KOMENTARZ: Prosty sposób na podniesienie prędkości internetu

Publikacja: 26.08.2011 01:34

Telekomunikacja Polska pracuje nad nową ofertą dostępową w ramach której miano „10 Mb/s” zyskają wszystkie łącza w przedziale 1-10 Mb/s. Zabieg sprytny, bo bez wyłożenia jednej złotówki na inwestycje w ciągu jakichś 2 lat operator statystycznie podniesie 2, lub 3-krotnie średnią prędkość swoich usług (przyjmując, że dzisiaj w bazie abonenckiej najpopularniejsze są 1-2 Mb/s, a najlepiej sprzedają się pakiety 6 Mb/s).

W cudowny sposób przełoży się to średnią prędkość dostępu w Polsce, bo statystyki przestaną zaniżać łącza 1-2-6 Mb/s. Wszyscy przecież na całym świecie sprawozdają maksymalne przepływności.

I Urząd Komunikacji Elektronicznej, i Ministerstwo Infrastruktury nie będą się musiały tak bardzo wstydzić po publikacji każdego kolejnego raportu Komisji Europejskiej o wspólnym rynku dostępowym, w którym Polska zazwyczaj wypada słabo. Zarówno pod względem penetracji, jak i średnich prędkości. A i sama Komisja powinna się ucieszyć, bo przecież dzięki zabiegom TP statystycznie dostęp w Europie przyspieszy. I nie trzeba się będzie już tak wstydzić wobec Japonii i Korei. Do tego szczęścia trzeba tylko, żeby UKE zatwierdziło nową ofertę hurtową i detaliczną TP…

Trochę bardziej poważnie. TP się nie dziwię, bo rynek jest trudny i trzeba jakoś o niego walczyć. Choćby sztucznym podnoszeniem prędkości. Kto jest tutaj bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień. Co robi TP ze swoją ofertą widzimy lepiej, bo operator jest regulowany. Jak konfiguruje swoje urządzenia sieciowe Netia i jak się to realnie przekłada na prędkości, jakie uzyskują jej abonenci nie wiemy nic. Tak samo, jak na temat: co realnie oznacza 120 Mb/s Fiber Power UPC. Ile jest gospodarstw domowych w segmencie sieci, w której takie usługi są świadczone? Jaka transmisja doprowadzona do obsługującego segment węzła optycznego? Nie chcę już w ogóle zahaczać o sieci mobilne, bo tam komunikowane prędkości (fakt, mają mniejsze znacznie, niż w ofercie stacjonarnej) są zupełnie wirtualne. Szybkość dostępu coraz bardziej ma znaczenie czysto marketingowe. I na dobrą sprawę większości abonentów to chyba nie przeszkadza.

Ale przecież wciąż jeszcze nie zakończyła się dyskusja na temat minimalnej gwarantowanej jakości usług dostępowych. I Komisja Europejska, i UKE chcą, żeby abonent wiedział dobrze za co płaci (nawet jeżeli na rynku telekomunikacyjnym nigdy nie będzie możliwe). Ale jednocześnie chcą dobrych statystyk. Oto regulacyjny dylemat.

Dlatego nie przejmują się za bardzo statystykami rynku telekomunikacyjnego, nawet jeżeli mój kraj wypada w nich blado. Bo wiem, że aż nazbyt prosto poprawić pozycję w rankingu.

Telekomunikacja Polska pracuje nad nową ofertą dostępową w ramach której miano „10 Mb/s” zyskają wszystkie łącza w przedziale 1-10 Mb/s. Zabieg sprytny, bo bez wyłożenia jednej złotówki na inwestycje w ciągu jakichś 2 lat operator statystycznie podniesie 2, lub 3-krotnie średnią prędkość swoich usług (przyjmując, że dzisiaj w bazie abonenckiej najpopularniejsze są 1-2 Mb/s, a najlepiej sprzedają się pakiety 6 Mb/s).

W cudowny sposób przełoży się to średnią prędkość dostępu w Polsce, bo statystyki przestaną zaniżać łącza 1-2-6 Mb/s. Wszyscy przecież na całym świecie sprawozdają maksymalne przepływności.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Telekomunikacja
Uwaga na nowe pułapki w roamingu. Jak za granicą łączyć się taniej lub za darmo
Telekomunikacja
Gigant ogłasza przełom w łączności. To zupełnie nowa jakość
Telekomunikacja
To ma być przełom w tworzeniu ultraszybkiego internetu 6G. Znika wielka przeszkoda
Materiał Promocyjny
Mobilne ekspozycje Huawei już w Polsce – 16 maja odwiedzi Katowice
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą