KOMENTARZ: Asymetria informacyjna

Tam, gdzie w grę wchodzi dostęp do informacji, dziennikarze i przedsiębiorcy mają wiele wspólnego. Nic bardziej nie boli, niż jego brak. Dlatego nie dziwi mnie, że Polkomtel walczy o dokumenty zastępujące uzasadnienie zgody UOKiK na powstanie NetWorks!, ani że Sferia na łamach mediów prowokuje rząd, by przyjrzał się polityce, także informacyjnej, UKE. Walka o informacyjną przejrzystość obrotu gospodarczego to jednak miecz obosieczny.

Publikacja: 05.04.2013 11:44

Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych nie widzi nic złego w tym, aby zarządy spółek notowanych w USA porozumiewały się z inwestorami za pomocą mediów społecznościowych. Wymaga tylko uprzedzenia uczestników rynku, gdzie znajdą informację. Menedżerowie mogą więc tłitować, albo wyłuszczać strategię na fejsie. Co kraj, to obyczaj. Albo: co kraj, to możliwości (dostępowe).

W polskich realiach, oprócz mediów, do bycia członkiem wirtualnej agory aspirują póki co głównie politycy. Myślę więc, że zgoda Komisji Nadzoru Finansowego na poluzowanie kanałów komunikacyjnych jest mało możliwa. Choć sposób, w jaki Cyfrowy Polsat zdementował informację, że chce ścigać się o Wirtualną Polskę sprawia, że mogę sobie wyobrazić poszerzenie listy tych kanałów o wszelkie elektroniczne. Z SMS-em włącznie. Wtedy równość dostępu do informacji dla wszystkich inwestorów zbliżyłaby się zapewne znowu o dwa kroki do ideału.

Ironizuję. Wiemy przecież wszyscy, że przedsiębiorcy dzielą się tylko tymi informacjami, którymi muszą. To dotyczy polityki informacyjnej spółek giełdowych. Ale nie tylko.

W obrocie dokumentami urzędowymi przedsiębiorcy także zastrzegają poufność wielu informacji. To dlatego do oczu stron trzecich, publiki, trafiają dokumenty przetworzone lub pozbawione wykresów, cyfr, adresów, nazwisk, nazw podmiotów itp. itd. Asymetria informacyjna, stan, w którym jeden podmiot wie więcej w danym momencie  od drugiego, to potężny oręż w walce o biznesowy sukces.

Dlatego z jednej strony nie dziwię się, że UOKIK, czy UKE strzegą dokumentów opatrzonych klauzulą „poufne” przekazanych im przez przedsiębiorców, i nie dziwi mnie interpretacja sądu, że takie dokumenty nie muszą podlegać publikacji. Z jednej strony urzędu zapewne rozumieją argumenty przedsiębiorców, z drugiej działają we własnej ochronie. Już widzę kolejki procesowe tych, których szczególny interes został narażony na szwank w związku z odtajnieniem takich, czy innych informacji.

Zgadzam się jednak także z Polkomtelem, który walczy, aby ważne decyzje urzędów państwowych, a do takich należą na pewno decyzje koncentracyjne UOKiK, były szczegółowo wyjaśnione przedsiębiorcom. Szczególnie te zmieniające kierunek rynku, lub wprowadzające na mapę branży nowy potencjalny kurs.

A teraz pójdę za ciosem. Moim zdaniem UOKiK powinien odtajnić także swoje opinie na temat ofert złożonych przez telekomy startujące po częstotliwości 1800 MHz. Nie dokumenty operatorów, tylko właśnie opinie, z przetworzonymi danymi o uczestnikach przetargu, ich pozycji rynkowej (nie musi być precyzyjna), powiązaniach kapitałowych (to chyba akurat nie powinna być tajemnica) i wnioskach urzędników płynących z ich ofert.  Kto za?

Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Telekomunikacja
Do kogo przenoszą się klienci sieci komórkowych. Jest największy przegrany
Telekomunikacja
To już wojna w telefonii na kartę. Sieci komórkowe mają nowy haczyk na klientów
Telekomunikacja
Polski internet mobilny właśnie mocno przyspieszył. Efekt nowego pasma 5G
Telekomunikacja
Nowy lider wyścigu internetowych grup w Polsce. Przełomowy moment dla Polsatu