Dr Nora Nugent, chirurg plastyczny z Tunbridge Wells, obserwuje to zjawisko z bliska – pisze dziennik „The Guardian”. Pacjenci zaczęli przychodzić do jej gabinetu ze zdjęciami samych siebie „upiększonymi” przez AI i z błędnym przekonaniem, że takie efekty można osiągnąć dzięki operacjom. Nugent, która jest również prezeską Brytyjskiego Stowarzyszenia Estetycznych Chirurgów Plastycznych, twierdzi, że wielu jej kolegów ma podobne doświadczenia.

Czytaj więcej

Jamie Lee Curtis przypłaciła zdrowiem zabieg upiększający. „Od zawsze tego żałowałam”

– Mogę jedynie przewidywać dalszy wzrost tego zjawiska, biorąc pod uwagę tempo, w jakim AI zostało włączone do każdego aspektu życia – powiedziała dziennikowi.

Chirurdzy ostrzegają przed nierealistycznymi oczekiwaniami wobec operacji

Osoby korzystające z chatbotów AI do generowania swoich „idealnych twarzy” coraz częściej trafiają do chirurgów z oczekiwaniami obejmującymi nieskazitelną skórę, mocno zarysowane kości policzkowe, perfekcyjnie wymodelowane nosy i niemal idealną symetrię – standardy, których uzyskanie w wyniku operacji plastycznej jest niezwykle czasochłonne, bardzo kosztowne, a w wielu przypadkach po prostu fizycznie nieosiągalne.

– Chirurgia z pewnością nie działa na tak mikroskopijnym poziomie szczegółowości – podkreśla dr Alex Karidis, chirurg z Londynu.

Czytaj więcej

Polki poprawiają piersi, Azjatki powieki i... szczękę

Dla wielu klientów jednak takie oczekiwania powstają jeszcze zanim spotkają chirurga. Lekarze opisują, jak silnie obrazy generowane przez AI wpływają psychologicznie na definiowanie i utrwalanie estetycznych ideałów pacjentów. Chirurdzy plastyczni ostrzegają, że gdy pacjent raz zobaczy taki wizerunek własnej twarzy, zostaje on w nim zakodowany.

Lekarze podkreślają też, że efekty operacji plastycznych nigdy nie są gwarantowane. – Pacjent musi zrozumieć, że istnieją różnice w procesie gojenia, starzenia się i w tym, co w ogóle można osiągnąć – mówi doktor Nugent. – Zawsze uprzedzam pacjentów: możliwości chirurgii nie są nieograniczone. Żadne z nas nie ma pełnej kontroli nad wszystkim – wyjaśniła dziennikowi.

„Twarz AI” promuje nierealne standardy urody

Chatboty AI co prawda, ostrzegają użytkowników, że kreacja wygenerowana przez AI niekoniecznie może być osiągalna w rzeczywistości. Jednak lekarze opisują pacjentów, którzy „nie przyjmują do wiadomości, że się nie da”. Karidis zauważa, że gdy klienci zagłębiają się w temat zabiegów kosmetycznych, skupiają się przede wszystkim na obrazach i ignorują „cały szum” wokół nich. – To jest sedno sprawy. W momencie, gdy pokaże się im coś takiego, wszystko inne przestaje mieć znaczenie – mówi.

Czytaj więcej

Modelka AI na łamach znanego magazynu o modzie. Nowe standardy piękna?

Chirurdzy dostrzegają również powtarzalne cechy estetyki „twarzy AI”, zwłaszcza przesadną symetrię – coś, co sztuczna inteligencja potrafi wygenerować bez wysiłku, ale czego często nie da się odtworzyć w rzeczywistości. Nie da się na przykład zmienić poziomu oczu, ponieważ jest on określony przez strukturę kości, a za oczodołami znajduje się mózg. Nie można bezpiecznie zmienić położenia oczodołów.

AI edytuje zdjęcia, często korzystając z powszechnie uznawanych ideałów urody: u kobiet są to linia żuchwy w kształcie litery V, wyraźna „krzywa ogee” na policzkach i twarz w kształcie serca; u mężczyzn szersza szczęka, niżej osadzone brwi i pełniejsze górne powieki.

Czytaj więcej

Johnson & Johnson pozwany za wadliwe implanty piersi

Doktor De Silva obawia się jeszcze jednego trendu: publikowania przez kliniki w mediach społecznościowych efektów operacji, które wyglądają wręcz niewiarygodnie dobrze i – jak podejrzewa – same mogą być generowane przez AI.