Zaczęło się od asystenta do pisania. Jeremy Allaire, prezes firmy Circle, emitującej stablecoiny, wytrenował agenta AI tak, by myślał i pisał jak on. Nakarmił go nagraniami swoich podcastów, publicznymi tekstami oraz obszernym zbiorem wewnętrznej komunikacji firmy. Nazwał go „Jeremy Allaire Skill”. Bot pomagał mu tworzyć szkice dokumentów. Allaire był pod wrażeniem tego, jak dobrze sztuczna inteligencja oddawała jego sposób myślenia i pisania. Na tyle dużym, że postanowił pozwolić botowi rozmawiać z ponad tysiącem swoich pracowników. Uznał, że choć sam nie jest w stanie spotkać się z każdym, jego cyfrowa wersja już tak.
Czytaj więcej
Sztuczna inteligencja Google wchodzi w nową erę, w której prześwietli cyfrowe życie użytkownika – od rezerwacji w Gmailu po historię zdjęć. To rozw...
– Ludzie mogą samodzielnie korzystać z „Jeremy Allaire Skill”, zanim faktycznie przyjdą z czymś do mnie – powiedział „The New York Times”. – To narzędzie jest dostępne dla każdego w firmie, kto chce ze mną porozmawiać.
Podobne rozwiązania testuje dziś wielu liderów biznesu.
Konsultanci i coachowie biznesowi, którzy nie są w stanie odpowiadać na wszystkie pytania klientów, kierują część z nich do swoich cyfrowych sobowtórów. Profesorowie Harvard Business School włączają swoje wersje AI do kursów i konsultacji ze studentami. Menedżerowie wykorzystują zaś awatary AI, aby zwracać się do pracowników w innych krajach w ich ojczystych językach.
Czytaj więcej
Z nowym rokiem aplikacja mObywatel wzbogaci się o wirtualnego asystenta. Bot oparty o polski model AI PLLuM to dopiero początek zmian. Rządowa apli...
Stworzenie chatbota lub awatara AI jest dziś bardzo proste. Allaire zbudował swojego przy użyciu Claude'a. Powstało już jednak wiele startupów oferujących jeszcze łatwiejsze rozwiązania i większą kontrolę nad efektem końcowym. Delphi analizuje treści i instrukcje użytkownika, a następnie tworzy głosowego i tekstowego chatbota, który go naśladuje. Z kolei generatory wideo AI, takie jak HeyGen czy Synthesia, potrafią stworzyć cyfrowego awatara kopiującego wygląd użytkownika – pisze „The New York Times”.
Po co powstają sobowtóry AI
Powody, dla których tworzone są cyfrowe sobowtóry, są przede wszystkim praktyczne. Podcasterzy i doradcy kierują użytkowników do swoich sobowtórów AI głównie dlatego, że nie są w stanie skontaktować się ze wszystkimi osobami, które chcą zadać im pytanie lub poznać ich opinię.
Prezes firmy doradczej IHL Group, specjalizującej się w handlu detalicznym i hotelarstwie, wykorzystał swojego sobowtóra AI – Just Ask Greg AI – do stworzenia płatnej usługi subskrypcyjnej dla indywidualnych użytkowników.
Czytaj więcej
Idąc śladem konkurentów, takich jak Amazon i OpenAI, Microsoft rozwija własnego asystenta opartego na sztucznej inteligencji tak, aby mógł analizow...
Niekiedy korzystanie z wyspecjalizowanych chatbotów jest odpłatne. Just Ask Greg AI jest dostępny za 30 dol. miesięcznie i odpowiada na pytania dotyczące badań i analiz przygotowywanych przez firmę.
Awatary AI w biznesie
Awatary powstają również po to, by ratować pracowników w trudnych sytuacjach – gdy prowadzący spotkanie nagle straci głos i nie jest w stanie go poprowadzić lub gdy członek rady nadzorczej nie może osobiście pojawić się na posiedzeniu.
Po awatary sięgają także nauczyciele akademiccy. Harvard Business School wykorzystuje tekstowe i wideoawatary swoich wykładowców w internetowym programie Foundry uruchomionym w kwietniu. Studenci mogą dodawać wersje AI profesorów do grupowych czatów, by konsultować pomysły na startupy.
Mogą też ćwiczyć prezentacje dla klientów i funduszy venture capital z awatarami AI przypominającymi profesorów. Awatary zadają dodatkowe pytania i udzielają porad opartych zarówno na wiedzy wykładowców, jak i na badaniach oraz metodach nauczania Harvard Business School – pisze „The New York Times”.
Dlaczego AI nie zastąpi ludzi
Awatary nie są jednak w stanie całkowicie zastąpić człowieka. Okazało się, że większość studentów Harvardu nie chce spotykać się z AI, lecz z prawdziwym wykładowcą.
Sukcesu nie odniósł także awatar, który miał zastępować Adama Dorrella, prezesa CustomerGauge, firmy produkującej oprogramowanie do badania satysfakcji klientów. Wytrenował on swojego sobowtóra AI na około dwóch milionach słów własnych treści i był zachwycony efektem.
Liczył, że cyfrowa wersja będzie odpowiadać na pytania potencjalnych klientów i zastępować go, gdy ktoś będzie chciał „skorzystać z jego wiedzy”. Pomysł jednak się nie przyjął.