Porozumienie opłaciło się TP

Od zawarcia ugody przez Telekomunikację Polską z Urzędem Komunikacji Elektronicznej minęło ponad pół roku. Operator zrealizował już większość postawionych przez urząd warunków. Pozostały dwa, chociaż absorbujące najwięcej sił i środków. O sytuacji TP i stosunkach z UKE rozmawiamy z Tomaszem Nowakowskim, pełnomocnikiem zarządu TP do spraw porozumienia.

Publikacja: 29.06.2010 09:20

Tomasz Nowakowski, dyrektor wykonawczy grupy TP

Tomasz Nowakowski, dyrektor wykonawczy grupy TP

Foto: Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski

[b]rpkom.pl: – Jaki procent pracowników TP realnie dotknęły zmiany związane z porozumieniem? [/b]

[b]Tomasz Nowakowski, dyrektor wykonawczy grupy TP, pełnomocnik ds. porozumienia:[/b] – W sensie czysto procentowym zmiany nie są duże. Mentalnie ogromne. Nie ma pracownika w grupie TP, który nie zadawałby sobie pytania, co po zawarciu porozumienia jeszcze mu wolno, a czego już nie. Mieliśmy w tej sprawie wiele pytań od pracowników. To dobrze, bo oznacza, że cała grupa zdaje sobie sprawę, że w wyniku porozumienia sposób naszego funkcjonowania musi się zmienić.

[b]- Jak pracownicy przyjęli zmiany?[/b]

– Początkowo z niedowierzaniem, że konflikt z UKE się skończył. Potem pracownicy zaczęli rozważać, co tak naprawdę ich czeka. Muszę przyznać, że najwięcej emocji budziło wdrożenie tzw. chińskich murów. Od kilku lat trwa przecież integracja spółek grupy TP, a tu nagle szereg procesów trzeba było zmienić. Ponad 95 proc. pracowników przeszło szkolenie dotyczące zmian związanych z porozumieniem. Ich przeprowadzenie menedżerowie mają wpisane do swoich celów premiowych. To bardzo skuteczna metoda. Toczyliśmy dyskusje z Prezesem UKE na temat treści i metod tych szkoleń. Urząd drobiazgowo nadzoruje wdrażanie porozumienia i często nawet detale są przedmiotem zainteresowania prezes Anny Streżyńskiej, np. czy wyróżniający dany pion pasek na identyfikatorze jest wystarczająco widoczny…

[b]- Jak zrealizowaliście to technicznie? Trudno odseparować ludzi w tak dużej firmie. [/b] – Spółka została organizacyjnie podzielona na trzy obszary: korporacyjny, detaliczny i hurtowy. Ten ostatni jest wyraźnie wyodrębniony. Czysto techniczne zmiany dotyczyły przede wszystkim hurtu. Na szczęście, tylko nieliczna grupa pracowników musiała zmienić biurka i pokoje. Oczywistym jest, że nie da się wyeliminować wszelkich kontaktów, bo przecież ludzie będą się spotykać choćby w windzie. Faktycznie jednak część hurtowa i detaliczna zajmują osobne pomieszczenia, do których nikt inny nie ma dostępu. Temu służyła m.in. wymiana identyfikatorów. Część pracowników, których objęła zasada ograniczonego dostępu do pewnych informacji, mogła się w początkowym okresie poczuć niezręcznie. Nie można ukryć, że wdrażanie zmian nie ułatwia działania spółki. To są koszty porozumienia, które naszym zdaniem, w ostatecznym rozrachunku są uzasadnione. Między nami i UKE były w tych sprawach wątpliwości i pewnie się jeszcze nie raz będą. Nie zdarzyło się jednak, aby UKE uznało, że nie realizujemy porozumienia w stopniu, który uzasadniałby jego zakwestionowanie.

