W największych sklepach internetowych z żywnością jeszcze w lutym zakupy można było robić z jednodniowym wyprzedzeniem, a nawet decydując się na nie rano, dostawa była tego samego dnia wieczorem. Od ostatniego tygodnia lutego jest inaczej, dostawa jest możliwa za tydzień, np. w e-sklepie Carrefour.

CZYTAJ TAKŻE: Wirus to okazja dla oszustów i szaleńców

Działające w Warszawie Frisco potwierdza trend. – Gwałtowny wzrost sprzedaży nastąpił w ostatnim tygodniu lutego i sytuacja się utrzymuje. Na wysokim poziomie pozostaje wartość koszyków zakupowych, które wzrosły o ponad 25 proc. względem początku roku, jak również średniej z 2019 – mówi Jacek Palec, prezes Frisco.pl.

– Wzrost wynika ze zwiększonej liczby produktów w koszyku. Dotychczas w jednym zamówieniu znajdowało się średnio 60 sztuk, obecnie ok. 70. W tym okresie zwiększyła się nie tylko wartość i wielkość koszyków, ale również liczba zamówień oraz nowych klientów – dodaje.

""

cyfrowa.rp.pl

Na nasze pytania nie odpowiedziało z kolei Tesco. Nielsen potwierdza, że w ostatnim tygodniu lutego wartość koszyka na zakupach FMCG wzrosła o 17 proc., na podobnym poziomie zarówno dla produktów spożywczych, jak i kosmetyków i chemii – w stacjonarnych sklepach i w sieci.

W tym czasie sprzedano blisko 480 tys. sztuk żeli antybakteryjnych do rąk. W porównaniu z tym tygodniem rok wcześniej wzrosła sprzedaż środków czystości, mydła o 66 proc. i papieru toaletowego o 24 proc. Polacy kupowali również więcej suchych produktów – mąki o 84 proc., ryżu o 95 proc. czy makaronu o 65 proc. W efekcie nawet w hipermarketach pracownicy nie nadążają z uzupełnianiem towaru.

CZYTAJ TAKŻE: Polskie firmy ostro wchodzą do sieci. Ale do Skandynawów nam daleko

– Dla wielu kategorii obserwujemy wyjątkowy wzrost sprzedaży w tygodniu, zarówno w porównaniu z poprzednimi tygodniami, jak i do tego samego tygodnia rok wcześniej. W wybranych przypadkach poziom sprzedaży odpowiada świątecznej, a w niektórych nawet znacznie ją przewyższa – mówi Karolina Zajdel-Pawlak, dyrektor zarządzająca Nielsen Connect w Polsce.

Strach przed zachorowaniem powoduje, że konsumenci chętniej kupują w sieci, by uniknąć wychodzenia z domu i kontaktu z ludźmi

– Odnotowaliśmy wzrost zainteresowania żywnością z dłuższym terminem przydatności oraz środkami do utrzymania higieny, niezależnie od kanału sprzedaży – wyjaśnia biuro prasowe Carrefour Polska. – Nasz e-sklep i oferta na Allegro przyciągają nowych klientów, nie możemy wykluczyć dłuższego oczekiwania na realizację e-zamówień oraz okresowych braków najpopularniejszych artykułów, zwłaszcza z importu – dodaje.

Branża internetowa widzi szczególnie mocny zwrot klientów w jej kierunku. – Od lat kupujemy aktywniej online, jednak w sytuacji paniki, co wyraźnie zauważono na marketplacach europejskich, to wzrost popytu na zakupy przede wszystkim produktów prozdrowotne – mówi Patrycja Sass-Staniszewska, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej. – Rządy w Europie reagują na cenowe oraz zakupowe szaleństwo. Niemcy np. wydały zakaz eksportu jakichkolwiek medycznych środków ochronnych, Francja uregulowała maksymalną cenę dla żeli dezynfekujących. Zobaczymy, jak sytuacja potoczy się w Polsce – dodaje.

CZYTAJ TAKŻE: Polska sztuczna inteligencja uderzy w koronawirusa

Jak zauważa Borys Skraba, prezes spółki usługowej Strix, dla branży e-commerce sytuacja związana z koronawirusem jest jednocześnie szansą i wyzwaniem. – Strach przed zachorowaniem powoduje, że konsumenci chętniej kupują w sieci, by uniknąć wychodzenia z domu i kontaktu z ludźmi – mówi. Przykładem jest sprzedaż świeżej żywności w Chinach, gdzie sklep JD.com zanotował wzrost sprzedaży o 215 proc. w 10 dni. – Nie każdy biznes e-commerce skorzysta na tej sytuacji, wszystko zależy od kategorii produktów, którą sprzedajemy. Bardziej podatne na wzrost będą e-apteki, drogerie oraz sklepy spożywcze (lokalni producenci) czy z produktami FMCG – mówi.