Boom na zakupy internetowe, wywołany wybuchem epidemii koronawirusa i lockdownem, sprawił, że ubiegły rok dla branży e-commerce był najlepszy w historii. Ale wygląda na to, że niebotyczne zwyżki sprzedaży to już historia – z najnowszych danych GUS wynika, że udział e-sprzedaży w handlu detalicznym w lutym br. spadł miesiąc do miesiąca z niemal 10 do 8,6 proc.

Analitycy zaznaczają, że spadek udziału e-commerce to konsekwencja otwarcia sklepów w galeriach handlowych. Nie zmienia to faktu, że mamy za sobą kolejny okres potwierdzający bardzo dobrą kondycję polskiego e-handlu. W wyniku pandemii doszło do przełomu w zwyczajach zakupowych Polaków. Od tego trendu nie ma odwrotu.

Dwa scenariusze

– E-handel waży dziś w całym handlu detalicznym znacznie więcej niż przed rokiem i pomimo słabszych wyników w lutym wiele wskazuje na to, że najlepsze lata sprzedaż internetowa ma wciąż przed sobą – mówi Grzegorz Rudno-Rudziński, managing partner w Unity Group.

CZYTAJ TAKŻE: Polacy zaskakująco o e-zakupach. Rzecz, która najmocniej irytuje

Jak wskazuje, dziś już nie nikt nie pyta o to, czy będziemy obserwować kontynuację wzrostowego trendu tego sektora, dyskusja dotyczy raczej dynamiki. – Kolejne relacje z frontu walki z koronawirusem przynoszą nowe zwroty akcji, w tym w gospodarce. Zakładamy dwa skrajne scenariusze rozwoju sytuacji – pierwszy, optymistyczny, to dość szybki powrót do normalności przedcovidowej po marcowo-kwietniowym lockdownie, czyli m.in. stałe otwarcie galerii handlowych. W takim przypadku przyjmujemy, że tempo rozwoju e-commerce ustabilizuje się na poziomie ok. 10 proc. w br. Jeśli natomiast obostrzenia nie zostaną poluzowane lub wręcz dojdzie do ich zaostrzenia, będzie to dla rynku sygnał, że mamy do czynienia ze stanem docelowym, przynajmniej w średnim horyzoncie. Wtedy należy spodziewać się zwyżek w przedziale 20–25 proc. – komentuje Rudno-Rudziński.

Jego zdaniem, biorąc pod uwagę wprowadzenie ogólnopolskich obostrzeń, bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz drugi. To jednak analiza dotycząca tylko sprzedaży detalicznej w modelu B2C. – W przypadku firm sprzedających w kanale B2B wciąż jest wiele niewiadomych co do ich strategicznych planów w obszarze cyfryzacji. Wyniki przeprowadzonego przez nas niedawno badania pokazują wyraźnie – aż 54 proc. badanych firm nie posiada strategii transformacji cyfrowej – podkreśla przedstawiciel Unity Group.

Od RTV po catering

Polacy na stałe przenieśli dużą część zakupów do internetu, ale siła e-commerce nie jest już tylko kwestią strachu przed potencjalnym zakażeniem. Piotr Szymczak, dyrektor operacyjny PayPo, mówi nam, że to bardziej świadomość i zbudowane na pandemicznych doświadczeniach przekonanie, że coraz więcej niezbędnych rzeczy można już kupić online. – Widzimy to w przypadku naszych płatności odroczonych, których używa się do zakupów już nie tylko w przypadku asortymentu fashion czy RTV/AGD, ale coraz częściej również innych kategorii produktowych, jak cateringi dietetyczne czy artykuły spożywcze. – Doszliśmy do takiego etapu rozwoju tego rynku, że testowanie nowości technologicznych w czasie pandemii zostało zastąpione regularnym używaniem i rekomendowaniem innym użytkownikom, a to oznacza przestawienie się na nowe, wygodne i bezpieczne płatności już na stałe – zauważa Szymczak.

CZYTAJ TAKŻE: Amazon wie, kiedy wejść. Polski e-handel ma świetną przyszłość

I dodaje, że transakcji z użyciem odroczonych płatności było w lutym br. (w przeliczeniu na jeden dzień) jeszcze więcej niż w udanym pod tym względem styczniu i ponad czterokrotnie więcej niż w lutym 2020 r.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Szacuje się, że w br. e-commerce w Polsce urośnie o ponad 20 proc. Z pewnością rynkowi pomoże wprowadzony do 9 kwietnia lockdown.