Debata „Rzeczpospolitej”: Czy w Polsce warto spieszyć się z budową sieci 5G

AFP

Jaką rolę pełnić będą operatorzy komórkowi w świecie nowej technologii, czy niesie ona ze sobą przełomowe usługi i nowe źródła zysków – na takie pytania szukali odpowiedzi uczestnicy debaty „Rzeczpospolitej”.

W przededniu pierwszej w Polsce aukcji częstotliwości dla sieci 5G o tym, w jakim momencie przygotowań do jej budowy jesteśmy, czy warto się spieszyć oraz jak budować sieci 5G – rozmawiali podczas debaty zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą” przedstawiciele rządu, operatorów, dostawców infrastruktury i eksperci z firm doradczych.

Dużo mniej barier

Debatę „Dlaczego warto szybko wdrożyć sieć 5G” otworzyła Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji, podsumowując na prośbę redaktora „Rz” Artura Osieckiego przygotowania do budowy sieci mobilnej nowej generacji w kraju. – Wyeliminowaliśmy bariery, które stały nam na drodze, nie tylko aby budować sieć 5G, ale także aby rozwijać inne standardy sieci komórkowych, czyli zliberalizowaliśmy normy promieniowania elektromagnetycznego (PEM). Stało się to z końcem 2019 roku. Była to główna bariera, do zniesienia której przygotowywaliśmy się ponad rok – powiedziała Wanda Buk.

– Przed nami aukcja i rozdysponowanie częstotliwości dla sieci 5G, tzw. pasma C. Urząd Komunikacji Elektronicznej opublikował ponownie projekt dokumentacji aukcyjnej. Zgodnie z harmonogramem prezes UKE powinien te częstotliwości rozdysponować do końca czerwca. Mamy nadzieję, że tego terminu dotrzyma, chociaż mamy w resorcie świadomość, że jest relatywnie późno. Zapowiadany pierwotnie na początku roku start aukcji może mieć miejsce najwcześniej w marcu, ponieważ konsultacje dokumentacji trwają do 27 lutego – oceniła Wanda Buk.

W debacie nad 5G „Rzeczpospolitej” wzięli udział (od lewej): Martin Mellor, prezes Ericsson Polska; Paweł Olszynka, dyrektor dywizji ICT w firmie doradczej PMR; Wojciech Pytel, członek rady nadzorczej Polkomtelu (Grupa Polsat); Wanda Buk, Podsekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji; Piotr Kuriata, członek zarządu w P4 (Grupa Play Communications); Krzysztof Heller, współwłaściciel firmy doradczej Infostrategia i Andrzej J. Kozłowski, Prezes w firmie EmiTel.
fot: Robert Gardziński

Minister zapewniła przy tym, że nie ma ryzyka, iż Polska nie wywiąże się z zapisów Europejskiej Agendy Cyfrowej, mówiących, że w 2020 roku każdy kraj członkowski powinien uruchomić 5G przynajmniej w jednym mieście. – Jeżeli nawet prezes UKE opóźni się w rozdysponowaniu częstotliwości (nie mówię, że tak na pewno będzie), to operatorzy wydają się już dziś gotowi, aby nowy standard wdrażać niezależnie od dystrybucji pasma C. Ogłosili swoje plany inwestycyjne w tym zakresie. Pokazują one, że nie tylko cele EAC zostaną wypełnione, ale też czeka nas dużo większe, niż pierwotnie zakładaliśmy, pokrycie siecią 5G na koniec 2020 roku – dodała.

Według wiceminister cyfryzacji zasadne jest pytanie, jakie będą kolejne etapy budowy sieci 5G oraz czy sieć ta powinna pokryć cały kraj.

