30 lipca koncern poinformował, że zintegrował z Google Earth swój model generowania obrazów Nano Banana. Dzięki nowej funkcji użytkownicy mogli „wpisać wszystko, co chcą zobaczyć” i „wirtualnie przekształcić dowolne miejsce na świecie”.
Czytaj więcej:
Organizacje pożytku publicznego coraz częściej korzystają z AI w różnych obszarach działalności. Pomaga ona zoptymalizować zbieranie funduszy i zwi...
Pro
System pozwalał modyfikować zdjęcia satelitarne poprzez dodawanie obiektów i scen wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Użytkownicy platformy X szybko zaprezentowali możliwości narzędzia, publikując obrazy, które miały przedstawiać sfabrykowany lej po bombie w Strefie Gazy, elektrownie jądrowe w Iranie oraz wypadek samochodowy na ulicy w Amsterdamie – pisze „Financial Times”
Narzędzie AI w Google Earth wywołało kontrowersje
Eksperci zajmujący się białym wywiadem, czyli OSINT, wykorzystują Google Earth do weryfikowania informacji pochodzących z trudno dostępnych obszarów, w tym ze stref wojennych. Ostrzegli, że nowe narzędzie może podważyć wiarygodność jednego z najczęściej wykorzystywanych punktów odniesienia służących do potwierdzania autentyczności zdjęć.
– Przez dziesięciolecia Google Earth stanowiło opatrzony datami punkt odniesienia, z którym dziennikarze i śledczy porównywali podejrzane materiały. Wbudowanie narzędzia generatywnego w ten sam system podważa wiarygodność mechanizmu służącego do demaskowania fałszerstw – powiedział Sam Stockwell, pracownik naukowy Instytutu Alana Turinga. – Fałszywe obrazy są teraz tworzone wewnątrz narzędzia, którego ludzie używają do sprawdzania, czy zdjęcia są prawdziwe – powiedział Henk van Ess, ekspert OSINT i autor newslettera „Digital Digging”, który opublikował na platformie X zmodyfikowane obrazy z Google Earth.
Czytaj więcej
Mapy Google dzięki modelowi Cloud Score+ AI zyskają nową aktualizację, która zdecydowanie poprawi komfort użytkowania. Zmiany czekają również Googl...
W piątek, 31 lipca, Google poinformowało, że wycofuje funkcję z Google Earth na czas prac nad wdrożeniem skuteczniejszych zabezpieczeń – pisze „Financial Times”. – Zauważyliśmy również, że użytkownicy udostępniali zrzuty ekranu z wygenerowanymi obrazami, które mogą naruszać nasze zasady – przekazała firma. Podkreśliła jednocześnie, że obrazy nie pojawiały się w głównej wersji Google Earth dostępnej dla innych użytkowników i były oznaczone znakiem wodnym informującym, że powstały przy użyciu sztucznej inteligencji.
Fałszywe zdjęcia satelitarne generowane przez AI
Wprowadzenie nowego narzędzia w Google Earth zbiegło się z rosnącymi obawami dotyczącymi rozpowszechniania w mediach społecznościowych obrazów generowanych przez AI. Technologia ta znacznie ułatwia zarówno pojedynczym osobom, jak i rządom fabrykowanie dowodów i udostępnianie ich milionom ludzi na całym świecie – przypomina „FT”.
Czytaj więcej
Postępy w rozwoju sztucznej inteligencji mogą niebawem doprowadzić do rozszyfrowania języków zwierząt. Co więcej, za pomocą nowej technologii możli...
W marcu, gdy na Bliskim Wschodzie trwały działania wojenne, na platformie X krążyły zmodyfikowane przez AI zdjęcia satelitarne, które miały przedstawiać uszkodzenia amerykańskiego systemu radarowego w Katarze po irańskim ataku dronów.
Inny materiał, prawdopodobnie również wygenerowany przez sztuczną inteligencję, miał przedstawiać zmarłego najwyższego przywódcę Iranu wyciąganego spod gruzów. Kolejny wpis, zmodyfikowany przy użyciu AI, wyolbrzymiał skalę zniszczeń w amerykańskiej bazie wojskowej w Iraku.
Czytaj więcej:
BigTechy w UE zapłacą krocie za niezgodne z regulacjami używanie sztucznej inteligencji. Z analiz udostępnionych „Rzeczpospolitej” wynika, że kary...
Pro
Zdaniem analityków narzędzie Google poszło o krok dalej niż wcześniejsze generatory obrazów, ponieważ zostało bezpośrednio zintegrowane z Google Earth. Fałszywe obiekty i sceny były nanoszone na prawdziwe zdjęcia satelitarne, co pozwalało wyeliminować część charakterystycznych oznak treści generowanych przez AI, takich jak niezgodności w ukształtowaniu terenu lub niewłaściwa skala.
Eksperci ostrzegają również, że same znaki wodne mogą nie wystarczyć, aby uchronić odbiorców przed wprowadzeniem w błąd. Niewiele osób sprawdza bowiem, czy obraz został wygenerowany przez sztuczną inteligencję, zanim udostępni go dalej.