Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaką kwotę i od kogo polski jednorożec ElevenLabs negocjuje w najnowszej rundzie finansowania?
- W jaki sposób unijny kapitał ma zatrzymać odpływ innowacyjnych firm do Doliny Krzemowej?
- Jaki scenariusz debiutu giełdowego rozważają założyciele?
Rozmowy o finansowaniu ElevenLabs toczą się ledwie kilka miesięcy po zamknięciu lutowej rundy serii D. Wówczas twórcy technologii klonowania i syntezy głosu pozyskali 500 mln dol. przy wycenie sięgającej 11 mld dol. Rundę prowadził wtedy renomowany fundusz Sequoia Capital. Od tego czasu spółka dynamicznie zwiększa skalę biznesu, a jej roczne powtarzalne przychody (ARR) przekroczyły już pułap 500 mln dol. Teraz start-up szykuje kolejny krok.
Europejska tama dla odpływu talentów
Przy ostatniej inwestycji do akcjonariatu jednorożca z polskimi korzeniami dołączyły takie potęgi jak BlackRock oraz ramię inwestycyjne koncernu Nvidia (NVentures). Teraz spółka zamierza zebrać co najmniej drugie tyle świeżego kapitału. Jak podał Bloomberg, negocjacje wciąż trwają i ostateczne porozumienie nie zostało jeszcze podpisane. Pieniądze ma wyłożyć unijny Scaleup Europe Fund. Mati Staniszewski i Piotr Dąbkowski mają znów szansę na potężny strumień pieniędzy. Inwestycja z Brukseli, a właściwie Sztokholmu (unijny fundusz zarządzany jest przez szwedzki EQT), to czytelny sygnał geopolitycznego zwrotu na rynku venture capital. Inicjatywa o wartości 5 mld euro powstała pod auspicjami Komisji Europejskiej, która zasiliła fundusz kwotą 1 mld euro. Resztę kapitału zapewnili giganci sektora finansowego, m.in. Allianz, holenderski APG (ABP), Novo Holdings, CriteriaCaixa oraz Mouro Capital powiązane z Grupą Santander. Nadrzędną misją funduszu zarządzanego przez private equity EQT jest zasypanie luki w finansowaniu na późnym etapie rozwoju spółek (tzw. late-stage). Dotąd najbardziej perspektywiczne europejskie scale-upy, głodne setek milionów euro na globalną ekspansję, były zmuszone szukać kapitału niemal wyłącznie w Dolinie Krzemowej, co niejednokrotnie kończyło się przenoszeniem tam kwater głównych i transferem własności intelektualnej poza Stary Kontynent.
Wehikuł EQT wystartował z inwestycjami latem i szybko narzucił ostre tempo. W sierpniu współprowadził rundę serii F o wartości 1 mld euro dla polsko-fińskiego Iceye, wziął udział w wartej 400 mln dol. rundzie Lovable (wycenionej na 13,3 mld dol.), dołożył się do serii D paryskiego Mistral AI (3 mld euro) a w ostatnich dniach wsparł szwedzkie Tandem Health kwotą 100 mln dol. Choć fundusz celuje w pojedyncze bilety inwestycyjne rzędu 100 mln euro, jego zaangażowanie ma pełnić funkcję katalizatora przyciągającego prywatne konsorcja.
Czytaj więcej
Jeden z najbardziej liczących się jednorożców w świecie AI, polski ElevenLabs, w ciągu najbliższych 18 miesięcy potroi zatrudnienie swojego warszaw...
W drodze na giełdę
Wejście w ElevenLabs, choć przedstawiciele start-upu i EQT konsekwentnie odmawiają oficjalnego komentarza, idealnie wpisuje się w ten schemat, cementując pozycję spółki w europejskim ekosystemie deep tech. Choć na papierze ElevenLabs może wydawać się nietypowym celem dla unijnego kapitału, gdyż formalnie spółka ma siedzibę w Londynie, a więc poza jurysdykcją UE. W praktyce jednak jej DNA pozostaje silnie związane z Polską. Obaj założyciele pochodzą z Warszawy, gdzie firma intensywnie rozbudowuje zespół inżynierów i badaczy. Co więcej, w czerwcu symboliczną kwotę 11 mln dol. wyłożył fundusz Vinci, powiązany z Bankiem Gospodarstwa Krajowego.
Dynamika wzrostu firmy jest bezprecedensowa: jeszcze w styczniu 2025 r. przy rundzie serii C wyceniano ją na 3,3 mld dol., by rok później osiągnąć 11 mld dol. W kuluarach mówi się już o ofertach na rynku wtórnym sięgających pułapu 22 mld dol. Silniki generatywnego audio spółki zdominowały rynek dubbingu, audiobooków, branżę reklamową oraz zautomatyzowane centra obsługi klienta. Mati Staniszewski otwarcie przyznaje, że przedsiębiorstwo obiera kurs na giełdowy debiut, który może nastąpić w perspektywie 2-3 lat. Wśród branych pod uwagę scenariuszy znajduje się dual listing, co oznaczałoby, że obok parkietu w Nowym Jorku akcje globalnego lidera sztucznej inteligencji mogłyby trafić bezpośrednio na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie.