Jumia to połączenie platformy e-commerce, podobnej do Allegro, z serwisem kurierskim, który dostarcza nie tylko towary kupione online, ale również posiłki zamawiane w lokalach gastronomicznych (w 2018 r. dostarczyła ponad 13 mln paczek). – Na platformie mamy aktywnych ponad 81 tys. sprzedawców – mówi Juliet Anammah, prezes Jumia Nigeria, cytowana przez portal Techcrunch.

Co więcej, startup prowadzi serwis do rezerwacji biletów lotniczych, a także system płatności JumiaPay.

CZYTAJ TAKŻE: E-commerce 2019, czyli personalizacja, showroomy i bilety

Firma z Lagos w błyskawicznym tempie z niewielkiego gracza na rynku nigeryjskim wyrosła na potentata, który obsługuje 14 krajów – od Algierii i Egiptu, przez Kenię, czy Senegal, po Kamerun, Ghanę i Tanzanię. W 2012 r., jeszcze pod logo Africa Internet Group, zaczęła podbój, wchodząc m.in. do RPA i Maroka.

Wspierana przez kluczowego inwestora, niemieckiego giganta internetowego Rocket Internet, rozwijała się w błyskawicznym tempie i już w 2016 r. została pierwszym jednorożcem w Afryce (startup, którego wycena przekroczyła wartość 1 mld dol.). Stało się to możliwe dzięki finansowemu zaangażowaniu m.in. Goldman Sachs i AXA, które zainwestowały w Jumia 326 mln dol. Wejście na nowojorską giełdę to kolejny krok w rozwoju nigeryjskiej spółki.

CZYTAJ TAKŻE: Kafelki i baterie hitami internetu

Jumia złożyła już na NYSE dokumenty niezbędne do debiutu. Data IPO nie jest jeszcze znana. W ciągu kilku tygodni mają być znany harmonogram całego procesu upubliczniania akcji, a także ich cena. Na razie wiadomo natomiast, że nigeryjski potentat e-commerce nie generuje jeszcze zysków. Startup w 2017 r. wygenerował blisko 94 mln euro przychodów, o 11 proc. więcej niż rok wcześniej.

Afrykański rynek e-handlu, na którym działa Jumia, ma w 2025 r. być wart aż 2,1 bln dol. Analitycy McKinsey&Co. szacują, że będzie on rósł w tempie 10 proc. rocznie.