Giełdowa spółka MNI kontrolowane przez Andrzeja Piechockiego wytacza proces sądowy funduszowi private equity CEE Equity Partners. Ostatniego dnia czerwca wszczęła postępowania sądowe o zapłatę wierzytelności oraz zawezwała do próby ugodowej fundusz CEE, pracującego dla niego swojego czasu eksperta – Wojciecha Kamienieckiego (to były prezes Nordisk Polska) oraz zarządzających: Rafała Andrzejewskiego i Janusza Skrzypkowskiego. Domaga się od każdego podmiotu 69,2 mln zł i odsetek.
W funduszu, za radą prawników odmówiono nam komentarzy. Wojciech Kamieniecki, dowiedział się o pozwie od nas. – Moim zadaniem było przygotowanie biznes planu i wskaźników uzasadniających transakcję – wyjaśnia. W jego ocenie MNI nie ma powodu, aby go pozywać.
MNI nie podaje, na jakiej podstawie formułuje sądowe wnioski, co dokładnie zarzuca CEE i pozwanym osobom, jak ustalone zostały kwoty, których się domaga i dlaczego występuje na drogę sądową właśnie teraz. – Wszystko jest w pozwach. Trudno dziś publicznie przedstawiać argumenty i motywacje – odpisał krótko Andrzej Piechocki. – Istota państwa prawa jest zdanie się w przypadku wątpliwości na wyrok niezależnego sadu. Nasz pogląd został przedstawiony w piśmie procesowym – dodał.
Sprawa dotyczy rozmów, jakie CEE, szukające okazji inwestycyjnych, prowadziło z Piechockim i MNI w 2014 roku. W marcu ub.r MNI informowało, że otrzymało ofertę zakupu aktywów za 100 mln zł, a w kwietniu o podpisaniu harmonogramu (ang. term sheet) różnych czynności, poprzedzających ewentualną transakcję. Długo nie ujawniało też nazwy funduszu, przedstawiając go za pomocą wartości aktywów (400 mln dol.).
Potem o ofercie i harmonogramie wspomniało w raporcie półrocznym, a w rocznym podsumowało: „Do ewidentnych porażek należy uznać brak zamknięcia transakcji z funduszem CEE na kwotę ponad 100 mln zł, co naraziło Grupę MNI na zarzut braku wiarygodności. Sprawa ta z punktu widzenia spółki nie jest zamknięta i będzie jeszcze miała sądowy ciąg dalszy”.
Choć MNI tego nigdy nie sprecyzowało, to według naszych nieoficjalnych informacji fundusz był zainteresowany przejęciem aktywów Hyperiona, kontrolowanego wtedy przez MNI, w tym głównie zasobami Małopolskiej Sieci Szerokopasmowej i innymi elementami majątku grupy, jak data center.
Jak wyjaśnia nam jedna z osób znających sprawę, fundusz zrezygnował z transakcji m.in. dlatego, że część aktywów którymi był zainteresowany nie była własnością sprzedającego.
CEE nie jest zaskoczone pozwem, bo – jak się dowiedzieliśmy – jeszcze w październiku ubiegłego roku niedoszli już kontrahenci wymienili pisma, zwiastujące spór. Andrzej Piechocki powoływać miał się na wspomniany term sheet, a fundusz odpowiedzieć, że zobowiązanie do zakupu aktywów powstanie po podpisaniu stosownej umowy. Tej nigdy nie podpisano.
Za to w sierpniu ubiegłego roku MNI podpisało umowę z kimś innym (zobacz poniżej) i od tamtej pory Hyperion, a wraz z nim także szerokopasmowa sieć budowana ze środków unijnych, stopniowo zmieniały właściciela.
Według danych GPW, obecnie największym jest Piotr Majchrzak, b. prezes MNI, przez spółkę Vogbue. Majchrzak odżegnuje się od związków z MNI, ale Hyperion co pewien czas publikuje komunikaty wskazujące, że MNI jest ciągle jego znaczącym akcjonariuszem. Z ostatniego wynika, że MNI ma blisko 29 proc. akcji.
Piotr Majchrzak zapewnia, że dąży do tego, aby zaangażowanie MNI się zmniejszało. W akcjonariacie Hyperiona pojawić ma się nowy inwestor finansowy i nowy znaczący inwestor indywidualny.