NIK o nadzorze państwa nad PEM: „kontroli nie ma, promienie harcują”

Publikacja: 07.05.2019 08:00

W dzisiejszej „Rzeczpospolitej” można znaleźć tekst poświęcony raportowi Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z kontroli przeprowadzonej od listopada 2017 r. do sierpnia w 2018 r. w 12 państwowych instytucjach do obowiązków których należy ochrona zdrowia obywateli, w tym także przed nadmiernym promieniowaniem pól elektromagnetycznych (tzw. PEM) emitowanych przez nadajniki operatorów komórkowych.

NIK opublikował właśnie opisywany i komentowany w dzienniku raport, tytułując go „Kontroli nie ma, promienie harcują” ze względu na odnotowane przypadki (w raporcie wskazano ich 16 w 9 lokalizacjach bez podawania nazw operatorów) przekraczania norm PEM w latach 2015-2017.

Według izby, organy Inspekcji Ochrony Środowiska (IOŚ) oraz Państwowej Inspekcji Sanitarnej (PIS) nie są przygotowane ani organizacyjnie, ani technicznie do kontroli pola elektromagnetycznego. Kompetencje instytucji tych nakładają się, a przepisy nie określają jednoznacznie roli, jaką mają odgrywać w systemie ochrony przed promieniowaniem elektromagnetycznym od urządzeń telefonii komórkowej – pisze izba w podsumowaniu raportu, stwierdzając, że w kilku przypadkach inspektoraty ochrony środowiska oraz wojewódzkie stacje sanitarno-epidemiologiczne nie miały nawet potwierdzonych kompetencji do wykonywania pomiarów PEM.

„Organy administracji publicznej nienależycie kontrolują oddziaływanie promieniowania urządzeń telefonii komórkowej. W tej mierze niewiele się zmieniło od 10 lat – już w 2009 r. Sejm przyjął Politykę ekologiczną państwa w latach 2009-2012 z perspektywą do roku 2016, w której stan ochrony przed promieniowaniem elektromagnetycznym określono mianem zaniedbanego. Pomimo zmian w przepisach prawa tak jest do dziś” – czytamy.

Zdaniem izby, obowiązujące w Polsce przepisy nie gwarantują, że w otoczeniu stacji bazowych zostanie dotrzymany dopuszczalny poziom PEM.

„Brak jest jednoznacznych i przejrzystych regulacji prawnych normujących proces powstawania i modernizacji SBTK, które pozwalałyby na przeprowadzenie przez właściwy organ rzetelnej oceny ryzyka narażenia na ponadnormatywne PEM w bezpośrednim sąsiedztwie SBTK jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji, a jednocześnie nie stwarzałyby przedsiębiorcom barier administracyjnych wydłużających proces inwestycyjny” – czytamy.

„Jedyną metodą zdobywania wiedzy w tym zakresie pozostają więc pomiary kontrolne PEM w otoczeniu SBTK, prowadzone przez organy Inspekcji Ochrony Środowiska (IOŚ) i Państwowej Inspekcji Sanitarnej (PIS) lub pozyskiwane od przedsiębiorców telekomunikacyjnych, a wykonywane przez akredytowane laboratoria. Wyniki tych ostatnich badań trafiały do obu inspekcji, lecz ich rzetelność nie była sprawdzana” – podaje NIK i postuluje, aby to zmienić.

Izba zauważa, że w ramach IOŚ nie utworzono laboratorium referencyjnego w zakresie PEM, choć na potrzebę jego funkcjonowania wskazał już w 2009 r. dokument Polityka ekologiczna Państwa w latach 2009-2012 z perspektywą do roku 2016.

Zdaniem Głównego Inspektora OŚ, wyrażonym w 2014 r., nie było potrzeby tworzenia takiego laboratorium. W takcie kontroli NIK zarówno Minister Środowiska, jak i Główny Inspektor uznali jednak, że jest ono potrzebne.

NIK odnosi się także do norm PEM obowiązujących w Polsce, które w uznawane są przez różne podmioty za dużo niższe od przyjętych w wielu państwach Unii Europejskiej.

Zdaniem Izby, trudno porównywać tylko dopuszczalne „limity PEM”, skoro w różnych krajach przyjęto też różne zasady lokalizacji stacji bazowych, czy zasady minimalizowania oddziaływania PEM na tyle, na ile jest to rozsądnie możliwe (tzw. zasada ALARA).

NIK zwraca też uwagę, że Ministerstwo Środowiska i Ministerstwo Cyfryzacji wskazują, że w innych krajach Europy, pomimo obowiązywania znacznie wyższych dopuszczalnych poziomów PEM, raczej nie są notowane poziomy przekraczające polski „limit PEM”.

„W IOŚ z racji słabej zachęty finansowej występuje wysoka fluktuacja kadr. W PIS w ogóle nie analizowano czy obsada kadrowa jest adekwatna do zadań dotyczących PEM od urządzeń telefonii komórkowej. Pracownicy obydwu Inspekcji nie byli należycie szkoleni w zakresie metodyki pomiarów PEM, nie dysponowali też sprzętem, który umożliwiałby te pomiary z uwzględnieniem najbardziej niekorzystnych parametrów pracy SBTK. Pomiary PEM dokonywane są w zakresie chwilowych wartości, bez uwzględnienia fluktuacji i tendencji w szerszym wymiarze czasowym. Po godz. 16.00 (koniec pracy w obydwu Inspekcjach) pomiarów w ogóle się nie prowadzi, choć natężenie ruchu w sieci komórkowej i promieniowania z SBTK może nawet znacząco rosnąć” – czytamy.

NIK krytycznie ocenia także przygotowanie i wynagrodzenie pracowników inspektoratów. Stwierdził, że w PIS pomiarom PEM przypisywano niski priorytet ponieważ uważano a priori, że ochrona przed nadmiernym promieniowaniem dotyczy urządzeń przemysłowych, a stacje bazowe nie szkodzą.

„Ani inspektorzy OŚ, ani inspektorzy sanitarni nie prowadzili należytej kontroli dotrzymywania dopuszczalnego poziomu PEM w otoczeniu SBTK. Nieliczne pomiary PEM prowadzono właściwie tylko na wniosek osób prywatnych lub jednostek samorządu terytorialnego. Nie prowadzono ich z urzędu – z inicjatywy organu. Tylko w takich interwencyjnych pomiarach wykazywane były przekroczone poziomy dopuszczalnego promieniowania elektromagnetycznego. W kilku województwach pomiarów PEM w ogóle nie przeprowadzano. Nie istnieje natomiast koncepcja prowadzenia kontroli PEM w miejscach najbardziej narażonych nad przekroczenia „limitu PEM” ani rzetelna analiza ryzyka pozwalająca na identyfikację takich miejsc” – alarmuje.

NIK podaje, także, że często nie dotrzymuje się również prawnego wymogu mierzenia PEM w miejscach szczególnie wystawionych na oddziaływanie promieniowania w dużym natężeniu, tj. w oknach i na wysoko położonych balkonach i tarasach budynków – chyba że indywidualny wnioskodawca postuluje wyraźnie o taki eksponowany punkt pomiaru.

„Pomiary przeprowadza się raczej przy gruncie, gdzie z reguły występują niższe wartości PEM” – czytamy.

„Obydwie Inspekcje nie przeprowadzają gruntownej analizy nadsyłanych przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych dokumentów i sprawozdań z pomiarów PEM. Nie zdołały wypracować metod sprawdzania poprawności tych pomiarów ani zasad postępowania w przypadku zastrzeżeń do wyników pomiarów, choć to one winny nadzorować ich rzetelność. Weryfikacja wyników jest utrudniona wskutek braku odniesienia ich do obowiązującej metodyki referencyjnej” – wytyka NIK.

Dostało się także Ministerstwu Środowiska. „Brakuje też szczegółowych wymagań co do formy i układu wyników pomiarów ponieważ Minister Środowiska nie wydał stosownego rozporządzenia pomimo rekomendacji NIK przedstawionej już w 2015 r..” – pisze izba.

„Wyniki pomiarów zlecanych przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych i przekazywanych do IOŚ i PIS nie uwzględniają najbardziej niekorzystnych warunków pracy SBTK, choć stanowi to jeden z wymogów obowiązującej metodyki referencyjnej. Niejednokrotnie nie spełniają też obowiązku dokonania pomiaru w oknach i na balkonach budynków mieszkalnych” – podano.

Pomimo prowadzenia przez IOŚ państwowego monitoringu środowiska w zakresie PEM, nie ma pełnych i dostępnych publicznie informacji, czy PEM w środowisku utrzymywane jest na dopuszczalnym poziomie.

„Oceny IOŚ w tej mierze koncentrowały się jedynie na bardzo niskich poziomach PEM stwierdzonych w miejscach słabo narażonych na PEM. Naruszając przepisy prawa, IOŚ nie informowała również społeczeństwa i innych organów administracji o stwierdzonych przez wojewódzkich IOŚ ponadnormatywnych wartościach PEM” – stwierdza NIK.

NIK przedstawił listę postulatów, wśród których jest przekazanie kompetencji do prowadzenia pomiarów PEM wyspecjalizowanej instytucji.

W tym kontekście, opublikowany dziś raport wspiera przygotowany przez Ministerstwo Cyfryzacji projekt nowelizacji tzw. Megaustawy, czyli zbioru przepisów ułatwiających realizację inwestycji telekomunikacyjnych.

Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji nie ukrywa, że część wniosków z raportu NIK jest zgodna z diagnozą resortu.

Nowelizacja przewiduje bowiem m.in. powstanie systemu gromadzącego dane o PEM (SI2PEM), a resort cyfryzacji ogłosił już, że prowadzić go będzie PIB Instytut Łączności przy wsparciu dotacji unijnej. Jak pisaliśmy, system powstać ma być gotowy w przyszłym roku.

Znaleźć mają się w nim efekty pracy Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska, Wojewódzkich Inspekcji Sanitarnej, a także pomiarów wykonywanych przez certyfikowane laboratoria.

Według MC, Megaustawa wymusza na operatorach jednolity standard raportowania odnośnie pola wytwarzanego przez stacje bazowe. Pozwolić ma to na dokładną ocenę łącznych wartości pola wytwarzanego przez wszystkie instalacje radiokomunikacyjne w okolicy.

„Dzięki SI2PEM poprawi się także koordynacja między służbami odpowiedzialnymi za monitoring pola elektromagnetycznego, czego brak podkreśla w swoim raporcie NIK. Operatorzy będą mogli precyzyjnie ocenić rozkład wartości pola, co pozwoli na precyzyjne planowanie sieci i unikanie przekroczeń. Obywatel z kolei uzyska dostęp do bezpłatnej strony internetowej, na której sprawdzi poziom pola elektromagnetycznego w dowolnym miejscu w Polsce. System będzie gotowy już za rok” – zapewnia MC.

Resort cyfryzacji uważa, że Megaustawa wzmacnia nadzór państwa nad operatorami telekomunikacyjnymi i stacjami bazowymi telefonii komórkowej. Przewidziano wsparcie Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska: na zakup nowoczesnego sprzętu do mierzenia natężenia pola elektromagnetycznego, który ma znaleźć się we wszystkich WIOŚ-ach zostanie przeznaczonych ponad 5 mln zł.

Operatorzy komórkowi na razie nie odnieśli się do publikacji NIK. Niewykluczone, że nie będą wypowiadać się na ten temat osobno, a zrobi to w ich imieniu Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji.

W nieoficjalnych rozmowach można usłyszeć, że każdy z telekomów dokłada starań aby nadajniki trzymały normy PEM, a NIK nie zna przepisów prawa i nie rozumie, na czym polega proces inwestycyjny.

W dzisiejszej „Rzeczpospolitej” można znaleźć tekst poświęcony raportowi Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z kontroli przeprowadzonej od listopada 2017 r. do sierpnia w 2018 r. w 12 państwowych instytucjach do obowiązków których należy ochrona zdrowia obywateli, w tym także przed nadmiernym promieniowaniem pól elektromagnetycznych (tzw. PEM) emitowanych przez nadajniki operatorów komórkowych.

NIK opublikował właśnie opisywany i komentowany w dzienniku raport, tytułując go „Kontroli nie ma, promienie harcują” ze względu na odnotowane przypadki (w raporcie wskazano ich 16 w 9 lokalizacjach bez podawania nazw operatorów) przekraczania norm PEM w latach 2015-2017.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Telekomunikacja
To ma być przełom w tworzeniu ultraszybkiego internetu 6G. Znika wielka przeszkoda
Materiał Promocyjny
Mobilne ekspozycje Huawei już w Polsce – 16 maja odwiedzi Katowice
Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Telekomunikacja
Do kogo przenoszą się klienci sieci komórkowych. Jest największy przegrany
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Telekomunikacja
To już wojna w telefonii na kartę. Sieci komórkowe mają nowy haczyk na klientów
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał