Rebranding Cyfrowego Polsatu i Plusa to kluczowa decyzja

W Polsce tempo konsolidacji determinują dwa elementy: racjonalność biznesowa i czynnik emocjonalny, który nie zawsze pozwala tę konsolidację przeprowadzić. Ze względu na to, że nasze najstarsze firmy mają po 25 lat, a większość to „nastolatki”, ich właściciele nie zawsze są jeszcze gotowi rozstać się ze swoimi dziećmi. Tak wygląda rynek sieci kablowych – mówi rpkom.pl Dominik Libicki, prezes Cyfrowego Polsatu i członek zarządu Polkomtela. Grupę czeka najprawdopodobniej ujednolicenie marki. Ma dziś około 2 mld zł na mniejsze przejęcia, a większe mogłaby sfinansować przy pomocy emisji akcji. Sieci stacjonarne – twierdzi menedżer – nie należą do biznesów, które „najbardziej” interesują grupę Zygmunta Solorza-Żaka.

Publikacja: 28.05.2014 07:30

Rebranding Cyfrowego Polsatu i Plusa to kluczowa decyzja

Foto: ROL

Rpkom.pl: Podczas prezentacji wyników za I kwartał br. mówił pan, że nasycenie usługami zintegrowanymi w Polsce jest dosyć niskie (korzysta z nich około 25 proc. gospodarstw domowych), choć pakietowanie usług to powszechny trend. Dlaczego tak jest?

Dominik Libicki, prezes Cyfrowego Polsatu: – 25 proc. nasycenia rynku usługami zintegrowanymi zbudowali głównie operatorzy kablowi. Jeśli chodzi o pozostałą część rynku, nikt nie ma takich powiązań kapitałowych, jakie my mamy z Plusem. Dużo było szumnych zapowiedzi rozmaitych aliansów: prezesi „n” i Orange zapowiadali wielką ekspansję, wcześniej T-Mobile miał podobne plany z „n”, a Play z Cyfrą+. Nie słychać, żeby ktokolwiek był z takiej współpracy zadowolony, czy żeby komukolwiek przyniosła ona wymierne korzyści.

W przypadku takich mariaży scenariusz jest zawsze taki sam: mamy dwie różne firmy z różnymi zarządami i strategiami oraz celami do osiągnięcia. Kiedy negocjują, jak będą wyglądać wspólne produkty, toczona jest dyskusja przede wszystkim o tym, kto podpisuje umowę z klientem. Następnie: kto daje jaki benefit i jaką wybrać metodologię oceny jak ten benefit wpłynął na atrakcyjność wspólnej oferty, a finalnie – jak go rozliczyć, by miało to pozytywny wynik finansowy dla obu spółek. To kwadratura koła. Na koniec dnia klient dostaje mało atrakcyjną ofertę, dwie faktury, dwa przelewy, ma dwa punkty kontaktu z obsługą klienta i zastanawia się, po co mu to.

To kiedy jedna faktura Cyfrowego Polsatu i Plusa?

– Projekt został już uruchomiony i ma duży priorytet. Nie nazywałbym go jednak jedną fakturą, a jednym dokumentem płatności. Na pewno w pierwszym etapie nie zrobimy jednej faktury, bo mamy dwa zupełnie różne sposoby rozliczania klientów. Klienci kontraktowi w Plusie płacą po skorzystaniu z usług, a abonenci Cyfrowego Polsatu „z góry”. Połączenie tego w jedną fakturę będzie trudne, ale przygotujemy jeden dokument płatności, jeden numer konta i jeden przelew.

Na świecie planowane są teraz dwie wielkie fuzje: Comcast przejmuje TW Cable, a AT&T – DirecTV. Ich konsekwencją zapewne też będzie łączenie usług. Grupa Cyfrowego Polsatu chce przejmować kolejne firmy, a kiedyś będzie obowiązywał jeden abonament za pakiety rozmaitych usług?

– Trudno oceniać przyszłość z perspektywy „tu i teraz”. To, co się wydarzy na rynku, będzie funkcją jego zmiany. A ta zmiana jest przez nas inicjowana. Więc, filozoficznie mówiąc, to tak, jak w zasadzie nieoznaczoności Heisenberga: nie jesteśmy w stanie opisać żadnego zjawiska, bo sam fakt obserwowania go, powoduje jego zmianę. Tak jest z tym pytaniem. Będziemy mogli mówić, w jaką stronę to wszystko podąży, gdy już nastąpią zmiany na rynku i zostanie określona nasza nowa na nim rola.

W krótszej perspektywie zakładają państwo raczej samodzielne rozwijanie usług, czy przejmowanie podmiotów z innych sektorów, których usługi też mogłyby być integrowane?

– W biznesie obowiązuje zasada „nigdy nie mów nigdy”, ale teraz mówimy tylko o konsolidacji tych aktywów, które mamy w grupie. Z czasem zapewne będziemy uruchamiać nowe produkty we współpracy z nowymi podmiotami. U podstaw wiary w nasz sukces leży to, że Polkomtel i Cyfrowy Polsat, jako jedna grupa kapitałowa mogą osiągnąć więcej niż każda z tych firm z osobna. Stworzenie programu smartDOM w takim kształcie, który zapewnia naszym klientom korzyści z łączenia usług i sprzedawanie ich z sukcesem, nie byłoby możliwe, gdybyśmy nie byli jedną grupą kapitałową.

Agencja Standard&Poor’s uważa, że w przyszłym roku przejęta właśnie przez Cyfrowego Polsat sieci komórkowa Plus przestanie tracić przychody. Zgadza się pan z tą tezą? I jak będzie z drugą częścią państwa działalności – płatną telewizją? Spodziewane są wzrosty tego rynku, czy stabilizacja?

– Nie prognozujemy, więc nie mogę podać żadnych szczegółów liczbowych. Moje oczekiwanie w stosunku do segmentu płatnej telewizji jest takie, żeby baza klientów pozostawała na stabilnym poziomie, z uwzględnieniem około 200 tys. klientów, którzy mają u nas po dwa kontrakty. Takich klientów było 250 tys., ale 50 tys. z nich, przechodząc na usługę Multiroom, połączyło dwa kontrakty w jeden (są liczeni jako jeden klient – red.). Multiroom to produkt, który pozytywnie wpływa na ARPU i dynamikę jego wzrostu, więc nie mamy nic przeciwko, by klienci migrowali do tej usługi – już co piąty klient z niej korzysta.

Jeśli chodzi o Polkomtel, bardzo się cieszę, że S&P wydał taką opinię, ale też chcemy zmienić filozofię myślenia o wynikach finansowych Polkomtelu. Do tej pory analizowano poszczególne linie biznesowe. Nowa filozofia budowaniu wartości, czyli przychodów, mówi już nie o przychodach „per SIM” (na jedną kartę SIM – RED.), ale „per klient”. Powinniśmy sprzedać jak najwięcej usług naszym klientom: nowa oferta, którą niedawno pokazaliśmy, jest kwintesencją takiego myślenia. Na razie jest dostępna tylko dla abonentów naszych firm – to ukłon w ich kierunku, a jednocześnie propozycja, która nie może być skopiowana  przez naszą konkurencję, bo nikt nie posiada takiego portfolio usług – telewizja satelitarna płatna i internetowa, telefonia komórkowa, internet mobilny LTE – by móc skonsolidować na poziomie klienta przychody z Internetu, telewizji i telefonu.

Naprowadza pan nas teraz na to, jak może wyglądać nowy zapowiedziany sposób raportowania grupy?

– Sposób raportowania jest tylko wynikiem myślenia o strategii i jej egzekucji. Nowa metodologia raportowania zostanie przedstawiona w sierpniu i będzie tak przygotowana, by w najlepszy możliwy sposób opisywać nasz biznes.

Grupa pochwali się wtedy, ilu ma klientów tego „nowego rodzaju”?

– Myślę, że tak, ale nie podjęliśmy jeszcze decyzji w tej sprawie. Na pewno nasi inwestorzy dostaną narzędzia, by na podstawie własnych założeń móc prognozować rozwój naszego biznesu.

Jak będzie przebiegać spłata kredytów Polkomtela?

– 30 maja spłacimy jedną z serii obligacji Polkomtelu o wartości 246 mln dol. Po tym zdarzeniu zaczną się materializować synergie finansowe w wysokości 0,5 mld zł, które zapowiadaliśmy ogłaszając  transakcję. Oprócz tego sieć Plus ma jeszcze obligacje denominowane w euro i dolarach. Będziemy przyglądać się sytuacji na rynku i sprawdzać, czy opłaca się zapłacić premię za wcześniejszy wykup tych obligacji. Jeśli wcześniejsze refinansowanie będzie korzystne, to na pewno je rozważymy. W 2015 r. przypadnie też najbliższa spłata nominału kredytu bankowego, rzędu pół miliarda złotych.

Ile grupa byłaby dziś w stanie wydać na zakupy innych firm, finansowanie nowych pomysłów biznesowych oraz udział w aukcji na częstotliwości?

– Decydujący zawsze będzie charakter tych potencjalnych akwizycji. Na duże inwestycje zawsze możemy sobie wyobrazić kolejną emisję akcji, a tu potencjał byłby ograniczony wyłącznie tym, co nasi inwestorzy uznają za słuszne i na co wyrażą zgodę. Grupa jest zdrowa finansowo i składa się z biznesów generujących dużo gotówki. Chciałbym wyraźnie podkreślić, że w tej chwili nie prowadzimy żadnego procesu M&A.

Jeśli chodzi o potencjał finansowy, naszym celem jest zejście ze wskaźnikiem dług netto/EBITDA do  bezpiecznego w naszej opinii poziomu poniżej 2,5x do 2016 roku. Przy znaczących inwestycjach zawsze trzeba będzie zadać sobie pytanie czy korzystniejsza będzie potencjalna akwizycja, czy wypłata dywidendy. Jeśli chodzi o te mniejsze i wymagające szybkich decyzji, to mamy do dyspozycji około 2 mld zł gotówki: na koniec I kwartału poziom gotówki w Cyfrowym Polsacie wynosił 428 mln zł, w Polkomtelu: ok. 1,5 mld zł. To są znaczące kwoty.

Pytanie, czy aukcja częstotliwości z zakresu 800/2600 MHz to dla was ważny temat na ten rok?

– Czekamy, co się wydarzy. Kiedy będziemy znali jakiekolwiek zapisy dotyczące sposobu rozdysponowania przez państwo tych częstotliwości, będziemy udzielać w tej sprawie komentarzy.

Urząd Komunikacji Elektronicznej w ostatniej wersji aukcji zmienił zapisy tak, że w efekcie wasza grupa może starać się o dwa bloki częstotliwości 800 MHz, a nie tylko jeden. Gdy ograniczenie obowiązywało przekonywaliście, że dobrym rozwiązaniem jest wspólna sieć w tym paśmie. Nadal tak uważacie?

– Tak – uważamy, że dla Polski i polskich konsumentów najlepszym rozwiązaniem jest jedna wspólna sieć. Obecnie konsultowana dokumentacja aukcyjna, zakładająca ograniczenie do współkorzystania z maksymalnie 2×15 MHz, zmierza we właściwym kierunku, gdyż może stanowić krok pośredni w kierunku realizacji tej koncepcji. Gdyby jednak pozostała w tej formie, to uważamy że UKE powinno w sposób wyraźny i jednoznaczny wprowadzić właśnie takie ograniczenie, tj. 2×15 MHz. Będziemy również popierać stanowisko UKE w przypadku, gdyby Urząd uznał, że najlepszą drogą do realizacji wspólnej sieci jest przetarg, o czym wspominał ostatnio chociażby prezes UOKiK-u.

Grupa jest gotowa iść po owe dwa bloki 800-tki?

– Będziemy o tym decydować, kiedy zobaczymy warunki udziału i zrobimy model biznesowy.

A jest jeszcze zainteresowana rozwojem w segmencie naziemnej telewizji cyfrowej? Polsat mógłby jeszcze uruchomić jakąś nową stację?

–  Przedstawiliśmy stanowisko Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, w którym wyrażamy opinię, że kolejne dwa możliwe do uruchomienia multipleksy powinny zostać przekazane tym nadawcom, którzy już znajdują się na multipleksach, aby mogli uruchomić kanały w rozdzielczości HD.

Dlaczego?

– Przemawiają za tym dwa argumenty. Po pierwsze – jakość tej oferty. Jeżeli nie pojawią się w niej kanały HD, oferta naziemnej telewizji cyfrowej przestanie być atrakcyjna dla widza.  Drugi argument, to pojemność polskiego rynku reklamy telewizyjnej. Z 3,5 mld zł, bo tyle jest wart, musi się dziś „wyżywić” prawie 200 kanałów telewizyjnych. Kolejne kanały, których, w przeciwieństwie do stacji nadawanych w ofertach telewizji płatnych, jedynym źródłem przychodów jest reklama, powodowałyby duże problemy nie dla Polsatu czy TVN, bo to duże grupy, ale dla już istniejących dzisiaj nowych małych stacji naziemnej  telewizji cyfrowej, które balansują na granicy rentowności. Uruchomienie dwóch kolejnych multipleksów z kanałami w standardowej rozdzielczości oznaczałoby, że nasza telewizja byłaby robiona za bardzo małe pieniądze. A to musi odbić się negatywnie na jakości oferty dla widzów.

Stacje nadające programy o rozdzielczości HD miałyby być płatne?

– Zdecydowanie nie. To byłby ruch mający na celu dostarczenie widzom oferty w lepszej jakości, która na naszym rynku telewizyjnym jest już standardem. Z tego co wiem, chce tego większość nadawców nadających w ramach naziemnej telewizji cyfrowej. Jeśli to się nie wydarzy, to cyfrowa telewizja naziemna w dłuższej perspektywie przejdzie do lamusa. Już dziś wśród abonentów Cyfrowego Polsatu obserwujemy znaczący wzrost oglądalności tych kanałów, które zdecydowały się uruchomić wersje HD.

Czyli byliby państwo skłonni ponieść takie dodatkowe koszty nadawania?

– Oczywiście.

Wtedy blokuje się tez przy okazji innych potencjalnych nowych graczy.

– Używanie słowa „blokuje się” ma konotację pejoratywną. Ja mówię o tym, co byłoby dobre  dla polskiego widza i polskich nadawców. Czy to jest dobre dla tego, kogo jeszcze nie ma na tym rynku i chciałby przyjść po iluś-tam latach „na gotowe”? Pewnie nie.

Należący do Cyfrowego Polsatu operator Info-TV-FM zgłosił zainteresowanie tzw. pasmem trzecim, szykowanym pod naziemną telewizję cyfrową. Uruchamianie tam telewizji ma pana zdaniem sens?

– To jest pasmo zajmowane historycznie głównie przez kanały TVP, przyglądaliśmy się mu i mamy pomysły na jego wykorzystanie, ale nie jest to teraz naszym priorytetem.

Jak rozwija się telewizja mobilna i czy będzie tak rozwijana tak, jak zapowiadano pierwotnie?

– Jeśli pytanie dotyczy rozbudowy multipleksu do zasięgu ogólnopolskiego, to cały czas analizujemy rynek i bieżące  wyniki sprzedaży tego produktu. Kiedy będziemy pewni, że inwestycja ma sens od strony ekonomicznej, zdecydujemy czy poza gęsto zaludnionymi obszarami, w których dziś się znajdujemy, będziemy rozwijać sieć nadajników.

Na lata 2014-2016 rozpisane są w grupie trzy projekty prowadzące do synergii. Pierwszy to integracja sieci sprzedaży. Dziś tych punktów sprzedaży jest ok. 1,5 tys. To dobra liczba? Jak duża ma być?

– Ta liczba na pewno jest za duża. Musimy dostosować ją do naszych nowych założeń biznesowych, ale w planie jest nie tylko zmniejszenie liczby punktów, ale również jakościowy rozwój sieci, np. jeśli chodzi o liczbę stanowisk w jednym punkcie, tak aby można w niej było efektywnie sprzedawać nasze istniejące i nowe produkty.

Drugi projekt to integracja systemów IT. Grupa robi to samodzielnie?

– Nie integrujemy systemów IT wyłącznie własnymi siłami. Dopuszczamy możliwość posiłkowania się firmami  zewnętrznymi. Natomiast jeden z kluczowych systemów, odpowiadający za najważniejsze biznesowe aktywności obu spółek, który jest na etapie wdrażania w Cyfrowym Polsacie i na etapie analiz w Polkomtelu będzie systemem wspólnym.To system zrobiony in-house, tak jak większość systemów Cyfrowego Polsatu: CRM, billing, system do obsługi sprzedaży, logistyczno-magazynowy czy elektroniczny obieg dokumentów. Tam, gdzie będzie to możliwe, będziemy chcieli na bazie systemów Cyfrowego Polsatu zbudować systemy dla Polkomtelu.

Dużo będzie kosztowało połączenie informatyczne obu firm?

– Integracja ta ma przynieść oszczędności, które zostały uwzględnione w synergiach, jakie zamierzamy osiągnąć do końca 2019 roku.

Horyzont inwestycji towarzyszących każdej zmianie na pewno nie będzie  dłuższy niż dwa lata od momentu rozpoczęcia realizacji. Za korzystanie z rozwiązań firm trzecich uiszcza się opłatę serwisową i licencyjną. Te pozycje znikną w przypadku realizacji naszych zamierzeń. W naszym planie uwzględniliśmy też fakt, że przez pewien czas zarówno stare, jak i nowe systemy będą musiały działać jednocześnie.

Trzeci projekt to integracja call-center. Ile dziś stanowisk telemarketingowych mają Plus i CP, a ile ma ich być docelowo?

– Dziś mamy do dyspozycji ponad 700 stanowisk w warszawskim i toruńskim call center Cyfrowego Polsatu i ponad 550 w warszawskim i łódzkim call center Plusa. Obydwie firmy mają łącznie 500 stanowisk tzw. back office, czyli do obsługi pisemnej zgłoszeń klienckich. Do telemarketingu i utrzymania klienta w obydwu firmach wykorzystywanych jest łącznie 1000 stanowisk, zarówno własnych, jak i w ramach współpracy z firmami zewnętrznymi. Synergią nie jest jednak zmniejszenie liczby stanowisk. Nie tędy droga do poprawy wyników firmy. Chciałbym natomiast, aby z czasem nasze call center działało w taki sposób, aby klient dzwoniąc pod jeden numer mógł załatwić wszystkie sprawy związane z usługami grupy. Dopóki nie zintegrujemy systemów i nie przeszkolimy wszystkich ludzi ze sprzedaży wszystkich produktów nie będzie to możliwe.

Jak zmieni się zatrudnienie w grupie powstałej z połączenia Cyfrowego Polsatu i sieci Plus?

– Nie planujemy zwolnień. Polkomtel przeszedł restrukturyzację pod kierunkiem prezesa Zygmunta Solorza-Żaka, a Cyfrowy Polsat nigdy nie miał przerostów zatrudnienia. Zakładamy, że mamy dobrze skrojony zespół do ambitnych zadań, jakie mamy zaplanowane. Połączyliśmy już kluczowe piony biznesowe: sprzedaży, obsługi klienta, utrzymania klienta, marketingu, IT i strategii.

A co z marką? Są plany aby obie firmy działały pod jedną marką?

– Polkomsat – ktoś mi podpowiedział w żartach. Polsat Plus – to była druga sugestia. Mówiąc poważnie, to pewnie najbardziej kluczowa decyzja do podjęcia, więc szukamy odpowiedzi na pytanie  „czy” i „kiedy”. Jestem przekonany, że na najważniejszym wzrostowym produkcie, jakim jest Internet, zyskujemy na razie, mając dwie marki. Plus, ze względu na swoją historię, jest nakierowany na klientów  indywidualnych i urządzenia mobilne, Cyfrowy Polsat – na rodzinę i gospodarstwo domowe. Doskonale się uzupełniamy. Jako grupa – jesteśmy poza zasięgiem konkurencji, jeśli chodzi o wyniki sprzedaży Internetu mobilnego. Co nie znaczy, że z czasem nie możemy  pomyśleć o jednej marce. Posiadanie dwóch może powodować konfuzję komunikacyjną w głowach klientów.  Oczywiście argumentów do rozważenia jest więcej i dlatego nie jest to łatwa decyzja do podjęcia.

Kiedy zapadnie decyzja?

– Wtedy, kiedy będziemy mieć przekonanie, że jest słuszna.

Utrzymanie jednej marki po wszystkich zmianach może być tańsze?

– Nie mam stuprocentowego przekonania, że będzie tańsze, ale na pewno nie będzie droższe.

Mówi pan, że Plus to marka dla klientów indywidualnych…

– Nie ja. Taką percepcję ma ta marka na rynku, podobnie jak marki wszystkich operatorów mobilnych. Może Orange najbardziej próbował rozszerzyć markę na „dom”, tworząc ofertę zintegrowaną, proponując telewizję. W przypadku T-Mobile mieliśmy „Erę domową”, ale chyba niespecjalnie ostała się w świadomości klientów.

Ewentualny rebranding miałby dotknąć także firm w głębi grupy? Na przykład telewizji?

– Nie wiem.  Jedyne pewne rzeczy w życiu to śmierć i podatki. Ale nie wyobrażam sobie, żeby Polsat zmienił swoje logo. Słoneczko Polsatu towarzyszy Polakom w ich codziennym życiu od ponad 20 lat!

Ważnym tematem na rynku telekomunikacyjnym jest neutralność sieci. Grupa myśli o tym, by pobierać różne opłaty za usługę mobilnego Internetu o różnej jakości?

– Jeśli zdecydujemy się wprowadzić różne klasy usług, które z pewnością są bardzo ciekawym rozwiązaniem, to głównym kryterium przy podejmowaniu takich decyzji będzie rentowność biznesu. Z pewnością będziemy analizować to pod takim kątem, aby ci klienci, którzy przynoszą grupie najwyższe przychody, mogli korzystać z najlepszych usług, bo tylko wtedy są lojalni, kiedy są zadowoleni.

Jak będzie wyglądało miejsce w grupie takich serwisów jak Muzodajnia, Plusoczytelnia. Czy można mówić o strategii grupy w przypadku internetowych serwisów audio/wideo i jaka ona jest?

– Grupa Polsat wyrosła na dostarczaniu treści. Klienci oczekują od nas, aby treści, rozrywka i inne elementy wokół nich skupione były naszym wyróżnikiem. Plusoczytelnia, Muzodajnia to projekty szczegółowe – każdy ma swojego opiekuna, który ocenia czy i jakie zmiany wprowadzić w obu serwisach. Naszym zadaniem jest sprawić, aby to co jest dostępne w jednej firmie, było dostępne także w drugiej.

Rozważają państwo rezygnację z serwisu Muzo?

– Chcemy jako grupa mieć serwis muzyczny. Nie ma takiego pomysłu, aby muzyka zniknęła z naszej oferty.

To znaczy, że Muzo i Muzodajnia raczej połączą się?

– Polkomtel jest w naszej grupie od 2 tygodni. Ja jestem członkiem zarządu Polkomtelu od tygodnia. Mam pewną wizję rozwoju, ale dotyczy ona dzisiaj przede wszystkim najistotniejszych dla grupy obszarów. Liderami poszczególnych projektów są kompetentne osoby i będę wsłuchiwał się w ich opinie zanim zarekomenduje zarządom obydwu firm konkretne rozwiązania.

A jak będzie się rozwijał serwis wideo Ipla?

– Z produktem „Ipla” wiążemy o tyle ogromne nadzieje, że jesteśmy w fazie przyspieszonej ewolucji zachowań konsumenckich polskiego widza. Nie da się budować lojalności klientów Cyfrowego Polsatu, dodając kolejne kanały telewizyjne do naszych pakietów. Mamy ich ponad 140 i nasi klienci nie oczekują już więcej. Natomiast to, czego oczekują, to dostępność treści na różnych urządzeniach i za pośrednictwem różnych technologii. Dlatego Ipla jest kluczowa do tego, aby budować biznes płatnej telewizji Cyfrowego Polsatu.

Skoro mowa o treściach wideo na różnych nośnikach, to czy kino pasowałoby do strategii Cyfrowego Polsatu?

– Mamy wystarczającą liczbę strategicznych wyzwań na najbliższe lata.

Więc te największe wyzwania strategiczne to…?

– Oczywiście zintegrowanie z sukcesem Polkomtelu i Cyfrowego Polsatu oraz  realizacja zapowiedzianych synergii na niebagatelną kwotę 3,5 mld zł.

Czy to będzie trudne?

– To wyzwanie, którego się nie boję.

Mamy zapowiedź resortu finansów, że w 2015 r. PKB wzrośnie o 3,8 proc. To dla grup medialnych zwykle dobra wieść. Jak szybko państwa zdaniem rosnąć będzie rynek reklamy i czy grupa będzie rosła szybciej niż on?

– W I kwartale br. rynek reklamy telewizyjnej urósł o 4,7 proc., czyli zgodnie z naszymi oczekiwaniami  zmieścił się w widełkach 4-6 proc. wzrostu. Chcielibyśmy utrzymać obecny poziom oglądalności, co jest ambitnym wyzwaniem ze względu na postępującą fragmentaryzację. A jeśli chodzi o rynek reklamy to chcielibyśmy rosnąć razem z nim.

Jeszcze na chwilę wróćmy do tematu fuzji i przejęć.  Czy pana zdaniem coś dużego jeszcze się wydarzy? Prezes Multimedia Polska powtórzył niedawno, że konsolidacja sieci kablowych jest nieunikniona…

– Procesy konsolidacyjne są na naszym rynku mniej zaawansowane niż na bardziej dojrzałych rynkach. W Polsce tempo konsolidacji determinują dwa elementy: racjonalność biznesowa i czynnik emocjonalny, który nie zawsze pozwala tę konsolidację przeprowadzić. Ze względu na to, że nasze najstarsze firmy mają po 25 lat, a większość to „nastolatki”, ich właściciele nie zawsze są jeszcze gotowi rozstać się ze swoimi dziećmi.  Tak wygląda rynek sieci kablowych.

Jeśli chodzi o rynki telekomunikacyjne, to tu z konsolidacją jest dużo trudniej. Wymagałaby ona bardzo skomplikowanych decyzji regulatorów, więc trudno oczekiwać dużych transakcji. W telewizji zaś nie bardzo jest co z czym konsolidować. Mamy mnóstwo kanałów tematycznych, których przejęcie nie będzie stanowiło istotnej zmiany dla rynku. Z drugiej strony rynek płatnej telewizji wydaje się być ustabilizowany. Nasza konkurencja skonsolidowała w ciągu tych kilkunastu lat cztery platformy: Wizję, Cyfrę+, N i płatnych abonentów Orange, których przejęła. My wybraliśmy drogę budowy organicznej.

A kiedyś mówił pan, że na rynku jest miejsce dla jednej platformy satelitarnej…

– Mówiłem, że najlepszym rozwiązaniem zarówno dla polskich widzów, jak i rynku platform satelitarnych jest jedna platforma. To niższe koszty prowadzenia biznesu i tańsza (bo w jednym dekoderze), kompleksowa oferta dla widzów. Dzisiaj na rynku funkcjonuje dwóch operatorów telewizji satelitarnej i dla każdego jest miejsce. Ale „nigdy nie mów nigdy”. Może kiedyś powstanie jedna platforma? Ale my na pewno nie planujemy rezygnować z tego biznesu…

Z niedawnej wypowiedzi Markusa Tellenbacha, prezes TVN, można wyczytać, że w IV kwartale tego roku jeszcze można spodziewać się wzrostu liczby klientów platformy satelitarnej Nc+. Uważa pan, że ten rynek jeszcze może wzrosnąć?

– Nie. Moim zdaniem utrzymanie liczby klientów będzie teraz wyzwaniem. Będziecie państwo patrzeć,  czy na koniec roku udało nam się obronić pozycję. To jest biznes cykliczny: najwięcej klientów pozyskuje się w czwartym kwartale, ale traci się ich cały rok.

Z pana słów wynikałoby, że operatorzy komórkowi łączyć się nie będą. A co z sieciami stacjonarnymi?

– Nie jest to biznes, który dziś najbardziej nas interesuje. My stawiamy na technologię LTE, która zrewolucjonizuje podejście klientów do tego, jaki Internet jest dla niego najlepszy. Stacjonarny czy mobilny. Każdy z nas będzie potrzebował Internetu LTE, ponieważ niedługo wszyscy  będziemy używać smartfonów. W pewnym momencie klient zada sobie pytanie, czy potrzebuje dwóch rozwiązań: po łączach stałych i mobilnego i czy chce płacić dwa abonamenty. Moim zdaniem będziemy mieć do czynienia z rewolucją analogiczną do tej, jaka zaszła w segmencie usług głosowych, na którym komórki zastąpiły telefony stacjonarne.

W konsekwencji te blisko 8 mln linii stacjonarnych zniknęło w ciągu ostatniej dekady. W dłuższej perspektywie sieci stacjonarne będą potrzebne tylko użytkownikom korzystającym z sieci w niezwykle intensywny sposób i operatorem LTE do odciążania ruchu np. z domu. Proszę pamiętać, że technologia LTE ma dopiero kilka lat. Jestem przekonany, że wciągu kolejnych lat w znaczący sposób polepszą się jej parametry techniczne, a operatorzy poprawią jakość infrastruktury.

Jakie jest ryzyko, że będzie problem z państwa ofertą LTE po ostatnim wyroku NSA? Boi się pan tego?

– Oczywiście,  że nie. Opieramy się na komunikacie Midasa i stanowisku UKE, które oświadczyły, że  decyzje rezerwacyjne obowiązują i operatorzy mogą z nich korzystać, co oznacza że nadal będziemy oferować i rozwijać usługi oparte o technologię LTE na tej częstotliwości. Zakładamy, że państwo i UKE znajdą właściwe rozwiązanie tej kwestii i jesteśmy spokojni o możliwość świadczenia przez nas usług.

Dziękujemy za rozmowę.

Rpkom.pl: Podczas prezentacji wyników za I kwartał br. mówił pan, że nasycenie usługami zintegrowanymi w Polsce jest dosyć niskie (korzysta z nich około 25 proc. gospodarstw domowych), choć pakietowanie usług to powszechny trend. Dlaczego tak jest?

Dominik Libicki, prezes Cyfrowego Polsatu: – 25 proc. nasycenia rynku usługami zintegrowanymi zbudowali głównie operatorzy kablowi. Jeśli chodzi o pozostałą część rynku, nikt nie ma takich powiązań kapitałowych, jakie my mamy z Plusem. Dużo było szumnych zapowiedzi rozmaitych aliansów: prezesi „n” i Orange zapowiadali wielką ekspansję, wcześniej T-Mobile miał podobne plany z „n”, a Play z Cyfrą+. Nie słychać, żeby ktokolwiek był z takiej współpracy zadowolony, czy żeby komukolwiek przyniosła ona wymierne korzyści.

Pozostało 97% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Telekomunikacja
To ma być przełom w tworzeniu ultraszybkiego internetu 6G. Znika wielka przeszkoda
Materiał Promocyjny
Mobilne ekspozycje Huawei już w Polsce – 16 maja odwiedzi Katowice
Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Telekomunikacja
Do kogo przenoszą się klienci sieci komórkowych. Jest największy przegrany
Telekomunikacja
To już wojna w telefonii na kartę. Sieci komórkowe mają nowy haczyk na klientów