– Dziś warunki aukcji są zaprojektowane w taki sposób, że – o ile się nie zmienią – będzie to aukcja w miarę szybka. W maju ub.r. wprowadziliśmy przepisy, które rozwiały sporo wątpliwości i ryzyk związanych z tą procedurą – przypomniała Wanda Buk. – Jest jednak powiedzenie, że generałowie przygotowują się na wojny, które już były – dodała wiceminister, wrzucając kamyk do ogródka obecnego na debacie Wojciecha Pytla, członka rady nadzorczej Polkomtelu, operatora sieci Plus (Grupa Cyfrowy Polsat).

Według Buk toczą się też rozmowy z państwami ościennymi o koordynacji wykorzystania pasma 700 MHz.

Nie ma jednego 5G

Paweł Rożyński, redaktor „Rzeczpospolitej”, poprosił o naszkicowanie mapy rozwoju sieci 5G na świecie i określenie miejsca na niej Polski.

– Wbrew temu, co może się wydawać, start sieci 5G to nie jest pieśń przyszłości. Pierwsza tego typu sieć wystartowała w 2018 roku w Stanach Zjednoczonych. Obecnie mamy już kraj, w którym dociera ona do blisko 100 proc. populacji kraju i jest to Korea Południowa. Mniejsze i większe wdrożenia mają miejsce w Europie. Było o tym głośno w Szwajcarii, m.in. za sprawą norm PEM i presji opinii publicznej – mówił Paweł Olszynka, dyrektor dywizji ICT w firmie doradczej PMR.

– Trzeba pamiętać, że często mamy do czynienia ze startami komercyjnymi sieci o dość ograniczonym zasięgu – dodał.

Jako przykład podał 5G Orange w Rumunii, wskazując, że telekom korzysta z pasma C posiadanego od kilku lat i nabytego za relatywnie niewielkie, jak na dzisiejsze stawki, pieniądze. Olszynka zwracał uwagę, że tempo rozwoju 5G zależy od dostępności urządzeń końcowych. Ze względu na to, że 5G to swoista nowinka, działająca jak magnes, operatorzy potrafią wyznaczać za nią dość wysokie opłaty.

CZYTAJ TAKŻE: Sieć 5G ruszyła w Rumunii. A co z Polską?

– Czy można powiedzieć, że rozwój 5G następuje szybciej, niż można się było spodziewać? – Tempo rozwoju 5G podyktowane jest potrzebami rynku i dostępnością terminali – stwierdził Wojciech Pytel, członek rady nadzorczej Polkomtelu, operatora sieci Plus.

W jego opinii sieć 5G, która pojawiła się w USA, jest raczej radiowym światłowodem niż rozwiązaniem, które niesie ze sobą zupełnie nowe usługi, a za kraj, w którym wdrożono pierwszy raz właściwe 5G, uznał Koreę Południową. Zdaniem Krzysztofa Hellera, współwłaściciela w firmie doradczej Infostrategia, nie bez znaczenia jest, że Korea to kraj producentów urządzeń elektronicznych, którym zależy na rozwoju.

– Drugim czynnikiem determinującym rozwój 5G jest odpowiedź na pytanie, jak je wycenić i sprzedać. W Polsce w latach 2011–2019 ceny silnie spadły i obecny ich poziom nie daje gwarancji spłaty inwestycji, gdybyśmy mieli świadczyć usługi 5G w tradycyjnym modelu biznesowym – przekonywał Wojciech Pytel.

Heller zauważał, że 5G to zbiór rozwiązań. – Mówimy o różnych zastosowaniach i rynkach. Najbardziej rzuca się w oczy zastosowanie masowe, czyli zastąpienie 4G przez 5G. Ale tak naprawdę to jest dużo nowych obszarów, które można rozwijać dzięki minimalnemu opóźnieniu w przesyle danych – mówił.

Jego zdaniem świat będzie stopniowo migrował od 4G do nowej technologii, dostosowując tempo migracji do odpowiedzi rynku na możliwości nowej sieci, jak sterowanie zdalne autonomicznymi pojazdami czy internet rzeczy. Heller zwracał przy tym uwagę, że aby te rozwiązania zastosować powszechnie, potrzebne jest bardzo dokładne pokrycie kraju infrastrukturą telekomunikacyjną, do czego jego zdaniem trudno zmusić operatorów, inwestujących tam, gdzie jest to opłacalne.

Ekspert z PMR wymienił trzy źródła nowych przychodów operatorów: rozwiązania dla rynku masowego (szybki internet i gadżety), rozwiązania dla biznesu (B2B, w tym autonomiczne auta) i internet rzeczy. – Z szacunków dla rynku koreańskiego, do których miałem dostęp, wynikało, że z 10 euro przychodu 9 euro przyniesie właśnie rynek masowy – mówił Olszynka. Może się więc okazać, że operatorzy będą zmuszeni postawić na rynek masowy, co w sytuacji gdy Polska dystrybuuje częstotliwości o ograniczonym zasięgu, może być utrudnione. – Wydaje się to ważką kwestią. Jestem ciekawy, jak operatorzy do tego podejdą – mówił Olszynka.

Metoda na Playa

– Operatorzy są podmiotami komercyjnymi. Mają swoich właścicieli, kapitał im powierzony i muszą z niego osiągnąć określony zwrot. Można nakładać na nich wymogi, ale potrzebne są też działania innego rodzaju. Przez ostatnie lata podnosiliśmy, że bez zmiany norm PEM sieci 5G w Polsce nie powstaną. W tej chwili nie ma już powodu tak uważać. Wiadomo jednak, że 5G wymaga niesamowitych nakładów inwestycyjnych, jeśli infrastruktura o odpowiednich parametrach ma być wszędzie. Będzie to wymagało wysiłku. Play był ostatnim operatorem, który wchodził na rynek i nasza strategia inwestycyjna była chyba najbardziej zrównoważona i oparta na rzeczywistych potrzebach – mówił Piotr Kuriata, członek zarządu P4, operatora sieci Play. – Nie musieliśmy budować sieci wszędzie. Przypuszczam, że dziś wszyscy będą reprezentowali podobne podejście wobec sieci 5G. Najpierw powstanie ona tam, gdzie będzie zapotrzebowanie, a dopiero później w pozostałych miejscach. Nie ważyłbym się jednak prognozować, co w tej sieci będzie. Play jako operator, który świadczy usługi dla użytkowników końcowych, widzi w 5G coś na kształt substytutu światłowodu. Niektórzy mówią o tym „air fiber”. Jeśli chodzi o inne zastosowania, to wydaje mi się, że wyobraźnia operatorów nie sięga tak daleko. To użytkownicy sieci będą definiować nowe produkty – mówił Piotr Kuriata.

W tej kwestii Wojciech Pytel zgadzał się z Kuriatą. Podawał przykład globalnych firm motoryzacyjnych, które podpisały porozumienie w sprawie wykorzystania 5G. – Operatorzy w tego typu projektach będą pełnić rolę poddostawców – mówił Wojciech Pytel.

– Jest szereg zastosowań 5G, które widzimy, jak zarządzanie siecią energetyczną, projekty dla Lasów Państwowych, służby zdrowia, ale mają one znaczenie i zasięg lokalny. Nie będą to globalne biznesy, które zmienią łańcuch wartości – mówił Pytel.

Schładzanie nastrojów

Wanda Buk nie jest zwolenniczką biernej roli telekomów w kreowaniu rynku 5G. – Przed operatorami czas na zweryfikowanie tego, jaką rolę mają pełnić w przyszłości – mówiła wiceminister.

Wanda Buk: Wydaje się, że wyeliminowaliśmy z procedury aukcji częstotliwości ryzyka. Jednak mówi się, że generałowie przygotowują się do wojen, które już były

Wojciech Pytel deklarował, że operatorzy chętnie będą inwestowali w 5G pod kątem nowych rozwiązań, ale – powtarzał – musi powstać łańcuch wartości, który wykreuje nową wartość do podziału. W przeciwnym razie pozostanie im rola rury transmitującej dane, dla właściciela której inwestycje, o których mówi się w kontekście 5G, będą nieopłacalne.

– Choć jestem ogromnym entuzjastą nowych technologii, to ostatnimi czasy zaczynam obniżać swoje oczekiwania, jeśli chodzi o 5G. Czasami myśląc strategicznie, warto się nie spieszyć, nie być tym pierwszym. Wydaje się, że w wypadku 5G na obecnym, wczesnym etapie rozwoju jest to jak najbardziej uzasadnione podejście. Proszę pokazać mi jeden przykład spektakularnego wdrożenia rozwiązania biznesowego w oparciu o 5G, które zrewolucjonizowało rynek. Skłaniam się ku temu, że warto nieco zwolnić i obserwować bieg wydarzeń – mówił Andrzej J. Kozłowski, prezes Emitelu. Podał przykład projektów smart cities, które realizuje Emitel we współpracy z samorządami. – Aby opomiarować np. miejsca parkingowe, nie potrzeba nam nawet sieci 3G, wystarczy LoRaWAN – mówił.

CZYTAJ TAKŻE: Debata „Rz”: Na drodze do polskiego 5G – szanse i zagrożenia

Jako trzeci powód spokojnego podejścia do budowy 5G w Polsce podał fakt, że pasmo pozwalające na budowę sieci o ogólnokrajowym zasięgu – 700 MHz – nadal jest zajmowane przez naziemną telewizję cyfrową w Polsce (ma zostać zwolnione dopiero w połowie 2022 roku), a Polska nie porozumiała się jeszcze co do koordynacji wykorzystania 700 MHz z państwami za wschodnią granicą.

Na pytanie, czy warto być pionierem, odpowiadał Martin Mellor, prezes Ericssona w Polsce. Firma uczestniczy jako dostawca infrastruktury w pilotażowych wdrożeniach nowej technologii. Ericsson informował o współpracy z Orange i budowie badawczej sieci 5G na Politechnice Lódzkiej, a w ubiegłym tygodniu poinformował o współpracy z Plusem w pięciu miastach i Playem w Sokołowie Podlaskim. Martin Mellor jest optymistą. – 5G rozwija się agresywnie. Zaczęło się, jak to zostało powiedziane, od Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej. Jako Ericsson dostarczaliśmy technologię sieci 5G w obu tych krajach. W Korei Płd. z wykorzystaniem pasma C, w USA z wykorzystaniem zróżnicowanej puli częstotliwości. Warto wspomnieć o kilku interesujących faktach. W Korei Płd. przeciętny użytkownik 5G wykorzystuje 2,5-krotnie więcej gigabajtów niż użytkownik 4G. Obecnie już około 25 proc. ruchu w sieciach komórkowych w Korei Południowej przechodzi przez 5G. To pokazuje, jak szybko dochodzi do zmiany. W Europie dostarczaliśmy technologię Swisscomowi w Szwajcarii, gdzie w zasięgu sieci 5G jest około 90 proc. kraju. W Polsce prowadzimy w sumie około dziesięciu projektów 5G. To oznacza, że mamy już sprawdzoną technologię i doświadczenie, jak ją wdrażać. Czekamy teraz na rezerwacje, aby można było technologię przekształcić w komercyjne oferty – mówił Martin Mellor.

Bloomberg

Wskazał kilka zastosowań 5G, jak krytyczne IoT, masowe IoT, stacjonarny internet po łączu radiowym czy biznesu z wykorzystaniem chmury obliczeniowej. – Dla konsumentów jednym z głównych znaczeń, jakie niesie ze sobą 5G, jest to, że operatorzy mogą ponosić dużo niższe koszty „produkcji” jednego gigabajta – tłumaczył Mellor. – Jeśli chodzi o przemysł, to widzimy bardzo duże zainteresowanie prywatnymi mobilnymi sieciami ze strony firm czy ośrodków przemysłowych i naukowych, które oczekują, że będą dysponowały bezpiecznymi, sprawnymi systemami – mówił szef Ericssona w Polsce.

