Innowacyjne spółki mają coraz więcej do zaoferowania wciąż słabo scyfrowanemu i łaknącemu nowatorskich rozwiązań sektorowi oświaty. Pandemia sprawiła, że edukacja nad Wisłą dostrzegła szanse i możliwości, jakie dają nowe technologie. To otwiera drzwi do dynamicznego rozwoju tzw. branży EdTech.

Polskie technologie, globalne hity

Wśród rodzimych start-upów, które starają się odmienić – nieprzystający często już do czasów, w których żyjemy – sposób nauki najmłodszych, na pierwszy plan wysuwają się Photon i Skriware. Obie firmy rosną jak na drożdżach. Pandemia nie podcięła im skrzydeł. Choć – jak tłumaczy Marcin Joka, prezes Photona – nadejście pierwszej fali covidu i zamknięcie szkół na wszystkich rynkach, na których spółka pracowała, były w 2020 r. dla niej potężnym hamulcem. – Zamiast panikować, wykorzystaliśmy nasze najsilniejsze wartości, przebudowaliśmy produkty i pierwsze efekty mamy już rok później – zaznacza.

Start-up to twórca innowacyjnego robota edukacyjnego, uczącego programowania. Firma w ub.r. wypracowała przychód ze sprzedaży w wysokości 8 mln zł, czyli aż 135 proc. więcej niż rok wcześniej. Zysk netto skoczył do 1,4 mln zł, a zatrudnienie wzrosło dwukrotnie (50 osób). Spółka uruchomiła dedykowany dział na region Niemiec, Austrii i Szwajcarii, a także wyposażyła pierwsze miasto w swoje roboty (Hanau, miejscowość nad Menem). Photon w USA rozbudował sieć sprzedaży o znaczących partnerów, m.in. SHI (jeden z największych dystrybutorów urządzeń elektronicznych w Stanach Zjednoczonych) czy Trafera (lider sprzedaży chromebooków). Biznes Marcina Joki we Francji odnotował 100-proc. wzrost sprzedaży. A na tym białostocki start-up nie chce poprzestać. W 2022 r. chce kontynuować ekspansję, koncentrując się m.in. na USA, Niemczech oraz rynku środkowoeuropejskim.

Czytaj więcej

Startupy 2022. EdTechy mogą zdominować rynek innowacji

Założony w 2015 r. Photon Entertainment to przykład, jak polska technologia może stać się globalnym biznesem (produkty spółki trafiły już na 70 rynków). Podobnych historii jest więcej. W sektorze EdTech dowodzi tego Skriware. Warszawska spółka, która działa już na globalną skalę, osiągnęła w 2021 r. rekordowe wyniki – jej przychody wzrosły ponad 12-krotnie (do 12,1 mln zł), z kolei zysk netto sięgnął 2,7 mln zł. A to oznacza, że start-up przekroczył próg rentowności.

Skriware dostarcza dzieciom praktyczną i angażującą edukację, dopasowaną do potrzeb XXI w. Cały projekt bazuje na tzw. interdyscyplinarnej metodologii nauczania STEAM (Science, Technology, Engineering, Arts, Mathematics). W praktyce spółka, którą kieruje Karol Górnowicz, dostarcza autorskie laboratorium edukacyjne (o nazwie SkriLab), oparte na druku i modelowaniu 3D, robotach edukacyjnych, a także softwarze (narzędziach do programowania oraz platformie online dedykowanej nauczycielom). Te innowacyjne rozwiązania trafiły już do ponad 2 tys. szkół w całej Polsce, ale także 300 placówek edukacyjnych i instytucji za granicą (zlokalizowanych na czterech kontynentach). I Skriware nie zwalnia – zamierza na przełomie 2022 i 2023 r. przeprowadzić ofertę publiczną akcji i zadebiutować na warszawskiej giełdzie. – Mamy jasno określoną strategię rozwoju, do 2024 r. chcemy podwoić liczbę szkół, z którymi współpracujemy. Chcemy istotnie zwiększać sprzedaż naszych rozwiązań, w planach mamy jeszcze mocniejszą ekspansję zagraniczną – podkreśla Górnowicz.

Cyfryzacja nie za wszelką cenę. Higiena!

Ale przykładów polskich start-upów podbijających rynek EdTech jest znacznie więcej. Wystarczy wskazać m.in. Pixblocks, zapewniający uczniom kompleksowe środowisko do nauki programowania w języku Python czy Universality – platformę łączącą studentów, wykładowców i pracodawców w jednym ekosystemie stworzonym dla rozwoju kompetencji programistycznych w oparciu o realne przypadki ze świata biznesu. Wśród oferowanych przez PixBlocks produktów są: gra i apka mobilna i aplikacja na komputery, a także gra planszowa, z których korzysta obecnie blisko 317 tys. użytkowników. Z kolei platformę Universality wykorzystuje ponad 30 uczelni w naszym kraju.

Judyta Węgłowska, business development director w akceleratorze eduLAB, podkreśla, że polskie startupy mają bardzo wiele do zaoferowania sektorowi oświaty. – Wykorzystanie najnowszych technologii w edukacji to gwarancja wzrostu jej innowacyjności na poziomie ogólnym, ale także większa efektywność i optymalizacja dostępnych zasobów oraz potencjału poszczególnych jednostek oświatowych – przekonuje.

Łukasz Czernecki, wiceprezes Euvic, firmy z branży IT, potwierdza: – Edukacja to obszar z wielkim potencjałem, który może i powinien wykorzystywać nowoczesne technologie, i dla którego można jeszcze wiele w tym zakresie zrobić.

Jednocześnie zwraca uwagę na inny problem – zagrożeń związanych ze światem online. – Dlatego chcemy tworzyć rozwiązania unowocześniające i usprawniające edukację, a jednocześnie takie, które będą wspierały cyfrową higienę, czyli zachowanie odpowiedniego balansu między światem online i offline, wspierały dzieci i młodzież w zawiązywaniu relacji, rozwijaniu umiejętności komunikacyjnych i społecznych – dodaje.