Reklama

Największa afera finansowa w Niemczech. Wirecard ogłasza upadłość

Miliardy euro, które figurowały w sprawozdaniach finansowych jednego z największych fintechów w Europie,  najpewniej nie istnieją. To największa od lat afera finansowa w Niemczech.

Publikacja: 25.06.2020 14:20

Największa afera finansowa w Niemczech. Wirecard ogłasza upadłość

Foto: Michaela Handrek-Rehle/Bloomberg

Kiedy niemiecka firma płatnicza poinformowała kilka dni temu, że „zgubiła” 2 mld dol. i mogła paść ofiarą oszustwa na wielką skalę jej wartość spadła o 10 mld dolarów. Na dodatek prezes spółki Markus Braun złożył rezygnację ze stanowiska ze skutkiem natychmiastowym, ale nie wyjaśniając powodów swojej decyzji.

Prokuratura w Monachium uznała, że Markus Braun musi coś wiedzieć na temat zaginionych pieniędzy i postanowiła wydać nakaz zatrzymania byłego już prezesa Wirecard. Braun nie czekał na wizytę funkcjonariuszy i sam oddał się w ręce śledczych. Po przesłuchaniu postanowiono, że były prezes zostanie zwolniony za kaucją w wysokości 5 milionów euro.

Tymczasem inwestorzy chcą wyjaśnień od największego europejskiego fintechu. Według niemieckich mediów spółka zakładała specjalne konta bankowe z których miały być finansowane przejęcia „podmiotów trzecich”. W raportach księgowych uwzględniano te konta jako aktywa firmy. Teraz firma twierdzi, że opisy stanu finansowego i aktywów spółki „nie były poprawne”. Pieniądze po prostu zniknęły, co będzie miało wpływ na wyniki finansowe za 2019 r., a być może trzeba będzie skorygować dane za wcześniejsze lata. Firma kilkukrotnie już przekładała termin publikacji raportu rocznego za 2019 r.

CZYTAJ TAKŻE: Snoop Dogg inwestuje w szwedzki fintech należący do Polaka

Według audytora spółki, firmy doradcza EY w bilansie nie ma żadnego dowodu na istnienie 1,9 mld euro, które miało znajdować się w dwóch azjatyckich bankach – BDO Unibank i Bank of The Philiphines Islands. Oba podmioty zaprzeczają i twierdzą, że nigdy nie miały żadnych relacji z niemiecką spółką – pisze Bloomberg. „To nieuczciwy pracownik użył fałszywych dokumentów i podrobił podpisy naszych menadżerów” – stwierdził prezes BDO Unibank. Także EY twierdzi, że dokumenty, które wydają się uwzględniać przelewy, są fałszywe. Także bank centralny Filipin poinformował, że żadne pieniądze niemieckiej spółki nie wpłynęły do systemu finansowego kraju.

Reklama
Reklama
""

Matthias Doering/Bloomberg

Foto: cyfrowa.rp.pl

W całym tym zamieszaniu Wirecard zdecydowała nawet o zwolnieniu dyrektora operacyjnego, Jana Marsalka, który obiecał „odzyskać” zgubione pieniądze, ale mu się nie udało. Nie udało mu się, ponieważ prawdopodobnie te pieniądze nigdy nie istniały.

To nie pierwsze kłopoty firmy. Niemiecki organ nadzoru finansowego BaFin (Federalny Urząd Nadzoru Usług Finansowych) prowadzi obecnie trzy jednoczesne dochodzenia w sprawie Wirecard. W 2019 roku dziennik „Financial Times” opublikował artykuł o niejasnych praktykach księgowych w firmie. Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze wynika, że firma zawyżała dane dotyczące poziomu sprzedaży oraz zysków.

CZYTAJ TAKŻE: Nie tylko Revolut. Londyn stolicą fintechowych jednorożców

Firma zapewniała, że mimo zamieszania i skandalu chce nadal działać jak dotychczas i świadczyć usługi. A jej systemy płatności oraz systemy informatyczne działają bez względu na trwające śledztwo.

Wirecard, to jeden z największych dostawców usług finansowych w Europie. Firma zajmuje się między innymi przetwarzaniem płatności i wydawaniem kart płatniczych.

Biznes Ludzie Startupy
Księgowi mogą się bać? Polski start-up rozpoczyna międzynarodową ekspansję
Biznes Ludzie Startupy
Kluczowe osiem sekund. Pomysł polskiej firmy robi furorę
Biznes Ludzie Startupy
Ustawa o KSC to nie deregulacja, a kosztowna maskarada
Biznes Ludzie Startupy
Start-upy 2026. AI, drony i robotyka. Polskie firmy wchodzą w nową erę
Biznes Ludzie Startupy
Start-upy 2026. Te młode polskie firmy technologiczne mogą w tym roku namieszać
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama