KOMENTARZ: Czy Netia podzieli się rynkiem z byłym monopolistą?

Publikacja: 06.05.2011 12:04

Rynkowy duopol? Nie odkrywam żadnej Ameryki, bo głosy, że tak musi się skończyć rywalizacja Netii i TP padały już wcześniej. Refleksja przyszła po uświadomieniu sobie, że zakończył się pewien etap w rynkowym rozwoju Netii – rozwój na podstawie najprostszej hurtowej usługi BSA. Tym samym skończył się pewien etap w rozwoju polskiego rynku telekomunikacyjnego, bo nikt poza Netią (a wcześniej Tele2) nie rzucił na poważnie Telekomunikacji Polskiej wyzwania w jej własnej sieci, które zmieniło obraz polskiego rynku.

Co będzie dalej? Netia mówi o wyraźnie od kilku lat i powtórzyła podczas wczorajszego spotkania prasowego: narzędziem dalszego wzrostu spółki będzie LLU, a także – w miarę możliwości – rynkowe akwizycje i rozbudowa sieci. LLU i modernizacja sieci może dać operatorowi wyższe przychody i marże, ale nie znacząco wyższą liczbę klientów niż BSA. Udziały w szerokopasmowym rynku będą się więc pewnie stabilizowały. Nawet jeżeli Netii uda się osiągnąć symboliczną liczbę 1 mln klientów.

Netia okopała się na pozycji największego hurtowego klienta TP i nikt łatwo jej nie zagrozi. Polska Telefonia Cyfrowa, która mogła to zrobić, działa bez cienia tej determinacji, jaką od kilku lat przejawia Netia. Może nie taniej, ale na pewno efektywniej byłoby dziś kupić całą Netię, niż budować wobec niej konkurencyjną pozycję w sieci TP. Jeżeli Netia kupi Dialog, a ktoś kupi Netię, to urośnie na rynku stacjonarnym piękny duopol w sieci narodowego operatora. Konia z rzędem bowiem temu, kto wie kiedy, jak szybko i w jakim modelu będą powstawały w Polsce nowe sieci telekomunikacyjne, które mogłyby zagrozić usługom w sieci TP. Trudno przewidzieć, co za kilka lat zamierzają robić operatorzy telewizji kablowej.

Od lat kablówki robią porządną, infrastrukturalną konkurencję dla TP i operatorów alternatywnych. Od lat jednak koncentrują się na eksploatacji już wybudowanej sieci, a nie na rozbudowie jej zasięgu. Prędkości usług szerokopasmowych w Polsce ewidentnie rosną dzięki sieciom telewizji kablowej. Dostępność  tych usług na razie nie.

Trudno przesądzić, kiedy telewizje kablowe wyczerpią intensywny wzrost we własnych sieciach, ani w jakim kierunku pójdą potem? Dalszej konsolidacji pomiędzy sobą? rozbudowy własnych sieci? sprzedaży w sieci TP? Przykład brytyjski wskazuje, że z rynkowego bigosu może się wyłonić jeden dominujący na tym rynku gracz. Czy i w jaki sposób będzie chciał i mógł konkurować z domniemanym duopolem w sieci TP – ja nie wiem. Rynek prawdopodobnie musi się konsolidować. Wskazują przykłady z globalnego rynku. Dla dobra tego rynku lepiej by było, żeby pozostało chociaż 4-5 realnie konkurujących ze sobą gigantów, a nie 1-2.

***

Acha. Gdyby ktoś kwestionował wagę podjętego tematu, to tak: nie zapomniałem, że dzisiaj Anna Streżyńska jest ostatni dzień w pracy. Na regulatorze rynek się jednak nie kończy. Poza tym wszystko wskazuje, że szefowa UKE przyjdzie do pracy również w poniedziałek.

Rynkowy duopol? Nie odkrywam żadnej Ameryki, bo głosy, że tak musi się skończyć rywalizacja Netii i TP padały już wcześniej. Refleksja przyszła po uświadomieniu sobie, że zakończył się pewien etap w rynkowym rozwoju Netii – rozwój na podstawie najprostszej hurtowej usługi BSA. Tym samym skończył się pewien etap w rozwoju polskiego rynku telekomunikacyjnego, bo nikt poza Netią (a wcześniej Tele2) nie rzucił na poważnie Telekomunikacji Polskiej wyzwania w jej własnej sieci, które zmieniło obraz polskiego rynku.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Telekomunikacja
Uwaga na nowe pułapki w roamingu. Jak za granicą łączyć się taniej lub za darmo
Telekomunikacja
Gigant ogłasza przełom w łączności. To zupełnie nowa jakość
Telekomunikacja
To ma być przełom w tworzeniu ultraszybkiego internetu 6G. Znika wielka przeszkoda
Materiał Promocyjny
Mobilne ekspozycje Huawei już w Polsce – 16 maja odwiedzi Katowice
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?