– Zgadzam się też z tymi, którzy uważają, że przemysł powinien dać operatorom możliwość zaistnienia w nowych dla nich sektorach i zdobyć dodatkowe doświadczenie. Każdy kraj może wykorzystać 5G inaczej w zależności od przewag, które posiada. Widzimy zastosowanie 5G w produkcji. Skorzystają na tej technologii rozwiązania sztucznej inteligencji, dla których ważne jest niewielkie opóźnienie w przesyle danych. Ale także takie dziedziny jak rolnictwo, transport czy media. Według badania, które przeprowadziliśmy we współpracy z Arthur D. Little, do 2026 r. operatorzy komórkowi będą w stanie wypracować około 40 proc. nowych przychodów dzięki współpracy z przemysłem w tych segmentach – powiedział Mellor.

Technologia 5G powinna być postrzegana jako platforma innowacji. Na takim podejściu zyska zarówno przemysł, startupy, ale też operatorzy
i konsumenci – mówił Martin Mellor, prezes Ericssona w Polsce

Wojciech Pytel apelował, aby stąpać po ziemi. – Technologia 5G jest oczywiście bardziej efektywna, jeśli chodzi o transmisję danych. W ubiegłym roku przez sieci komórkowe w Polsce przepłynęło 4 mld gigabajtów, w 2030 roku będzie to 28 mld gigabajtów. Czy to znaczy, że ludzie przeznaczą na ten cel trzy razy więcej pieniędzy per SIM? To nierealne. Musimy zbudować model, w jakim to wszystko dostarczyć i sfinansować. To dla nas w tej chwili jedna z największych bolączek, oprócz przeszkód regulacyjnych – powiedział Pytel.

Wiceminister Wanda Buk zwracała uwagę, że podniesienie norm PEM było jednym z pomysłów, jak ograniczyć nakłady inwestycyjne operatorów. Przedstawiciel Plusa ripostował, że chodziło o to, aby 5G mogło ruszyć w miastach.

Jego zdaniem są dwa sposoby, aby pogodzić koszty budowy 5G i cel firm, by zarabiać. Pierwszy to żądać przychodów, drugi – wypchnąć koszty budowy sieci poza operatora, przenosząc je na inne firmy. – Możemy powiedzieć: „droga fabryko piżam, kup sobie stacje bazowe, a my je podłączymy” – mówił obrazowo.

Krzysztof Heller stawiał tezę, że sytuację operatorów może zmienić debata w Unii Europejskiej, jak regulować dostawców treści. Jego zdaniem to, jak będzie wyglądać w przyszłości podział kosztów infrastruktury między operatorów a serwisy takie jak Google czy Netflix (OTT), to kluczowa kwestia.

Piotr Kuriata stawiał prowokacyjne pytanie, dlaczego telekomy są traktowane inaczej niż operatorzy energetyczni. – Żaden z operatorów energetycznych nie ponosi kosztów budowy infrastruktury w budynku. My jako operatorzy ponosimy całkowity koszty budowy sieci – mówił przedstawiciel Playa.

Wanda Buk protestowała, mówiąc, że problem został rozwiązany za sprawą nowelizacji przepisów zgromadzonych w tzw. megaustawie. Wojciech Pytel zwracał uwagę, że dotyczą one sieci stacjonarnych.

Prezes Emitelu przypominał, że operatorzy od dawna stosują takie sposoby ograniczania kosztów jak np. współdzielenie infrastruktury pasywnej. Martin Mellor do możliwości ograniczenia kosztów sieci zaliczył uwspólnienie części rdzeniowej, a także pożytki wynikające z agregacji częstotliwości.

