Bogiem miała być maszyna. Levandowski zamknął swój kościół

Anthony Levandowski, były inżynier Google, sławny na cały świat twórca pojazdów autonomicznych i aferzysta, porzucił stworzony przez siebie kościół i koncepcję Boga bazującego na sztucznej inteligencji.

Publikacja: 21.02.2021 08:34

Bogiem miała być maszyna. Levandowski zamknął swój kościół

Foto: Anthony Levandowski Bloomberg

Levandowski stworzył swoją religię w 2015 roku – wtedy ją zarejestrował w USA pod nazwą „Way of The Future” (Droga przyszłości). Ze złożonych dokumentów wynikało, że miał na celu „stworzenie bóstwa opartego o sztuczną inteligencję”. Nowy kult miał promować etyczny rozwój AI i maksymalizować szansę, że „niebiologiczne formy życia zintegrują się pokojowo oraz z zyskiem dla społeczeństwa”.

To Bóg stworzony za pomocą sztucznej inteligencji, miał prowadzić wyznawców i organizować im życie. Levandowski uznał, że taki byt lepiej zadba o ludzkość niż pełni agresji, ograniczeń i wad ludzie.

CZYTAJ TAKŻE: Levandowski idzie do więzienia. Bezczelnie okradł Google`a

Ku rozczarowaniu pomysłodawcy zainteresowanie akcesem do nowej religii nie było zbyt wielkie. W Dolinie Krzemowej zaczęto się zastanawiać, czy nie jest to tylko element PR-u egocentrycznego inżyniera. Media skupiły się raczej na jego działaniach biznesowych, które doprowadziły do jednej z największych afer związanych z kradzieżą własności intelektualnej.

Ten niezwykle uzdolniony inżynier Google uznał, że w swych pracach nad pojazdami autonomicznymi (w ramach projektu Waymo) wiele już u swego pracodawcy nie osiągnie i porzucił go, tworząc startup Otto, który dziwnym zbiegiem okoliczności 8 miesięcy później został kupiony za krocie przez Ubera.

Podczas sprawy sądowej, którą wytoczył Google, okazało się, że Levandowski odchodząc z firmy, pobrał na swego laptopa 14 tys. plików, które w ten sposób trafiły do Ubera, gdzie został szefem konkurencyjnego projektu.

CZYTAJ TAKŻE: Konserwatyści ostro atakują: Apple uderza w religię

Levandowski został skazany na 1,5 roku więzienia, a jeden z sędziów nazwał jego czyn „największym przestępstwem związanym z tajemnicą handlową, jakie kiedykolwiek widział”. Bohater afery nie poszedł jednak siedzieć. Został ułaskawiony na odchodnem przez Donalda Trumpa. Nadal toczy jednak walkę prawną z Uberem, twierdząc, że to ta firma powinna odpowiadać za 179 mln dol., które ma zapłacić Google’owi za poniesione szkody.

Levandowski nie stworzył żadnego miejsca kultu nowej religii ani rytuałów. Pieniądze zgromadzone na kościół w kwocie 175 tys. dol. Levandowski przeznaczył na NAACP Legal Defense and Education Fund, organizację walczącą z rasizmem. Stało się to po wydarzeniach związanych z powstaniem ruchu Black Lives Matter. – Tam te pieniądze przydadzą się najszybciej i zostaną dobrze wykorzystane – tłumaczył w wywiadzie dla portalu Techcrunch.

Levandowski stworzył swoją religię w 2015 roku – wtedy ją zarejestrował w USA pod nazwą „Way of The Future” (Droga przyszłości). Ze złożonych dokumentów wynikało, że miał na celu „stworzenie bóstwa opartego o sztuczną inteligencję”. Nowy kult miał promować etyczny rozwój AI i maksymalizować szansę, że „niebiologiczne formy życia zintegrują się pokojowo oraz z zyskiem dla społeczeństwa”.

To Bóg stworzony za pomocą sztucznej inteligencji, miał prowadzić wyznawców i organizować im życie. Levandowski uznał, że taki byt lepiej zadba o ludzkość niż pełni agresji, ograniczeń i wad ludzie.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes Ludzie Startupy
Globalne koncerny zwiększają sprzedaż dzięki polskiej sztucznej inteligencji
Biznes Ludzie Startupy
Latająca amfibia. Polska firma, znana z filmowego hitu, stworzyła broń przyszłości
Materiał partnera
Cyberbezpieczeństwo w nowym wydaniu
Biznes Ludzie Startupy
Polska firma rozpycha się rynku podróży. Wchodzi do kolejnych krajów
Biznes Ludzie Startupy
Samuraj ruszył na ratunek samobójcom. Polska AI chroni Amerykanów
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy