76 obszarów gminnych za dwa lata bez BSA [nowe]

Za pierwszym razem się nie udało. Nie zgodziła się Komisja Europejska. Teraz, po konsultacjach z Brukselą prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, Magdalena Gaj, przymierza się do zwolnienia Orange Polska z obowiązku udostępniania sieci Internetu w modelu Bitstream Access (BSA) mniejszym operatorom na 76 obszarach gminnych, w tym w dużych miastach, np. w Warszawie. Dziś ruszają konsultacje projektu decyzji UKE, która ma do tego doprowadzić. O projekcie rozmawiamy z regulatorem.

Publikacja: 19.05.2014 06:30

76 obszarów gminnych za dwa lata bez BSA [nowe]

Foto: ROL

Intencją Magdaleny Gaj jest  wyzwolić w gigancie chęć inwestycji.  – Jeśli operator mówi od kilku lat, że problemem są zbyt restrykcyjne regulacje i ich złagodzenie spowoduje inwestycje, to mówię: „sprawdzam!” – mówi rpkom.pl Magdalena Gaj. Podkreśla przy tym, że nie jest to transakcja wiązana, ponieważ UKE zdejmie regulacje z Orange tam, gdzie stwierdzono skuteczną konkurencję.

Orange Polska czeka na decyzję UKE od dawna, choć na pytania o to, ile zainwestuje dodatkowo, gdy regulacje przestaną mu ciążyć nie odpowiada. Dla telekomu, giełdowej w końcu firmy, będzie to na pewno oznaczało większą swobodę działania (dowolność kreowania polityki cenowej i jej różnicowania), łatwiejsze warunki konkurowania z sieciami kablowymi, stacjonarną Netią i innymi mniejszymi operatorami tego rodzaju. Ze strony konkurencji należy spodziewać się głosów protestów i słów krytyki pod adresem UKE, choć sami coraz mniej korzystają z infrastruktury Orange.

W poniedziałek Netia skomentowała projekt decyzji słowami rzecznika, Karola Wieczorka na jego korporacyjny blogu.

Operator nie szczędzi regulatorowi słów krytyki, zarzucając UKE uzależnienie od decyzji „Paryża”. Netia – pozostaje przy swoim wcześniejszym argumencie, że badanie rynku powinno zostać przeprowadzone inaczej, a podejście geograficzne obraz konkurencyjności obszarów przekłamuje.

UKE przewiduje, że decyzja mogłaby wejść w życie we wrześniu. Szefowa UKE tym razem nie spodziewa się protestu ze strony Brukseli. Przy wcześniejszych próbach deregulacji operatorzy alternatywni i KE zarzucali UKE m.in. posługiwanie się starymi danymi przy obliczaniu udziału rynkowego Orange i ocenie konkurencyjności konkretnych miejsc.

– Obecne analizy opierają się na najnowszych dostępnych danych 2012 roku, zmodyfikowane zostały kryteria oceny, czy dany obszar może być uznany za konkurencyjny. Ponadto przeanalizowano czynniki behawioralne związane z preferencjami klientów w zakresie technologii i określonych ofert dostępu do Internetu – mówi Magdalena Gaj.

Kryteria wyboru miejsca, gdzie poluzowane zostaną internetowe kajdany Orange są cztery.

* Po pierwsze, na danym obszarze gminnym Orange nie może posiadać 40 proc. i większego udziału w rynku detalicznych klientów Internetu szerokopasmowego.

* Po drugie, w danym rejonie usługi musi świadczyć przynajmniej trzech operatorów Internetu, przy czym

* po trzecie – przynajmniej 65 proc. lokali musi mieć dostęp do infrastruktury tych trzech operatorów.

* Po czwarte zwolnienia z obowiązków nie będzie tam, gdzie więcej niż 10 proc. lokali nie posiada dostępu do Internetu.

Jak w praktyce wyglądać będzie zmiana regulacji dla operatorów, którzy – jak Netia – przez wiele korzystali z infrastruktury Orange Polska (w modelu BSA)? Zgodnie z propozycją, operatorzy ci jeszcze przez 24 miesiące od wejścia w życie decyzji regulatora będą mogli świadczyć usługi tak, jak do tej pory. Ale nie dłużej.Tak przewiduje mechanizm wprowadzany przez regulatora.

–  Rozwiązanie to pozwoli z jednej strony na zapewnienie operatorom alternatywnym migracji abonentów na ich własną sieć lub na usługi LLU świadczone przez Orange, a z drugiej strony – w razie braku możliwości takiej migracji – zapewni użytkownikom końcowym odpowiedni czas na znalezienie nowego dostawcy usług na korzystnych dla nich warunkach – mówi Magdalena Gaj.

Zgodnie z danymi Orange Polska, na koniec marca br. operatorzy detaliczni mieli w sumie 330 tys. klientów BSA (liczba ta topnieje od pewnego czasu). Większość z nich – 255 tys. – to klienci Netii. Telekom ten kilka kwartałów temu zmienił strategię i dziś walczy o klientów tam, gdzie ma własną całą sieć lub większą jej część.

Poniżej przedstawiamy rozmowę z Magdaleną Gaj, prezes UKE na temat proponowanej regulacji.

Rpkom.pl: Komisja Europejska raz już nie zgodziła się na zdjęcie z Orange regulacji w proponowany przez UKE sposób. Czym różni się nowa propozycja UKE od poprzedniej jeśli chodzi o konstrukcję i skutki?

Magdalena Gaj: – Po pierwsze: projekty obecnych rozstrzygnięć (decyzja i postanowienie) zostały przygotowane po odbyciu serii rozmów i spotkań z przedstawicielami Komisji Europejskiej.

Dlatego też, w mojej opinii zgłaszane wcześniej przez KE zastrzeżenia zostały obecnie uwzględnione. Wspomnieć trzeba choćby o tym, że obecne analizy opierają się na najnowszych dostępnych danych, zmodyfikowane zostały kryteria oceny czy dany obszar może być uznany za konkurencyjny, co w lepszy sposób odzwierciedla pozycję rynkową zarówno Orange Polska jaki i operatorów alternatywnych. Ponadto przeanalizowano czynniki behawioralne związane z preferencjami klientów w zakresie technologii i określonych ofert dostępu do Internetu.

Oceniając skutki nie można wprost odnieść się do poprzedniej propozycji regulacji, ponieważ  na skutek weta KE postanowienie stwierdzające skuteczną konkurencję na obszarach 11 gmin nie zostało wydane, a tym samym na tych obszarach obowiązuje ciągle regulacja z 2007 r. dotycząca tylko infrastruktury miedzianej. Proponowana aktualnie regulacja uporządkuje ten stan prawny i regulacyjny, dokonując przeglądu rynku 5 w całym kraju na dwóch wyróżnionych rynkach – 76 obszarów gminnych i pozostałych obszarów kraju.

Dodatkowo veto Komisji było z powodów formalnych, przedstawione postanowienie znoszące obowiązki było oparte na przestarzałych danych.

Czy można określić, czy i jaki skutek dla inwestycji Orange Polska w  infrastrukturę szerokopasmowego Internetu przyniosła regulacja z 2011 r., ograniczająca obowiązki tego operatora w 11 gminach?

– Jak już mówiłam, na obszarach 11 gmin postanowienie stwierdzające skuteczną konkurencję na tych obszarach nie zostało wydane, dlatego też nie można mówić w pełni o skutkach deregulacji na tych obszarach. Niemniej jednak częściowa deregulacja na tych obszarach wystąpiła i objęła tylko technologię optyczną (FTTx; decyzja z 2007 nie regulowała technologii światłowodowej, więc nie było regulacji światłowodów). Jednakże mimo tego OPL podjęła np.: w Warszawie inwestycje w sieci światłowodowe, na których świadczone są już usługi komercyjne. Spowodowało to reakcję operatorów kablowych w postaci nasilenia ich marketingu i promocyjnym obniżeniu cen usług w lokalizacjach, w których OPL zaczęło świadczyć ofertę detaliczną na bazie FTTH.

Czego oczekuje Pani od Orange w zamian za zwolnienie z regulacji na 76 obszarach gminnych?

– Inwestycji! Jeśli operator mówi od kilku lat, że problemem są zbyt restrykcyjne regulacje i ich złagodzenie spowoduje inwestycje. Mówię: Sprawdzam!

Należy jednak podkreślić, że stwierdzenie skutecznej konkurencji na 76 obszarach gminnych jest wynikiem przeprowadzonej analizy rynkowej oraz obiektywnej oceny sytuacji konkurencyjnej, a  nie transakcja wiązana:).

Abstrahując jednak od powyższego, oczywiście uważam, że w kontekście wciąż niezadowalającej penetracji szerokopasmowego Internetu w naszym kraju oraz potrzeby realizacji celów Europejskiej Agendy Cyfrowej, zarówno Orange, ale też operatorzy alternatywni powinni działać w kierunku jak najszybszej rozbudowy infrastruktury telekomunikacyjnej.

Należy bowiem zaznaczyć, że według stanu na czerwiec 2013 r. zaledwie 19,3 proc. Polaków posiadało dostęp do stacjonarnego Internetu, co dało Polsce 3 miejsce od końca (gorsze były tylko Bułgaria i Rumunia). Podobnie wygląda kwestia inwestycji.

Czy są konkretne obszary, gdzie widziałaby Pani inwestycje tego operatora?

– Bez wątpienia dla Orange Polska najatrakcyjniejsze będą obszary wysoko zurbanizowane, ponieważ przy najmniejszym nakładzie kosztów pozwalają one osiągnąć największe zyski. Jednakże Polska to nie tylko wielkie miasta i dysproporcja pomiędzy nimi a miasteczkami czy obszarami wiejskimi pogłębia podział cyfrowy kraju, negatywnie wpływając na jego zrównoważony rozwój. Dlatego też, bardzo istotne dla mnie są inwestycje właśnie w tych obszarach, gdzie infrastruktury telekomunikacyjnej, w szczególności tej nowoczesnej, jest najmniej lub nie ma jej wcale.

W jakim rozmiarze, w jaką sieć (ostatnia mila? dostępowa? szkielet?), w jakiej technologii? o jakiej wartości?

– Proponowana regulacja jest oczywiście neutralna technologicznie i to od operatora zależy wybór odpowiedniej i optymalnej technologii. Dla mnie liczy się skutek.

Jacy operatorzy (mali- duzi?) tam teraz działają na obszarach, na których stwierdzacie państwo skuteczną konkurencję? Ilu mają klientów na sieci Orange?

0 Przede wszystkim operatorzy telewizji kablowych. Biorąc pod uwagę udziały pod względem klientów, w czołówce znalazły się UPC, Multimedia i Vectra. Ich oferta jest bardzo atrakcyjna dla klientów zarówno pod względem ceny, jak i proponowanych parametrów usługi. Na 76 obszarach gminnych swoje sieci rozwijają również operatorzy alternatywni (np. Netia, Dialog) oraz lokalni przedsiębiorcy dostarczający usługi w technologiach stacjonarnego bezprzewodowego dostępu do Internetu (m.in. Ethernet, WiFi, Wimax). Infrastrukturalni operatorzy alternatywni budują oferty dla klientów zarówno z wykorzystaniem własnej infrastruktury, ale również z wykorzystaniem sieci Orange poprzez zakup hurtowej usługi BSA.

Jak miałoby wyglądać ich wycofywanie się z BSA? Co z klientami?

– W celu zabezpieczenia interesów obecnych abonentów operatorów alternatywnych, zdecydowałam się wprowadzić mechanizm, który umożliwi tym operatorom dalsze świadczenie wspomnianych usług detalicznych do czasu na jaki zawarte są te umowy, jednakże nie dłużej niż 24 miesiące od dnia wprowadzenia nowej regulacji.

Rozwiązanie to pozwoli z jednej strony na zapewnienie operatorom alternatywnym migracji abonentów na własną sieć lub na usługi LLU świadczone przez Orange, a z drugiej strony – w razie braku możliwości takiej migracji – zapewni użytkownikom końcowym odpowiedni czas na znalezienie nowego dostawcy usług na korzystnych dla nich warunkach.

Czy spodziewałaby się Pani, że w efekcie na tych obszarach spadną ceny usług?

– W związku z faktem, że na tych 76 obszarach panuje skuteczna konkurencja, a stosowane przez Orange Polska ceny są z reguły wyższe od cen konkurencji, w szczególności operatorów telewizji kablowych, spadek cen wydaje się nieuchronny. Orange chcąc myśleć o pozyskiwaniu nowych oraz odzyskaniu dawnych klientów będzie musiała świadczyć swoje usługi po stawkach konkurencyjnych. Przykładowo można wskazać, że w Warszawie (w wybranych na razie lokalizacjach, gdzie Orange prowadzi inwestycje światłowodowe) operator zasiedziały jest w stanie zaoferować pakiet oparty o infrastrukturę  FTTH po cenie niższej niż oferty konkurentów. Uwolnienie spod regulacji tych obszarów powinno zatem jeszcze bardziej zaostrzyć walkę konkurencyjną.

UKE zakłada, że nowe podejście skłoni do inwestycji infrastrukturalnych także operatorów alternatywnych. Dlaczego mieliby zacząć inwestować dziś, skoro nie robili tego wcześniej? (dla przykładu Netia, największy operator korzystający masowo z BSA wycofuje się z usług regulowanych. Koncentruje się na sprzedaży usług na własnej sieci, a tej wcale szybko nie rozbudowuje).

– Decyzje biznesowe, a za takie należy uznać rozbudowę posiadanej infrastruktury telekomunikacyjnej, zawsze leżą w gestii przedsiębiorców i są ich suwerennymi decyzjami. Jednakże w mojej opinii jedynie większe inwestycje infrastrukturalne pozwolą świadczyć pełne spektrum usług przy jak najlepszym zysku. Operatorzy alternatywni chcący dalej się rozwijać i dalej skutecznie działać na rynku telekomunikacyjnym będą musieli zmierzyć się z tą kwestią i ją właściwie zaadresować, czy to przez wejście na wyższe poziomy dostępu do sieci Orange (kanalizacja, ciemne włókna, LLU) czy to poprzez inwestycje we własną sieć. Myślę jednak, że inwestycje we własną sieć będą dotyczyły ostatniej mili.

Czy z Pani oglądu sytuacji wynika, że dziś tylko Orange chce inwestować w sieci stacjonarnego szerokopasmowego Internetu?  Jeśli nie – kto jeszcze?

– Nie, nie tylko. Oprócz Orange także operatorzy telewizji kablowych. Jednakże TVK skupiają się przede wszystkim na dużych ośrodkach miejskich, obszary słabo zurbanizowane pozostawiają bez znaczących inwestycji. A także Hawe, który pretenduje do miana nowoczesnego operatora hurtowego.

Na operatorów inwestujących w sieci Internetu czekają dotacje z PO PC nowej perspektywy. Jakiego sposobu rozdysponowania tych środków jest Pani zwolenniczką? Co sądzi Pani o pomyśle SPV Orange?

– Propozycja Orange jest szeroko dyskutowana ze środowiskiem w ramach „Memorandum w sprawie współpracy na rzecz budowy i rozwoju pasywnej infrastruktury sieci szerokopasmowych. Każdy z uczestników ma prawo odnieść się do tej propozycji. Z tego punktu widzenia oferta Orange jest interesująca, gdyż zmusza środowisko do dyskusji. Należy zwrócić uwagę, że jak do tej pory jest to jedyna oferta operatora kompleksowo bazująca na ocenie różnych wariantów budowy sieci i odnosząca się do EAC.

Przyjmując jednak określony wariant musimy pamiętać o konkurencyjności, a tą zapewnią konkursy skierowane do otwartego grona przedsiębiorców telekomunikacyjnych.

Są różne opinie nt. tego, kto powinien inwestować w sieci światłowodowe z myślą o realizacji EAC. Niektórzy widzą w tej roli państwo. A Pani?

– Odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna i wykracza daleko poza sam rynek telekomunikacyjny, a dotyka problemu skali i zakresu interwencji państwa w gospodarkę. Przykład wspomnianych 76 gmin wskazuje, że operatorzy alternatywni swoimi działaniami doprowadzili do zaistnienia na tych obszarach skutecznej konkurencji, zapewniając, że co najmniej 2/3 mieszkańców tych obszarów może dokonać wyboru spośród ofert co najmniej 3 operatorów. Jednocześnie,  jest w Polsce bardzo dużo obszarów, gdzie stacjonarnej infrastruktury szerokopasmowej nie ma lub jest jej bardzo mało. Ponadto występujące tam warunki nie zachęcają prywatnych przedsiębiorców do budowy infrastruktury, ze względu na bardzo długi okres zwrotu z inwestycji. W takich miejscach jedynym ratunkiem jest powstawanie sieci telekomunikacyjnych finansowanych przez państwo, ale realizowanych przez podmioty, które wiedzą jak to robić, czyli przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Myślę, że odrobiliśmy już lekcje z mijającej perspektywy finansowej.

Dziękujemy za rozmowę.

Intencją Magdaleny Gaj jest  wyzwolić w gigancie chęć inwestycji.  – Jeśli operator mówi od kilku lat, że problemem są zbyt restrykcyjne regulacje i ich złagodzenie spowoduje inwestycje, to mówię: „sprawdzam!” – mówi rpkom.pl Magdalena Gaj. Podkreśla przy tym, że nie jest to transakcja wiązana, ponieważ UKE zdejmie regulacje z Orange tam, gdzie stwierdzono skuteczną konkurencję.

Orange Polska czeka na decyzję UKE od dawna, choć na pytania o to, ile zainwestuje dodatkowo, gdy regulacje przestaną mu ciążyć nie odpowiada. Dla telekomu, giełdowej w końcu firmy, będzie to na pewno oznaczało większą swobodę działania (dowolność kreowania polityki cenowej i jej różnicowania), łatwiejsze warunki konkurowania z sieciami kablowymi, stacjonarną Netią i innymi mniejszymi operatorami tego rodzaju. Ze strony konkurencji należy spodziewać się głosów protestów i słów krytyki pod adresem UKE, choć sami coraz mniej korzystają z infrastruktury Orange.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał Promocyjny
Mobilne ekspozycje Huawei już w Polsce – 16 maja odwiedzi Katowice
Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Telekomunikacja
Do kogo przenoszą się klienci sieci komórkowych. Jest największy przegrany
Telekomunikacja
To już wojna w telefonii na kartę. Sieci komórkowe mają nowy haczyk na klientów
Telekomunikacja
Polski internet mobilny właśnie mocno przyspieszył. Efekt nowego pasma 5G