Tak przewidują amerykańscy analitycy giełdowi – cytowani przez serwis LightReading – rozważający następstwa kroku AT&T, które wprowadza od maja br. limity na transfer danych dla użytkowników stacjonarnych łączy dostępowych.

Zdaniem analityków na taki ruch mogą się teraz zdecydować największe z amerykańskich sieci kablowych (które kontrolują 55 proc. rynku ISP) – Cox, Warner Bros Cable i Charter. Mniejsze kablówki, w niektórych regionach USA, wprowadziły już wcześniej ograniczenia transferu, ale nikt jeszcze – jak to zamierza robić AT&T – nie pobiera opłat za pakiety danych powyżej limitu (10 dolarów za 50 GB).

– Posunięcie AT&T ułatwi innym operatorom limitowanie transferu i wprowadzenie dodatkowych opłat – uważa Craig Moffett, analityk firmy inwestycyjnej Sanford C. Bernstein & Co. Jego zdaniem inni ISP również zaczną wprowadzać limity, szczególnie w dolnym przedziale oferty, aby zachęcać abonentów do wykupywania droższych pakietów bez limitów, lub z wyższymi limitami.

Krok AT&T, choć głośno o nim za oceanem, należy uznać na razie za bardzo ostrożny. Wedle rzecznika firmy limit 150 GB miesięcznego transferu dla łączy ADSL przekracza tylko 2 proc. abonentów (dla łączy optycznych limit został ustalony na poziomie 250 GB). Średnia miesięczna konsumpcja wynosi 18 GB danych na jedno łącze ADSL.

W Polsce do 2007 r. również obowiązywała polityka limitowania transferów w sieci stacjonarnej. Pierwsza zerwała z nią Telekomunikacja Polska, za którą poszli pozostali dostawcy internetu. Limity obowiązują np. w Wielkiej Brytanii w ofercie BT, ale jako element różnicowania oferty. Konkurencyjni brytyjscy operatorzy nie stosują takiej strategii.

W grudniu ubiegłego roku amerykańska FCC przyjęła zasadę neutralności sieciowej, która uniemożliwia operatorom różnicowania, czy blokowania transferu danych z różnych źródeł, czy aplikacji. Ponieważ utrudnia to operatorom pobieranie dodatkowych opłat za pasmożerne usługi, jak transfer wideo ostrzegli oni, że może to doprowadzić do wprowadzenie limitów na transfer danych.