[b]- Urząd nie ma innej sankcji poza powrotem do separacji funkcjonalnej.[/b]

– Co do zasady nie, ale to się może zmienić, jeżeli wejdzie w życie zmiana w prawie telekomunikacyjnym. Umożliwi ona Prezesowi UKE wydanie, na wniosek przedsiębiorcy telekomunikacyjnego o znaczącej pozycji, decyzji sankcjonującej rynkowy układ, jaki nasza spółka zawarła z UKE. Upraszczając, TP zobowiązała się do nowych reguł współpracy z operatorami alternatywnymi i do inwestycji, UKE zobowiązał się do zamrożenia stawek na usługi hurtowe i do odstąpienia do separacji. Zobowiązania obu stron mogą przybrać formę decyzji regulacyjnej ze wszystkim tego konsekwencjami. Gdyby udało nam się uzgodnić treść takiej decyzji, to UKE zyska metody egzekwowania naszych zobowiązań, ale i my uzyskamy gwarancję stabilnych warunków działania. Większość zobowiązań była do realizacji w ciągu pierwszych sześciu miesięcy od porozumienia i już zostały wykonane. Pozostały dwa kluczowe obszary.

[b]- Inwestycje i IT[/b]

– Tak. To są zadania, które mamy do zrealizowania. Zacznę od łatwiejszego zagadnienia, czyli zobowiązań inwestycyjnych. Obie strony są zgodne, że inwestycje są niezbędne. Potrzeba w naszym kraju więcej infrastruktury stacjonarnej i to najlepiej światłowodowej. Tu się z UKE zgadzamy.

[b]- Ale pewnie różnicie się w detalach, jeżeli chodzi o tempo, lokalizację inwestycji i spodziewane tempo zwrotu.[/b]

– Tak się zdarzało. Ustaliliśmy zasady, zwłaszcza jeżeli chodzi o koordynację naszych inwestycji z inwestycjami realizowanymi z funduszy strukturalnych UE. Przedstawiliśmy naszą listę, a do końca czerwca UKE zbierze informacje od samorządów i przedsiębiorców na temat już zaplanowanych i dotowanych przez Unię Europejska projektów.

[b]- Wycofacie się gmin, w których coś jest planowane?[/b]

– Porozumienie tego nie określa. Nie widzimy jednak powodu, aby konkurować z takimi projektami. Więcej, chcielibyśmy w nich uczestniczyć. To dla nas bezpieczniejsze, ponieważ nie ma gwarancji, że wszystkie inwestycje okażą się udane. W maju przedstawiliśmy urzędowi raport, jak realizujemy inwestycje. Na razie nie widzę tu żadnych większych problemów. Porozumienie ma jednak ogólny charakter i wiele spraw trzeba na bieżąco doprecyzować.

[b]- Czy UKE skłoniło TP do inwestycji, na które sami byście się w ciągu tych trzech lat nie zdecydowali? Choćby z powodu zbyt niskiej atrakcyjności?[/b]

– Oczywiście, ale proszę nie zapominać, że to zamrożenie stawek hurtowych dało nam poczucie stabilności, dzięki któremu mogliśmy się zdecydować na inwestycje. W kraju mamy obszary bardziej i mniej atrakcyjne, to oczywiste, ale całościowy bilans będzie dla spółki pozytywny. Inwestycje zrealizujemy do końca 2012 r., nie mogę więc wykluczyć, że pojawią się jakieś różnice zdań między nami a UKE np. odnośnie liczenia nowych linii abonenckich. Ale i tak obszar IT jest trudniejszy.

[b]- Dlaczego?[/b]

– Choćby dlatego, że trudno znaleźć ekspertów, którzy są w stanie jednoznacznie potwierdzić, że systemy informatyczne całkowicie spełniają opisane w porozumieniu kryteria, lub powiedzieć: „nie, nie spełniają kryteriów, trzeba jeszcze zrobić to i to”. Specyfikacja techniczna jest trudna i z pewnością będzie na ten temat wiele dyskusji. Podobnie problematyczne mogą być sposoby realizacji zmian w systemach. Podam przykład. Do realizacji jednego z zadań IT związanego z porozumieniem wybraliśmy międzynarodowy, powszechnie znany koncern informatyczny (nie mogę podać jego nazwy). W trakcie realizacji okazało się, że nie jest on w stanie zrealizować zlecenia. Musieliśmy szybko znaleźć alternatywne rozwiązanie tego problemu, co wiązało się z dodatkowymi kosztami, aby zmieścić się w harmonogramie porozumienia. Tego typu zdarzenia, nie do końca zależne od nas sprawiają, że terminy realizacji będą bardzo napięte.

[b]- Ale czy już musieliście wnosić o zmianę terminów, jakie zawarte są w porozumieniu?[/b]

– Nie, nadal trzymamy się terminów. Komitet sterujący ma możliwość dokonywania modyfikacji postanowień porozumienia. I to w kilku przypadkach się zdarzyło, choć nie były to kwestie zasadnicze. Ustaliliśmy np. że technologię WebService, jako model komunikacji międzyoperatorskiej w zakresie WLR/BSA/LLU/MPM przyjmiemy od końca października 2010 r. Dzisiaj nie przewidujemy, aby trzeba było wnosić o znaczące wydłużenie czasu na modyfikację systemów informatycznych. Tak jak, już wspominałem przy realizacji harmonogramu zdarzają się również inne przypadki zupełnie od nas niezależne. Na przykład jeden z operatorów nie chce zawrzeć z nami nowej umowy o współpracy, co w świetle porozumienia należałoby zrobić.

[b]- Co to za operator?[/b]

– Nie chcę ujawniać nazwy firmy. Przedstawiliśmy im propozycje zgodne z duchem porozumienia, które zakładają, że w pewnych obszarach działań międzyoperatorskich powinniśmy zawrzeć umowę. Niestety z tym operatorem na razie to się nie udaje. Moim zdaniem trudno to jednak traktować, jako naruszenie przez nas porozumienia.

[b]- Ile wydaliście do tej pory na jego wdrożenie? Nie mówię tutaj oczywiście o nakładach na aktywację 1,2 mln nowych linii szerokopasmowych.[/b]

– Trudno określić, ponieważ część kosztów i tak musielibyśmy ponieść w ramach innych projektów. Podjęliśmy również działania wynikające z kontroli Komisji Europejskiej. Naprawdę, niełatwo porozdzielać koszty projektów związanych i niezwiązanych z porozumieniem.

[b]- Prezes Witucki w ubiegłym roku mówił jednak, że będzie ono kosztować TP łącznie do 250-300 mln zł? Czy te szacunki są aktualne?[/b]

– Na etapie dochodzenia do porozumienia obie strony robiły analizy kosztów separacji funkcjonalnej i tzw. karty równoważności proponowanej przez TP. Jednoznacznie z nich wynikało, że realizacja porozumienia jest tańsza niż administracyjnie narzucony podział.

[b]- Dziękujemy za rozmowę.[/b]

[i]Rozmawiał Łukasz Dec[/i]

[b]rpkom.pl: – Jaki procent pracowników TP realnie dotknęły zmiany związane z porozumieniem? [/b]

[b]Tomasz Nowakowski, dyrektor wykonawczy grupy TP, pełnomocnik ds. porozumienia:[/b] – W sensie czysto procentowym zmiany nie są duże. Mentalnie ogromne. Nie ma pracownika w grupie TP, który nie zadawałby sobie pytania, co po zawarciu porozumienia jeszcze mu wolno, a czego już nie. Mieliśmy w tej sprawie wiele pytań od pracowników. To dobrze, bo oznacza, że cała grupa zdaje sobie sprawę, że w wyniku porozumienia sposób naszego funkcjonowania musi się zmienić.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Telekomunikacja
To ma być przełom w tworzeniu ultraszybkiego internetu 6G. Znika wielka przeszkoda
Materiał Promocyjny
Mobilne ekspozycje Huawei już w Polsce – 16 maja odwiedzi Katowice
Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Telekomunikacja
Do kogo przenoszą się klienci sieci komórkowych. Jest największy przegrany
Telekomunikacja
To już wojna w telefonii na kartę. Sieci komórkowe mają nowy haczyk na klientów
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy