Na IBS nie ma lekarstwa, chociaż można sobie z tą przypadłością poradzić poprzez zmianę stylu życia i diety. Jednak odkrycie, które konkretnie pokarmy wywołują złą reakcję u poszczególnych osób, może być długim i żmudnym procesem, a także kosztownym, bo wymagającym częstych wizyt u lekarzy i testów. Według wyliczeń przez rok osoby z IBS wydają na wizyty i diagnozy od 937 do 2108 euro.

Dlatego też dwaj irlandzcy inżynierowie Aonghus Shortt i Peter Harte założyli FoodMarble, startup, który wynalazł przenośne urządzenia o powierzchni zaledwie 5 centymetrów kwadratowych, które testują poziom wodoru w wydychanym powietrzu – kluczowy sygnał dla zaburzeń trawienia – pisze CNN.

„Ludzie nie powinni wytwarzać wodoru wraz z oddechem” – wyjaśnia Harte. Dzieje się tak, gdy pokarm, którego nie można strawić w jelicie cienkim, trafia do jelita grubego, gdzie bakterie go rozkładają w procesie zwanym fermentacją. Proces ten uwalnia gazy, takie jak wodór lub metan, które mogą powodować ból lub wzdęcia.

Czytaj więcej

Po sukcesie molekularnej whisky czas na syntetyczne wino

Urządzenie AIRE firmy FoodMarble, które zostało wprowadzone na rynek w 2018 roku, umożliwia użytkownikom testowanie obecność wodoru w wydychanym powietrzu po posiłkach, dając informacje zwrotne w czasie rzeczywistym na temat tego, jakie jedzenie jest szkodliwe dla ich organizmu. Odczyty są przesyłane przez Bluetooth do aplikacji FoodMarble, gdzie użytkownicy mogą rejestrować, co jedzą i w ciągu kilku tygodni wykrywać składniki wywołujące objawy.

Firma sprzedała 25 tys. swoich urządzeń z czujnikami oddechu i właśnie otworzyła przedpremierowe zamówienia na nową wersję, która mierzy również poziom metanu. Są one dostępne na całym świecie i kosztują od 190 do 260 dolarów.

Globalny rynek leków na IBS również mocno się rozwija i oczekuje się, że do 2028 r. będzie wart ponad 4 miliardy dolarów, w porównaniu z 2 miliardami w 2020 r. - wynika z raportu firmy badawczej Research and Markets.

Irlandzka firma, która pozyskała 5,5 miliona euro finansowania, chce też wejść na rynek kliniczny, a jej technologia jest obecnie testowana w Johns Hopkins Medicine w USA w celu poprawy diagnostyki SIBO - czyli zespół przerostu bakteryjnego jelita cienkiego. Dr Pankaj Jay Pasricha, profesor prowadzący badanie, powiedział CNN, że jak dotąd urządzenie przewyższa inne metody badania tzw. oddechu wodorowego.

Dr Tara Troy, gastroenterolog, która prowadzi klinikę zdrowia przewodu pokarmowego w Northbrook w stanie Illinois, uważa, że urządzenie wielokrotnego użytku, które można zabrać ze sobą do domu, może być niezwykle korzystne zarówno dla lekarzy, jak i pacjentów. FoodMarble jest jedyną firmą, o której słyszała, która daje pacjentom taką możliwość - chociaż istnieje kilka innych, takich jak Vivante Health, oferujących cyfrową platformę do monitorowania zdrowia jelit. Doktor Troy ostrzega jednak, że wodorowe testy oddechowe nie są niezawodną metodą diagnozowania problemów trawiennych i czasami mogą dawać wyniki fałszywie ujemne i dodatnie. Ważne jest, aby uzupełnić je innymi testami, które mogą określić, czy pacjent nie cierpi na poważniejsze schorzenia, takie jak celiakia lub choroba Leśniowskiego-Crohna.