Kobe Bryant był bowiem aktywnym inwestorem na rynku startupów, wspierał wiele technologicznych projektów, w tym choćby m.in. znaną spółkę z branży gier mobilnych – Scopely. Firma ta, którą Bryant wspierał finansowo, wyceniana na 1,7 mld dol., właśnie sfinalizowała przejęcie od Disney’a dwóch game developerów – FoxNext Games z Los Angeles oraz Cold Iron Studios z San Jose. Ten pierwszy jest autorem przeboju „Marvel Strike Force” (tytuł przyniósł spółce tylko w ub. r. ponad 180 mln dol.), drugi zaś pracuje nad grą na licencji filmu „Obcy”.

CZYTAJ TAKŻE: Özil, Dembele i inne gwiazdy mają poważny problem. Uzależnienie od „Fortnite’a”

Kobe Bryant był aniołem biznesu, który – wspólnie z Jeffem Stibelem, naukowcem z prestiżowej uczelni MIT (specjalizował się w badaniach mózgu), a jednocześnie biznesmenem (kierował spółką z branży finansowej – Dun & Bradstreet) – założył fundusz VC Bryant Stibel. Ten na koncie miał inwestycje m.in. w akcje szwedzkiej Klarny, a nawet Della, czy Alibaby.

Bryant finansowo zaangażowany był również w finansowanie jednej z najpopularniejszych obecnie gier wideo – „Fortnite”. Legendarny koszykarz wspierał jednak również mniej znane startupy, jak LegalZoom (system pzowalający opracowywać dokument biznesowe bez konieczności zatrudniania prawnika), Art of Sport (kosmetyki dla sportowców), The Honest Company (frma promująca „etyczny konsumpcjonizm”, założona przez znaną aktorkę Jessicę Albę), czy RingDNA (pracuje nad sztuczną inteligencję w handlu), czy wiele pomniejszych (m.in. FocusMotion, DyshApp i Represent).

CZYTAJ TAKŻE: Zawody sportowe jak w „Mortal Kombat”. Z paskami życia zawodników

Gwiazdor pozostawił po sobie majątek wart ok. 2 mld dol., z czego sporą część stanowią właśnie udziały w spółkach technologicznych.