w części krajów europejskich.

Zbigniew Gelzok, szef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przeciwdziałania Elektroskażeniom, uważa, że kluczowe są rzetelne pomiary natężenia pola elektromagnetycznego w godzinach szczytu. – Obecne, w godzinach pracy inspekcji, fałszują rzeczywistość.

Operatorzy sieci komórkowych na razie nie komentują raportu NIK.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Pękł miliard złotych inwestycji w polskie fintechy

Innowacyjne spółki rozwijające rozwiązania finansowe to łakomy kąsek. Na całym świecie polują na nie ...

Facebook ma coraz więcej martwych użytkowników

W ciągu najbliższych 50 lat liczba użytkowników Facebooka, którzy zmarli przekroczy liczbę żywych. Naukowcy ...

Gry wideo kozłem ofiarnym strzelanin w USA

Prezydent Donald Trump wraz z republikanami obwinia gry wideo za kluczowy czynnik przyczyniający się ...

Właściciel Pyszne.pl przejmuje brytyjskiego potentata

Właściciel polskiego serwisu Pyszne.pl łącząc się z brytyjskim Just Eat tworzy grupę dostarczającą posiłki ...

ISIS rekrutuje na TikToku, ulubionej aplikacji nastolatków

Bojownicy tzw. Państwa Islamskiego zamieszczali na TikToku filmy nawołujące do dołączenia do nich. Według ...

Na giełdę idzie kontrowersyjny jednorożec. Wycena: 47 mld dol.

We Company, do której należy startup WeWork, planuje debiut giełdowy, z którego chce pozyskać ...