Badanie: SMS-y do mieszkańców wysyła 280 urzędów w Polsce

87 proc. osób, które wzięły udział w badaniu zrealizowanym na zlecenie firmy SMSAPI zadeklarowało, że korzystałoby z powiadomień SMS od urzędu, gdyby było to możliwe w ich miejscowości. Do informacji, które chciałyby otrzymywać tą drogą najchętniej należą ostrzeżenia przed burzą, upałami lub powodzią. Wskazało na nie 81 proc. respondentów.

W dalszej kolejności badani wskazali na wiadomości o pogodzie (58,9 proc.), alerty smogowe (56,8 proc.), zapowiedzi wydarzeń w mieście (prawie 55 proc.),  informacje o korkach i utrudnieniach w komunikacji (46 proc.). Co trzeci badany chciałby też, by SMS-y pomagały mu w załatwianiu urzędowych spraw np. przypominając o nieuregulowanych podatkach czy informując o odbiorze dokumentów.

Co piąta osoba chciałaby dostawać wiadomość od swojego urzędu codziennie, 40 proc.  kilka razy w tygodniu, a co trzecia osoba kilka razy w miesiącu.

Z raportu wynika przy tym, że ponad 2/3 badanych ma możliwość subskrybowania wiadomości SMS w swojej miejscowości, a około 14 proc. takiej opcji nie posiada. Pozostali respondenci – około 20 proc. wszystkich – nie mają wiedzy na ten temat.

Dane wskazują, że jak na razie w udostępnianiu tego rodzaju usługi przodują w Polsce duże miasta. Według szacunków, oferuje ją ok. 280 urzędów. Sama firma jako dostawca masowych wysyłek SMS obsługuje ponad 150 urzędów miejskich, gminnych, powiatów, sołectw i urzędów wojewódzkich. Są wśród nich wojewódzkie miasta jak Katowice czy też powiatowe jak Dębica.

– Przeciętnie mieszkańcy otrzymują od jednej do sześciu wiadomości miesięcznie, chociaż zdarzają się wyjątki, jak niedawno podczas podtopień, gdzie komunikacja jest zwiększona, aby informować na bieżąco o sytuacji.Warto pamiętać, że w odróżnieniu od alertów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które docierają do wszystkich posiadaczy telefonów, SMS-y wysyłane za naszym pośrednictwem, dostają tylko ci, którzy się na nie zapisali. W dużych miastach subskrybuje je kilka procent mieszkańców, ale w niektórych miejscowościach, zwłaszcza dotkniętych w przeszłości kataklizmami pogodowymi, z takiej formy komunikacji korzysta nawet 40 proc. mieszkańców – wyjaśnia Jonasz Malec z SMSAPI.

Z danych tej firmy wynika, że 69 proc. użytkowników odczytuje SMS w ciągu 5 minut od jego otrzymania, a 91 proc. w ciągu godziny. Powiadomienie o utrudnieniach można więc odczytać w autobusie, drodze do szkoły, pracy i od razu reagować.

Badanie “Komunikacja instytucji publicznych z mieszkańcami. Oczekiwania i potrzeby” przeprowadziła agencja badawcza BioStat na grupie 1000 respondentów.

Mogą Ci się również spodobać

Współzałożyciel Apple’a Steve Wozniak radzi, by porzucać Facebooka

Steve Wozniak, który wraz ze Stevem Jobsem założył firmę Apple, w rozmowie z portalem ...

Po co działka? Amerykanie instalują na okrętach lasery

Amerykańskie okręty wojenne zyskają nową, potężną broń. To laser do zestrzeliwania pocisków manewrujących oraz ...

Intymna rewolucja. Polskie rozwiązanie idzie na giełdę i w świat

PelviFly wspiera kobiety w rehabilitacji uroginekologicznej z zastosowaniem czujnika dopochwowego, aplikacji i portalu teleopieki. ...

„Plaga” rozprzestrzenia się szybciej niż chiński koronawirus

Gdy śmiertelny wirus rozprzestrzenia się w Chinach, rekordy popularności bije aplikacja mobilna, która pozwala ...

Ten pracodawca wie, kiedy uprawiasz seks

Amerykański koncern Activision Blizzard płaci pracownikom za używanie i dostęp do danych z aplikacji ...

Niemiec oszukał Google. Stworzył sztuczny korek

Mapy Google to świetne narzędzie dla kierowców, ale nie są niestety niezawodne. Udowodnił to ...