Bloomberg

– Różne rzeczy próbujemy robić, aby znaleźć sposób na 5G. Uczestniczymy w wielu inicjatywach mających to na celu, takich choćby jak #Polskie 5G. Jako operatorzy zawsze będziemy mieć interes w tym, aby sieć wybudować. Chcemy to robić, ale na rozsądnych zasadach i w rozsądnym tempie – mówił Wojciech Pytel. – W Polsce musi powstać ekosystem, a my będziemy wtedy jego częścią – dodawał.

Zdaniem szefa Ericssona w Polsce 5G powinno być postrzegane jako platforma innowacji. – Na takim podejściu zyska istniejący już przemysł, startupy, ale też operatorzy i konsumenci – przekonywał Mellor, podając przykłady globalnych firm, które oparły biznes na mobilnym internecie, takich jak Uber.

– Szukamy nowych modeli biznesowych z Ericssonem. To bardzo wstępna faza. Już widzimy, że jest problem edukacyjny. Przedsiębiorcy nie widzą konieczności inwestowania w nowe rozwiązania – wskazywał Piotr Kuriata.

– Przedsiębiorcy są pragmatyczni. Trzy czwarte firm, które mają powyżej 50 pracowników, posiada system ERP, większość słyszała o idei przemysłu 4.0, ale czy ją wdrażają – wszystko zależy od tego, jak przekłada się to na ich potrzeby biznesowe. Patrząc na rynek pracy, ciekawe, jak długo takie podejście będzie popłacać – zastanawiał się Paweł Olszynka.

Na co liczą w relacji z państwem, a na jakie informacje czekają jeszcze operatorzy, aby wdrożyć 5G? Niewiadomą, na którą wskazywał Wojciech Pytel, jest podejście Polski do wyboru dostawców sieci 5G. – 5G zawiera niespotykaną ilość oprogramowania, dużo większą niż jakiekolwiek inne sieci telekomunikacyjne. To ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa sieci. Zarówno na poziomie UE, jak i Polski czekamy jeszcze na coś, co musi się wydarzyć. Musimy wiedzieć, jak budować sieć, aby spełnić wszystkie wymagania – mówił.

Prezes Emitelu sygnalizował, że nadal potrzebna jest edukacja. – Budując sieć małych stacji bazowych na jednym z warszawskich osiedli, spotkaliśmy się z atakami, ponieważ rozniosła się nieprawdziwa informacja, że jest to technologia 5G – mówił.

Nie zabrakło także postulatów wobec aukcji 5G. Przedstawiciele Playa i Plusa krytykowali wysoką cenę wyjściową (450 mln zł za blok). Drugim elementem, do którego zastrzeżenia zgłaszał Polkomtel, jest ilość pasma wystawionego na aukcję (4 bloki po 80 MHz). Zdaniem Wojciecha Pytla UKE mógłby od razu rozdysponować 4 bloki po 100 MHz.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Media społecznościowe w pandemii są ratunkiem dla mózgu

Ograniczony kontakt osobisty między nastolatkami podczas pandemii może mieć długoterminowe i niekorzystne konsekwencje – ...

Koronawirus miesza na giełdzie. CD Projekt więcej wart niż PZU

Po piątkowym odbiciu nie ma już śladu: kurs producenta gier zaczął tydzień od mocnych ...

Nie czas oglądać. Premiera nowego Bonda znów przesunięta

Gromadzący przed ekranami rzesze widzów kolejny Bond pod tytułem „Nie czas umierać” nie zasili ...

Aleksander Czarnowski: Internet rzeczy już dziś nas otacza

Wciąż przeważa myślenie, że bezpieczeństwo nie musi być elementarną funkcjonalnością, jest tylko dodatkiem. Ale ...

Ninja, jedi, konsjerż weekendowej radości. Czy firmy oszalały?

Jak przyciągnąć talenty do pracy w spółkach technologicznych? Można zaoferować im nietypowe stanowisko, którego ...